Któż z nas, mieszkańców Puszczykowa, nie zna pięknego domu przy ul. Podleśnej gdzie mieści się „Pałac Ślubów”? To piękny, dobrze obecnie utrzymany i wyremontowany miejski budynek z pięknym ogrodem, z którym zapewne wielu mieszkańców wiąże jak najlepsze skojarzenia: ich wspomnienia związane z tym budynkiem, łączą się z najpiękniejszymi w życiu chwilami. Myślę tu szczególnie o tych, którzy zawierali w tutejszym Pałacu ślubów związek małżeński.

Niestety, jak wiele puszczykowskich domów, także i ten ma swoją minioną, ciemną kartę historii. Opowiedziała nam o niej Pani Jolanta Sikorska, która spędziła w nim najpiękniejsze lata swojego dzieciństwa i młodości.

Wspólna historia naszej bohaterki i domu przy ul. Podleśnej rozpoczęła się w 1956 roku, kiedy to rodzice Pani Sikorskiej – Państwo Barelkowscy, nabyli dom od rodziny Postępskich. Państwo Postępscy – wiekowi już wówczas ludzie, byli wg pamięci Pani Jolanty – muzykami. Po tej muzycznej rodzinie pozostał nowym właścicielom fortepian. Postępscy postanowili przenieść się do miasta, gdzie spodziewali się większych wygód, gdyż budynek nie miał wówczas centralnego ogrzewania i było trzeba palić w piecach.   Dla nowych właścicieli, a szczególnie dla ich dzieci, dom na Podleśnej wydawał się być rajem: śpiew ptaków, las, który rósł na ich działce i wchodził niemal do domu, cisza i spokój, jeszcze większe niż obecnie. Cóż więcej chcieć, aby czuć się szczęśliwym i mieć fantastyczne dzieciństwo? Ogród przed domem był wówczas większy niż obecnie, bo płot był przesunięty na część sąsiedniej, do dziś niezabudowane leśnej działki na narożniku Podleśnej i Słonecznej należącej wówczas do pana Słomińskiego. Raj dla dzieci, które mogły tu biegać, bawić się w chowanego za licznymi drzewami i krzewami.

W takim typowym wtedy dla Puszczykowa domu z dużym ogrodem, spędzała najszczęśliwszy czas życia Pani Jolanta, w takiej szczęśliwej atmosferze upłynęło jej dzieciństwo. Niestety po śmierci mamy Pani Jolanty z domu wyprowadził się ojciec, a później brat, który po ślubie na początku lat 70tych, postanowił zamieszkać w Poznaniu.   Sprzedał połowę udziałów w nieruchomości Państwu Jurgiewiczom, jako że dom i działka nie były notarialnie podzielone. Nowi współwłaściciele zamieszkiwali dół domu, a Pani Jolanta górę. Taki stan trwał przez kilka lat.

Niestety Państwo Jurgiewicz po kilku latach postanowili sprzedać swoją część domu, a ściślej biorąc -swoje udziały w nieruchomości. Wtedy wykorzystując ówczesne komunistyczne przepisy, z prawa do pierwokupu postanowił skorzystać urząd miasta. 50% udziałów wykupiło miasto Puszczykowo. I od tego momentu zaczął się dramat Pani Sikorskiej.

Miasto nie okazało się być dobrym, sympatycznym współwłaścicielem. Urząd zajął dół domu, ale tego ówczesnym władcom Puszczykowa było za mało. Widać było od początku, że ówcześni miejscy decydenci postanowili „wykurzyć” z tego domu współwłaścicielkę. Na początek, oficjalnie złożono propozycję, aby pani Sikorska sprzedała miastu swoje udziały. Kiedy ta odmówiła, zaczęto używać bardzo radykalnych metod „przekonania” jej, aby zmieniła decyzję. Zaczęły się najścia jakich dokonywał najczęściej ówczesny naczelnik Puszczykowa pan W. Krzyżański. W domu przy Podleśnej zachowywał się jak ordynarny właściciel, a nie urzędnik. Przychodził o każdej porze dnia sam, albo w towarzystwie lokalnego komendanta milicji lub miejskiego sekretarza partii. Nazwisk tych ludzi Pani Jolanta nie pamięta. Panowie często przychodzili „ośmieleni” mocniejszymi trunkami i ta odwaga pozwalała czuć im się w całym domu jak u siebie. Dziś powiedzielibyśmy: czyściciele kamienic, bo stosowane przez nich metody były podobne. W związku z tym, że miasto było właścicielem połowy udziałów w nieruchomości, naczelnik i jego pomocnicy, postanowili wykorzystać ten stan rzeczy. Czuli się na tyle pewnie, że swobodnie poruszali się i zachowywali jak u siebie na terenie całej nieruchomości, nie tylko w wykupionym, zajmowanym przez poprzednich właścicieli dole domu. Wchodzili i panoszyli się w zajmowanych również przez panią Sikorską pokojach na piętrze. Skoro miasto kupiło połowę udziałów w nieruchomości, więc każde pół centymetra domu należało do miasta. Ten stan rzeczy postanowili wykorzystać nowi miejsko/pzprowsko/milicyjni współwłaściciele, aby pozbyć się niechcianej przez niech współwłaścicielki. Pani Sikorska, dwudziestokilkuletnia wówczas dziewczyna, starała się poszukać pomocy, ale niestety, nie było chętnych do zadarcia z wszechmocną partią, milicją i naczelnikiem miasta. Do kogo było udać się po pomoc? Na milicję, do urzędu czy do partii? Sytuacja stawała się beznadziejna.

