Użyłem łacińskiego tytułu, który po polsku zarezerwowany jest dla arcydzieła literackiego Władysława Reymonta – „Ziemia Obiecana”. Dlaczego po łacinie i skąd taki tytuł? Podobno nauka łaciny porządkuje myślenie. Dzieci uczące się łaciny mają wg badań naukowych iloraz inteligencji o trzy punkty wyższy od przeciętnej krajowej.

Ale przede wszystkim łacina dzisiaj w związku z obietnicą, jaką złożono burmistrzowi Puszczykowa. Odnosi się ona do parkingu na prywatnej działce nr 252/8 w obrębie Niwka przy ul. Moniuszki. Spółka z o.o., o wdzięcznej łacińskiej nazwie „Area Perfecta”, zamierza tam wybudować market (o powierzchni 1.200 m2) z parkingiem dla sieci handlowej. Jest więc i obietnica i ziemia obiecana i doskonała lokalizacja. A udziałowcem spółki „Area Perfecta” jest m.in. spółka z siedzibą w Nikozji na Cyprze. Osoby związane z tą spółką lubią najwyraźniej łacinę i włoski, bo powiązane były z inną spółką o nazwie „Terra Promessa Perfecta”. To ciekawa hybryda językowa: la Terra Promessa to po włosku Ziemia Obiecana, perfecta, z kolei po łacinie, znaczy doskonała.

Na publicznej dyskusji w urzędzie miejskim 4 sierpnia br. poświęconej kolejnej wyłożonej wersji miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego m.in. ulic Moniuszki, Solskiego i Dworcowej, burmistrz Balcerek mówił o wspomnianym porozumieniu. Jedna z radnych tłumaczyła, że to dlatego, że konieczny jest parking przy Moniuszki, bo nie ma miejsca na samochody klientów lodziarni. Nie mam nic przeciwko lodziarniom i ich klientom. Nie bardzo jednak rozumiem, że miasto musi zapewnić im miejsca parkingowe. Jakoś od innych przedsiębiorców wymaga się, żeby przygotowali swoim klientom określoną liczbę miejsc postojowych. A tu nagle miasto się o to troszczy. Poza tym na terenie kościelnym w Puszczykówku jest wielki parking, na którym mogą parkować wszyscy. Poza niedzielnymi mszami parking świeci pustkami. Czy on nie wystarczy, czy na lody nie można podejść kilka kroków?! Skoro już to samorząd musi robić parking, to czy dziesięciotysięczne miasto musi się godzić na powstanie kolejnego marketu, jakoby tylko po to, żeby zorganizować kilkadziesiąt publicznie dostępnych miejsc parkingowych?

W porozumieniu pan Balcerek oświadczył, że realizacja marketu spowoduje wzrost ruchu samochodowego i pociągnie za sobą koszty inwestycji infrastrukturalnych z tym związanych, na które to inwestycje brak jest środków w budżecie miasta Puszczykowa. Czegoś tu znowu nie rozumiem. Dlaczego to miasto miałoby zapewniać miejsca na auta klientów marketu? Nie ma środków na to w budżecie? Przecież nasze miasto ma miliony na halę widowiskową, a nie ma na mały parking? Są pieniądze na wykup gruntów i poszerzanie wbrew woli i kosztem mieszkańców ulicy Reymonta, Ratajskiego, Klasztornej, a nie ma na parking?!

Burmistrz Balcerek wie, że w związku z marketem wzrośnie natężenie ruchu samochodowego. A co z okolicznymi mieszkańcami? Pod oknami, zamiast zarośniętej działki, będą mieć nagle market. Zapewne wystąpią do burmistrza z roszczeniem o odszkodowanie za zniżkę wartości nieruchomości i utratę dotychczasowego poziomu życia. Są prawnicy chętni, by się tym zająć. Dlaczego burmistrz działa na szkodę mieszkańców? Dlaczego naraża miasto na odszkodowania?

Mam poważne wątpliwości, czy burmistrz ma prawo zawierać porozumienia z innymi podmiotami, dotyczące toczących się prac przy planach zagospodarowania. Na publicznej dyskusji w urzędzie tym porozumieniem podpierano decyzję, żeby w nie uchwalonym wciąż planie umieścić market. Jaka to więc procedura, skoro pewne rzeczy są przesądzone, a co najmniej używane jako argument? Nie jest to oświadczenie inwestora marketu, lecz porozumienie, a zatem umowa z miastem, zawarta bez zgody rady miejskiej. I to czego dotycząca? A no tego, że oprócz klientów sklepu będzie wolno parkować innym. Też mi rewelacja! Przy większości marketów nie ma żadnych ograniczeń. Ale tu jest kontrakt z miastem, którym miasto wymachuje mieszkańcom i radnym przed nosem, żeby utwierdzić ich w przekonaniu, że tu już dyskusji być nie może, że ten fragment planu jest już przesądzony. I że jest to kompromis. Kogo z kim? Co to za demokracja?! Co to za procedura? Gdzie tu prawo?!

Planowanie przestrzenne w Puszczykowie budzi wielkie emocje i poważne wątpliwości. Na spotkaniu z mieszkańcami Klasztornej usłyszeliśmy, że działki budowlane, które powstały z podziału większej, będą komunikacyjnie obsługiwane przez ul. Klasztorną. W opinii urzędu musi ona zostać poszerzona kosztem prywatnych działek. Dlaczego, pytali mieszkańcy, to nowe małe osiedle nie jest skomunikowane z ul. Sobieskiego? Usłyszeli w odpowiedzi, że jego właściciel nie zgodził się na to i złożył uwagę do planu. A burmistrz podzielił jego zdanie i uwagę uwzględnił. I tym sposobem w majestacie lokalnego prawa uciążliwość spadnie na kilkudziesięciu mieszkańców, a nie na inwestora, który wyniesie korzyści.

