Podczas mojego poniedziałkowego (11.04) dyżuru radnej, spotkałam się z przedstawicielką mieszkańców bloku przyszpitalnego.

Jak wiadomo, budynek jest w trakcie sprzedaży, choć z informacji mieszkańców wynika, że umowa sprzedaży ma na razie charakter warunkowy. Akt sprzedaży ma zostać sfinalizowany wkrótce.

Trudno dziwić się niepokojowi mieszkańców, którzy  od dawna żyją w stanie niepewności co do swoich mieszkań- jak wiadomo, plany sprzedaży bloku oraz spekulacje i domysły co do jego przyszłości, nie są świeżej daty.

W czasie obecnej kadencji, uczestniczyłam w spotkaniu w UM, na którym obecni byli liczni mieszkańcy przedmiotowego bloku oraz prezes zarządu szpitala i najlepiej z tego spotkania pamiętam bezsilność mieszkańców skonfrontowaną z konkluzją pana prezesa, który zasugerował, żeby mieszkańcy wykupili swoje mieszkania i problem przestanie istnieć.

Jak mówi ludowe porzekadło- „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Moja rozmówczyni ponosi opłaty czynszowe oraz za ogrzewanie i wodę w wysokości ponad 800 złotych.  Co ciekawe i zarazem kuriozalne- ponosi także opłaty za ciepłą wodę na rzecz Aqanetu, choć cena ta jest także zawarta w opłacie za  ogrzewanie. Jej comiesięczne przychody wynoszą ok. 1800 złotych. W podobnej albo takiej samej sytuacji materialnej jest wielu innych mieszkańców budynku.

Podkreślić jednak należy, że mieszkańcy rozważali także opcje wykupu własnych locum, ale po cenach realnie oddających standard ich mieszkań oraz nakłady, które sami poczynili podczas długich lat zamieszkania.

Obecnie mieszkańcy nie wiedzą ani komu konkretnie  sprzedano blok( oprócz informacji, że jest to developer ), ani czy ich umowy, ważne obecnie do końca października, nie ulegną zmianie oraz- co najważniejsze- jak zmienią się ich comiesięczne opłaty.

Poinformowano ich jedynie, że nabywca przeprowadzi kompleksowy remont budynku, mający na celu znaczne podniesienie jego standardu, obejmujący wymianę pionów kanalizacyjnego oraz elektrycznego, wymianę wind, okien oraz remont korytarzy.

Oczywistym jest więc, ze wszystkie te prace wpłyną na wysokość czynszów, pytanie tylko, ilu mieszkańców zdoła im sprostać?

Z relacji mieszkanki bloku wynika, że jego lokatorzy czują się pozostawieni samym sobie i mają przekonanie, że ich racje i argumenty nie znajdują należytego posłuchu i poparcia ze strony władz miasta.

Również fakt, że nie mają pełnej wiedzy na temat sprzedaży obiektu oraz udziela im się fragmentarycznych i tymczasowych informacji sprawia, że czuja się wykluczeni ze sprawy, choć to przecież ICH mieszkania mają być sprzedane.

Jako członek Komisji Spraw Społecznych, zgłosiłam przewodniczącej komisji- pani Elżbiecie Bijaczewskiej, pilna potrzebę posiedzenia komisji, z udziałem zainteresowanych.

Jest to szczególnie istotne ,ponieważ w bloku znajdują się także lokale socjalne i przyszłość ich mieszkańców jest SPRAWĄ SPOŁECZNĄ  ważną dla miasta.

Mieszkańcy bloku oczekują wyczerpującej informacji co do swojej przyszłości i rzeczywistych działań dotyczących ich sprawy, ale przede wszystkim chcieliby mieć poczucie że są pełnoprawnymi obywatelami miasta, których problemy są równoważne z innymi.

Na dnie tytułowej  Puszki Pandory, kiedy już wyleciały z niej wszystkie nieszczęścia, było jednak nieco nadziei.

Chciałabym bardzo, aby mieszkańcy bloku mieli nie tylko nadzieję, że ich sprawa zakończy się pozytywnie, ale i  pewność, że mają do kogo się zwrócić.

 

AGATA WÓJCIK

Radna Miasta Puszczykowa

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.