Związana emocjonalnie z domem pani Sikorska, nie chciała zrezygnować. Ale na jej upór władza znalazła sposób: kiedy nastąpiła pora wiosennych deszczy w 1978 roku, władze postanowiły przeprowadzić remont dachu. Ściągnięto dachówkę i… na głowę pani Jolanty polała się woda. Komunistyczne władze miasta, przy pomocy deszczu wykurzyły młodą dziewczynę do Poznania. W maju tego roku, po ulewie Pani Sikorska zmuszona została do sprzedania miastu Puszczykowu należących do niej udziałów w nieruchomości. Z pięknego, starego domu pod lasem w Puszczykowie przeniosła się… do spółdzielczego M3 na Ratajach. Miasto Puszczykowo wpłaciło wkład za spółdzielcze mieszkanie, a za każdy metr kwadratowy działki zapłaciło… kilkadziesiąt groszy!

Pani Jolanta Sikorska wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania, ale jak mówi: nigdzie nie czuła się tak szczęśliwa jak w puszczykowskim domu na Podleśnej. Do tej pory nie jest tak do końca nigdzie u siebie, bo pozostała tęsknota za bliskim jej sercu miejscem.

Wspomnienia Pani Jolanty Sikorskiej spisał K.Kamiński

Ps. Rozmowę przeprowadziliśmy na terenie ogrodu przed budynkiem. Pani Jolanta, która czasami bywa w naszym mieście, pierwszy raz od opuszczenia domu, dała się przekonać do wejścia na teren utraconej przed laty nieruchomości.

 

 

Komentarzy: 51 o “Smutna historia puszczykowskiego „Pałacu ślubów”

  1. Bardzo współczuję Pani Jolancie. Nie jest to niestety pierwsza historia w bardzo negatywnym świetle stawiająca byłego naczelnika W. Krzyżańskiego jaką usłyszałam.

  2. Dzięki Ci redakcjo Forum że możemy dowiedzieć się jednej z wielu tajemniczych prawd o „zacnych ludziach” minionego okresu ,którym wówczas się dobrze żyło na komunistycznych stołkach od Warszawy poprzez Poznań aż do Puszczykówka.

  3. A moje pytanie brzmi czy może pan naczelnik się załapał na jakąś posesję ,aż się wierzyć nie chce że takich prawych ludzi PZPR protegowała na stanowiska tak decydujące o losach innych. (…)

  4. Hahahaha no Kamiński teraz to przeszedłes samego siebie. Spokojnie, do wyborów jeszcze bity rok. A swoja droga to dlaczego owa pani nie wystąpiła wczesniej do sądu o okreslenie gdzie jest jej połowa?

  5. Ta jedna z setek tysięcy peerelowskich historii dobrze ilustruje do czego prowadzi dominacja władzy wykonawczej nad ustawodawczą, zresztą dziś tak jakby się odradzał ten niezrównoważony podział władzy bo w niedawnych zamiarach poszerzania ulic po części można się domyśleć raczej szykan i prywaty niż racji społecznych a radni nie bronią wyborców (umykają albo wstrzymują się od głosu).

    Dlatego potrzebna silna Rada Miasta, silnych i niezależnych obywateli !

  6. Oczywiście autor komentarza zamierza swoje rady wprowadzić w czyn i startuje do Rady Miasta?

    1. Tak, autor zamierza wprowadzić w czyn swoje wywody i głosować na silnych i niezależnych kandydatów do Rady Miasta. Bez względu na to do jakiego ugrupowania będą należeć.