Niedawno mieszkańcy mojej dzielnicy złożyli około tysiąca uwag do planu zagospodarowania. Burmistrz nie uwzględnił żadnej. Jak to się dzieje, że mieszkańcy mają tak mało do powiedzenia, choć tracą przy tym najwięcej, a racje inwestorów znajdują posłuch?

Widzimy, do czego doprowadziły idiotyczne projekty PKP PLK. Miasto okazało całkowitą bierność lub nieskuteczność. Zabytkowe dworce w Puszczykówku i Puszczykowie zostały architektonicznie zdewastowane. Miasto jest dzielone okropnymi ekranami. Ważny przejazd kolejowy zaraz zostanie zlikwidowany i dwie części miasta, a z nimi mieszkańcy, zostaną od siebie odcięte. Słyszymy o planach budowy kilkupiętrowych bloków w pobliżu szpitala, a większość radnych mimo powagi chwili głosuje przeciwko wywołaniu planu zagospodarowania, choć to ostatnia szansa obrony. Dwoje z nich w sposób wręcz tragikomiczny tłumaczy, że trzeba czasu, żeby zapoznać się z problemem, o którym całe miasto huczy od kilku dni.

Dla kogo Puszczykowo jest Ziemią Obiecaną?

 Mikołaj Pietraszak Dmowski

Przypominamy wszystkim czytelnikom o pisaniu maili do radnych w sprawie konieczności wywołania planu zagospodarowania dla okolic rejonu ulic Kraszewskiego.  Jest to jedyny sposób na uchronienie Puszczykowa przed budową osiedla wielopiętrowych bloków (tutaj).  Redakcja

reklama-top-01 (1)

Komentarzy: 7 o “Terra Repromissionis

  1. Zacytuję wypowiedź burmistrza z wczorajszego Teleskopu, co prawda dotyczącą płotu przed budynkiem dworcowym, ale pasującą do wielu inwestycji, na które wyraża zgodę:
    „Uważam, że powinniśmy bardziej dbać o wizerunki polskich miast, ale projekt który był zakładał to, że będzie coś takiego, ale nie sądziliśmy, że wyjdzie to w tak katastrofalny sposób”

  2. Wiadomość z pewnych źródeł: pewien poseł PIS przeprowadził rozmowę i „przekonał” decydentów z PKP że przejazd na 3 Maja będzie możliwy, z tym że z formalnym wnioskiem musi zwrócić się samorząd Puszczykowa. Jeśli się zwróci i załatwi to nie dajcie się okłamać że to oni coś załatwili. I wreszcie przestańcie sobą manipulować że pisiory to potwory. Z moich osobistych kontaktów wyłania się zupełnie inny obraz; z bardzo wielu normalnych z czasem pieniądze robią potwory…

      1. Widziałem płot przy dworcu Puszczykówko. Nazwę to krótko –
        KATASTROFA ARCHITEKTONICZNA.
        Proponuję upowszechnić tą nazwę dla określenia zbioru form i funkcji kompletnie nie pasujących do siebie.
        1. Po co w ogóle płot ? Wystarczy balustradka 120cm wysokości.
        2. Mogła być minimalistyczna.
        3. Nie musiała być w tym przypadku stylizowana na klasykę tylko współczesna ale dizajnerska, cokolwiek znaczy to słowo.
        4. Jeśli już stylizująca to dlaczego nie zaprojektowana z wyczuciem i wiedzą stylu dworca. Nazwę ją krótko – KLASYKĄ ŚLUSARSKĄ.
        5. Zasadnicza kwestia to po co ten peron nachodzi na zabytkowy dworzec, mógł kończyć się na początku wiaty peronu.
        6. Nie pomyślane rozliczenie pantografów, nachodzą na dworzec przytłaczając go swą masą.
        7. Ich kolor jest zbyt jasnoszary co powoduje że wyskakują do przodu.
        8. Dotykają rynny dworca. Jeśli nie daj boże pójdzie po nich iskra elektryczna spali się zabytkowy dworzec. Jak strażacy odebrali takie coś? …………………….
        O innych rzeczach dopiero w kolejnych recenzjach.

  3. Tak Państwo glosowa liście więc teraz nie płaczcie. Moja kandydatka na radną i kandydat na burmistrza jako jedyni w trakcie kampanii odwiedzali domy mieszkańców i wysłuchiwali ich potrzeb. W wyborach polegli. Ukladzik Puszczykowski sobie trwa…

  4. A skąd Pan wie, jak głosowaliśmy. Mój kandydat też przepadł, ale to już historia.

    W Puszczykowie źle się dzieje i trzeba temu zaradzić. Władza wygrywa na naszym podziale i to tylko jej służy. Dzisiaj powinniśmy wszyscy razem działać: i ci, którym chcą zabrać ogrody, i ci którym pod płotem chcą wybudować bloki, i ci którzy za chwilę będą 1200- metrowy market i parking pod oknami.
    Razem ! Tylko w ten sposób możemy ochronić nasze miasto przed niszczycielskim działaniem Pana Burmistrza i Radnych! RAZEM PONAD PODZIAŁAMI !!!

Odpowiedz na „annaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.