Wczoraj odbyło się posiedzenie komisji rozwoju rady miasta. Vice-burmistrz, pan Wł. Ślisiński, przedstawił pokrótce projekt kompleksowego odwodnienia miasta. Przedsięwzięcie zostało przez radnych i mieszkańców przyjęte z zadowoleniem. Aż trudno uwierzyć, że Puszczykowo, istniejące ponad pięćdziesiąt lat jako miasto, w aż tak małym zakresie wyposażone jest w kanalizację burzową. Jeśli jeszcze całkiem nie spłynęliśmy, to jest to zasługa chyba piaszczystego podłoża i tego, że wiele ulic nadal jest nieutwardzonych.

 Pokazany plan, do którego urząd wniósł już cztery strony poprawek i uwag, przewiduje budowę nowych kolektorów i połączenie ich oraz istniejących w jeden spójny system. Woda deszczowa ma być sprowadzana do Warty. Dotychczas jedna z małych dzielnic odprowadza wodę opadową… do małego stawu na terenie prywatnym. Koncepcja przewiduje połączenie odwodnienia z części na zachód od linii kolejowej poprzez ul. Kopernika do Fiedlera i drugim przejściem pod torami ul. Reymonta do Warty. I tu duża niespodzianka. Ku zaskoczeniu obecnych władz wykonawca robót przy linii kolejowej przedstawił niedawno bezwarunkową zgodę z 2009 r. ówczesnego vice-burmistrza Puszczykowa pana Zwolińskiego na włączenie odwodnienia, tzn. odprowadzanie wody opadowej spod torów kolejowych i z dworca kolejowego w Puszczykówku do miejskiego kanału burzowego w ul. Reymonta. Sporządzany naprędce bilans ma wykazać, czy dla wody z terenu miasta (a liczy się wielkość maksymalną możliwego opadu) znajdzie się jeszcze dość miejsca w tej rurze. Bo nagle okazuje się, że dojdzie woda spod długiego odcinka torów.

 To niestety kolejny wypadek, że ówczesne władze i urząd miejski Puszczykowa oddały pola takiemu potentatowi, jak Polskie Linie Kolejowe, ratując go wielkodusznie z poważnej opresji, nic za to w zamian nie uzyskując. To straszna naiwność. A przecież można było dużo wyhandlować. Alternatywne odprowadzenie wody z terenu PKP byłoby bardzo utrudnione i zapewne kosztowne. Można było użyć tego jako elementu przetargowego chociażby w walce o utrzymanie jakże istotnego dla miasta i mieszkańców przejazdu przy ul. 3 Maja. A tak cudzy kłopot spada na miasto, które z modernizacji torów wyjdzie dodatkowo okaleczone brakiem jednego z trzech przejazdów i ze szpecącymi pseudo-ekranami akustycznymi. Strach myśleć, co jeszcze wypełznie, skoro tuż przed zabytkowym dworcem wyrosła bramnica do trakcji. Jakie jeszcze asy w rękawie trzymają PLK?

 Burmistrz Wł. Ślisiński próbuje obecnie wynegocjować od PLK położenie rury łączącej w przyszłości kanalizację deszczową ze strony ul. Kopernika z tą w ul. Fiedlera przy okazji trwającej aktualnie budowy przejścia podziemnego. Alternatywą jest bowiem późniejszy przecisk pod czynną zmodernizowaną trasą kolejową, co dla Puszczykowa wiązałoby się z bardzo dużymi trudnościami i kosztami.

 

Mikołaj Pietraszak Dmowski

fot.haephoto.blox.pl

 

1 kometarz o “Rura, rura i… po ptakach!

  1. Ad vocem. Posiedzenie Komisji Rozwoju Miasta miało miejsce w 25.01.2016 r., tj. w poniedziałek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.