      1. Byleby nie byli mądrzy ” mądrością ” swojego guru K. Kamińskiego
        i silni prostactwem jego poglądów.

  7. Dom ten był w kompletnej ruinie, jak chodziłam na lekcje do p.Postępskiej. Nie było ogrzewania. Dach przeciekał. Z tego co pamiętam to ta Pani, która wspomina mieszała pod wieżyczką, która najbardziej przeciekała. Miasto przejęło połowę udziałów i przeprowadziło remont dachu ze względu na jego stan. Zdaje się, że właścicieli nie było stan na remont. A budynek bardzo ładny…

    1. No i może się okazać że dzieki miastu, wtedy budynek został uratowany. Ten artykuł jest z serii bajki dla dzieci bo przypuszczam że dziś nie ma żadnej możliwości zweryfikowania jak było naprawdę, a owa pani może sobie opowiadać co chce, a autor artykułu przyjmuje to jako prawdę objawioną. Pokazuje to tylko jak niski jest poziom wiarygodności tego portalu.

      1. Zanim zarzuci się komuś niewiarygodność, warto podać jakieś dowody. s – wyraża swoje poglądy w formie przypuszczającej, ale na tej podstawie twierdzi już w trybie orzekającym, że Forum Puszczykowo jest niewiarygodny. Gratuluję umiejętności manipulacji.
        Chodziłam na lekcje do p. Postępskiej napisała, że dom był w ruinie, jakby nie zauważyła, że od czasu sprzedaży przez rodzinę Postępskich do 1978 r. minęło kilkanaście lat. Jakieś dowody może Pani przedstawi, że dom ten nie był remontowany i popadał w dalszą ruinę? Bo skoro wie pani nawet, że dach przeciekał, jakby razem z tym milicjantem i naczelnikiem dom ten sprawdzała… I jeszcze proszę wyjaśnić: czy gdyby naszej bohaterce przez lata na głowę deszcz kapał, to kolejny-wiosenny by ją do wyprowadzki zmusił?
        Przypominam, że miasto nie przejęło udziałów w nieruchomości ze względu na to, że dach przeciekał, tylko wykupiło udziały od brata naszej bohaterki. Inna sprawa: ten przypadek wyrzucenia właścicieli z ich domu w tym czasie i pod tym zarządem miasta nie jest odosobniony, możemy podać kolejne przykłady.
        I jeszcze uwaga ogólna: jaki był stan nieruchomości będących pod zarządem miasta, wystarczy popytać tych, którzy po 1989r. te domy wykupywali i remontowali. To dopiero były ruiny.

      2. Czy „s” zarzuca pani Jolancie Sikorskiej mówienie nie prawdy ?
        Czy panu K. Kamińskiemu konfabulację ?
        Kto niby jest niewiarygodny ?

        Słyszało się o podobnej historii właściciela willi na Cyryla Ratajskiego którą w latach wczesnych 70-tych upodobał sobie jakiś kacyk i tylko dzięki interwencji w województwie utrzymał się w rodzinnym domu. Córka tu mieszka i może potwierdzić jak komuś potrzebna kolejna historia. Wystarczy sygnał, dam namiary.
        JW

        1. Niewiarygodny jest Kamiński!
          Pani S. pewnie się zlało poczucie tęsknoty za domem rodzinnym,
          trauma po śmierci matki, opuszczenie przez ojca i brata.
          Każdy to ma.
          Kamiński manipulant to wykorzystuje aby ugrać swoje cele.
          A tak swoją drogą musi się obawiać młodego Krzyżańskiego,że
          tak atakuje.
          Może wygrana budżetu obywatelskiego tak zadziałała??

          1. A co „młody Krzyżański” ma do tego tematu? Nie uważam, aby był odpowiedzialny za czyny swojego dziadka. Reszta „wywodu” żenująca, świadczy o braku argumentów tylko.

          1. Dziękuję Z za korektę, to przez nieuwagę, jeszcze raz serdecznie dziękuję.

            Natomiast wracając do meritum, sam się zastanawiam czy jest sens przypominania niemiłych historii ale z drugiej strony to i dobrze bo niech współcześni nam urzędujący, radni i posłowie mają wciąż w pamięci że co zrobią odbije się na ich wizerunku i na ich potomstwie. Niech przy każdej podniesionej ręce w głosowaniu myślą o konsekwencjach że ludzie im tego nie zapomną na dobre i złe. Lepiej by wyglądało gdyby złe historie równoważyć też życiorysami ludzi godnych i zasłużonych. Wierzę że kiedyś inni młodzi ludzie przypomną rzeczywisty wkład w zachowanie unikatowych walorów Puszczykowa autentycznych społeczników działających w SPP. Podobno ktoś od nich pisze o tym książkę.

    2. Pani się myli i nie zna faktów.Rodzice moi kupili w złym stanie dom w 1956roku i z dwoma lokatorami. Jak sie lokatorzy wyprowadzili,to moi Rodzice kapitalny remont zrobili do 1965roku.

      1. A co zrobili z lokatorami! Kupić dom z lokatorami i ich wysiedlac. Dzisiaj też tak się robi. Dom za bezcen a potem wielcy wlasciele.

  8. Klan Krzyżański ch broni dziadka? Słabe mają argumenty, jeśli jedynie mogą zdobyć się na obrażanie tej pani i Kamińskiego.

  9. Ty Zecie jak jesteś taki wiarygodny to się przedstaw a nie używaj litery z bo ona jest potrzebna na osi liczbowej XYZ, Żenujące są niektóre wypowiedzi bo pachnie /raczej śmierdzi / komuchowatym myśleniem.A j ak się wam nie podoba forum to go nie czytajcie lokalna trybuna czeka na tych najmądrzejszych czytelników.Pozdrowienia dla zdrowo myślących a nie komuszków.

  10. Przepraszam, czy to jest forum mieszkańców Puszczykowa? Mam wrażenie jakbym czytała teksty z jakiegoś miernego tabloidu. Rozumiem, że redakcja próbuje nabić sobie statystyki w najbardziej prymitywny sposób wyciągając pseudo afery z czasów, których nie można zweryfikować. Taka technika na dziadka w Wermachcie. Wpływu na życie mieszkańców nie ma, ale jak sobie pohejtują to się reklamy lepiej będzie sprzedawało. Żenada. A weszłam tu, bo zamierzam przeprowadzić się do Puszczykowa i szukam miejsca gdzie mogłabym zaczerpnąć wiedzy na temat Miasta, spotkać ciekawych ludzi i porozmawiać na ważkie tematy. Czy ktoś może mi polecić jakaś mniej toksyczną stronę lub forum ?

    1. Hahahaha. Polecam stronę urzędu miasta, albo naszego histeryka miejskiego. Tam zawsze dyskusja na wysokim poziomie. I tam nie ma hejtu.

      1. Przy okazji, na stronie UM wyświetlić można jedynie okładki http://www.puszczykowo.pl/strefa-miejska/informacje/przydatne-informacje/echo-puszczykowa/echo-puszczykowa-2017
        Mieszkam przy głównej ulicy Puszczykówka i nie potrafię doprosić się (osobista interwencja w urzędzie), by wkładano gazetę do skrzynki pocztowej. Echo roznoszone jest często po 21, zrolowane, wkładane w otwór furtki i znika jak kamora. Teoretycznie na stronie UM mogłabym przeczytać …

        1. Mnie ostatnie „Echo Puszczykowa” wrzucono do ogrodu wieczorem podczas deszczu. Oczywiście bez osłony. Następnego dnia rano mogłem wziąć do rąk mokrą masę papierową, która nadawała się wyłącznie do kubła. I tak ominęła mnie długo wyczekiwana lektura, za której prenumeratę płacę moimi podatkami.

          1. A ja ową, propagandową gazetę odesłałem Balcerkowi z napisanym czerwonym markerem napisem, że nie zgadzam się, aby za moje pieniądze drukowano te kłamstwa. Niech sam ze swoich za te bzdury i kłamstwa płaci !

          2. Panie Mikołaju Pietraszak Dmowski czy pan jest potomkiem Romana Dmowskiego ?

  11. Ciekawe!
    15 minut do dwunastej a u matematyka już 9 listopada.
    Wszystko notujemy,żeby udowodnić manipulowanie komentarzami opinii
    publicznej. Tak jak niepublikowanie postów w zależności od widzi mi się
    admina strony.

    1. Daty nie wstawia ani piszący komentarz ani admin. Nie było na ten temat w książeczce pani Ireny Arctowej więc masz prawo nie wiedzieć.

  12. Do czasu powstania rzetelnego opracowania historycznego opisującego m.in. okres sprawowania władzy przez naczelnika W. Krzyżańskiego, narażeni będziemy na nieprzyjemności próbując przypomnieć ciemne strony jego rządów. Pan Piotr Krzyżański straszył mnie sądem za udostępnienie (korespondencja prywatna, jak się okazało ze znajomą Krzyżańskich) artykułu z Gazety Wyborczej o Barańczaku i prowokacji puszczykowskiej.
    Jeszcze później dowiedziałam się, że nie tylko do mnie znajoma panów Krzyżańskich pisze maile z pytaniami.

    1. Swoją drogą była by to ciekawa broszurka pt: „Historia puszczykowskich łajdactw”, albo : „Historia kanciarstwa”, lub „Czy współpraca popłaca?” Tematy dla wnikliwego badacza, może historyka.
      A jaką kasę zarobił by autor? Był by to na pewno bestseller.

          1. Nawet sowieckie imperium dysponujące wielkimi „możliwościami” nie było w stanie zataić swoich łajdactw. Żadne jawne czy zawoalowane groźby nie powstrzymają ujawniania „smutnych historii puszczykowskich domów”, historii które i tak są znane, tyle tylko że nie było powodu robić z nich użytku, ale właśnie taki powód zaistniał. Jaki ? Realna możliwość powtórzenia się podobnych historii jeśli pewnych osób w porę nie powstrzyma się od obłędnego pędu do władzy.

  13. Przyszła mieszkanko Puszczykowa polecam Ci bardziej przyjazne środowisko do zamieszkania ,a mianowicie miejscowość w przeszłości notowana w lokalnej prasie z urzędnikami mającymi kłopoty z prawem ,adostarczająca obecnie znakomitych urzędników na eksport ta znakomita miejscowość nazywa się Dopiewo.

  14. Zachęcam do zapoznania się z wynikami eksperymentu przeprowadzonego ze studentami na stronie „aktywne Puszczykowo” – tag: market na ul. Moniuszki.

        1. Pani Mariolo, Aktywne Puszczykowo jest czytane, ten artykuł nie przeszedł niezauważony. Jego treść dochodzi do pewnej granicy, mówiąc kolokwialnie wysuwa niewypowiedziane sugestie które są prawie niemożliwe do udokumentowania. Z tym że można spekulować i przyjąć inny model rozwiązania, jak na przykład zawarty w pytaniu jakie mogą być konfiguracje składu właścicielskiego domniemanego marketu ? Czy niektórzy urzędnicy często wyjeżdżają do Szwajcarii ? I etc.
          Pani Mariolo, Aktywne Puszczykowo jest dobrym blogiem, a prowadzący pan Staliński dzięki temu mocnym wiarygodnym kandydatem do kolejnej Rady Miasta, jak poczta pantoflowa niesie.

  15. Pani Jolu zapewne jest Pani młoda i nie pamięta czasów Trybuny ,która mnie osobiście przypomina lokalną gazetkę tam tow, Gierek i dziesięć zdjęć tu burmistrz i jak by się dało też parę zdjęć w jednym numerze .Niech żyje kult jednostki.

  16. Do prawnika ,prawników to Polska ma dziesiątki tysięcy ,co roku wydziały prawa na polskich uniwersytetach przyjmują setki ale prawych jest zdecydowanie mniej.Patrz w radzie za głosowaniami np.marketu o innych nie napiszę .

  17. Historia każdej osoby, każdej rodziny, każdego miejsca, każdego kraju nigdy nie jest prosta. Po co tyle paskudnych uwag dotyczących artykułu o historii jednego domu ? Czasu nie cofniemy, historii nie zmienimy. Nie musimy być dla siebie wrogami tylko dlatego, że na forum znalazł się artykuł, który nam się nie podoba, z którym się nie zgadzamy. Jeśli mamy dowody na to, że inaczej przebiegały losu tego domu i rodziny niż to co zapisało się w pamięci byłej współwłaścicielki, to o tym napiszmy, rzeczowo. Nie musimy przy tym kogokolwiek obrażać. Powściągnijmy niepotrzebne emocje. Każda historia powinna uczyć i tylko od nas zależy jakie wyciągniemy z niej wnioski i czy potrafimy błędów nie powtarzać.
    Ja osobiście cenię sobie tych, którzy nie bacząc na niemiłe komentarze nadal pracują dla tych, którym się nie chce lub tych, którzy nie wiedzą jak się za pracę na rzecz innych zabrać.

  18. „Oby chciał do Rady startować.” – Przecież raz chciał. Prowadzenie bloga to duży trud, trudno sobie wyobrazić żeby ktoś robił coś takiego bez powodu. Bez powodu można robić wiele innych przyjemniejszych rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.