A miało być zdaniem burmistrza Balcerka tak pięknie.  Nie będę ukrywał, że warunki na jakich władze Puszczykowa na koniec 2013 roku wydzierżawiły, powstałej zaledwie kilka dni wcześniej spółce My Sport, najlepszy teren w samym centrum Puszczykowa, budziły od początku wątpliwości.  Zastrzeżenia miałem nie tylko ja, ale i wiele osób, które śledzą to, co w naszym mieście się dzieje.  Wątpliwości budziła zarówno wiarygodność finansowa firmy, która powstała kilka dni wcześniej.  Właściciel pytany o możliwości kredytowe odpowiadał, że spółka będzie realizować inwestycję z własnych środków (władze miasta o wiarygodność finansową nie pytały w ogóle).  Wątpliwości budziła również cena za jaką miasto zgodziło się wydzierżawić blisko hektar miejskiego gruntu – 24 gorsze za m2 (gdy inni płaca wielokrotnie więcej), a także długość jej trwania – 30 lat.  Dokładnie taki okres dzierżawy, w jednym z mediów popierających naszą puszczykowską władzę, ale w stosunku do innego podmiotu, został określony „na zawsze” i był głównym argumentem przeciw.

Umowę z My Sport podpisano, a burmistrz Balcerek krótko po tym zapewniał w „Echu” o samych korzyściach z jej podpisania płynących.  Pisał do mieszkańców, że w ustaleniach umowy miasto zagwarantowało sobie możliwość rozwiązania jej właściwie w każdej chwili, jeśli będzie realizowana niezgodnie z treścią.  Ile warte są te zapewnienia, można było ocenić po zapoznaniu się z treścią umowy (publikujemy ją na końcu tekstu)  i po bilansie zrealizowanych inwestycji, jakiego tu dokonuję.   W styczniu 2014r. kiedy padały zapewnienia p. Balcerka, do dyspozycji mieliśmy tylko jego słowa.   Kiedy poznaliśmy treść umowy mogliśmy się przekonać, że albo pan burmistrz nie wiedział co podpisał, albo mijał się z prawdą.

Przejdźmy do tego co powstać miało.  Otóż podpisując moim zdaniem niekorzystny dla miasta kontrakt, mieszkańcy mieli otrzymać nie tylko stojącą dziś, choć z opóźnieniem wybudowaną halę, ale również obiekty towarzyszące.  W „Echu Puszczykowa” ze stycznia 2014 r. burmistrz Balcerek w podpisanym przez siebie tekście pisał: „Podczas rokowań prowadzonych przez komisję (negocjującą umowę) dodatkowo uzgodniono, że najpóźniej od sezonu 2016/2017 na jednym z kortów w okresie zimowym będzie funkcjonowało kryte lodowisko, a od sezonu 2015/2016 na dwóch pozostałych kortach (zewnętrznych) w okresie jesienno – zimowym kryte boisko do piłki nożnej”.  To słowa burmistrza ( w nawiasach dodane ode mnie wyjaśnienia), a poniżej tekstu w treści umowy wszystkie obiekty, które miały być oddane – w paragrafie 3 umowy.

2035Na tych kortach zgodnie z umową powinno być kryte boisko i lodowisko.  Powinno.

W każdym razie mamy koniec kolejnej jesieni, podczas której powinniśmy móc korzystać drugi sezon z krytego boiska do piłki nożnej na przykrytych dwóch kortach zewnętrznych.  A boiska nadal nie ma.  W marcu tego roku zadaliśmy pytania urzędowi miasta dlaczego spółka My Sport nie realizuje  postanowień zawartych w umowie?  Nasze pytania i odpowiedzi urzędu opublikowaliśmy w tekście „Partnerstwo w działaniu”.   Dowiedzieliśmy się wtedy, że urząd miasta podpisał aneks, który pozwolił nie tylko nie zrealizować na czas zapisanego w umowie obiektu, ale również nie płacić zapisanych w umowie kar w wysokości 200 zł dziennie.  Ot, tak po prostu spółkę „bezboleśnie” zwolniono z podjętych wcześniej zobowiązań.

Minęła wiosna, minęło lato, przyszła kolejna jesień.  Jak widać na załączonych fotografiach, boiska krytego na terenie 2 kortów zewnętrznych znowu nie ma.  Co więcej jak dowiadujemy się, lodowiska które zapisano w umowie, a które także powinno już być, również w tym roku nie będzie.  Mówiąc wprost, zapisy umowy jaką podpisano na koniec 2013 roku znowu nie są realizowane.  Okazuje się, że umowa to tylko kartki papieru, których treścią nikt się nie przejmuje.  Czy miasto pobiera kary umowne, które powinny zasilać budżet Puszczykowa?  Pytanie potraktujmy jako retoryczne.  Budżet zasilać mają zwykli podatnicy, których  urząd miasta wciąż poszukuje.

Mamy więc umowę, która wg zapewnień burmistrza doskonale zabezpieczała interes miasta, tyle tylko, że z niezrozumiałych względów jej zapisy nie są egzekwowane.  Miały być zapisane w umowie bezpłatne godziny w których młodzież mogła korzystać z obiektu, ale przez cały 2015 rok władze miasta nawet nie ustaliły godzin, w których mogłyby te bezpłatne godziny być realizowane!  Aktualny harmonogram bezpłatnego korzystania z obiektu przez młodzież, może istnieje, ale nie wiadomo czy gdziekolwiek jest opublikowany – na stronie miasta nie mogłem się tego doszukać.  Jest więc i ten zapis praktycznie martwy.

Na wydzierżawionym terenie nie ma: ani krytego lodowiska, ani boiska do piłki nożnej, ani ścianki treningowej, która powinna być oddana do końca czerwca 2015 roku.  Na szczęście z ponad rocznym opóźnieniem na koniec jesieni pojawiły się  pola do minigolfla (które również miały być gotowe do 30 czerwca ubiegłego roku).

 2030Z grubo ponad rocznym opóźnieniem pojawiły się pola do minigolfa

Co na to władze miasta?  W listopadowym numerze „Echa Puszczykowa” pani radna Szczotka – przewodnicząca komisji sportu oznajmiła, że dzierżawca „ma trudności z wywiązaniem się ze zobowiązania uruchomienia krytego lodowiska od sezonu 2016/17. Prosił pana burmistrza i radnych o możliwość rezygnacji z tego punktu umowy w zamian za stworzenie większego (od tego jakie jest w umowie – uwaga moja) krytego boiska do gry w piłkę nożną”.  Nie bardzo rozumiem, ile jeszcze kortów tenisowych chciałaby spółka przykryć i przeznaczyć na boiska do gry w piłkę, choć na razie nie przykryła żadnego.  Ale to nie jest najważniejsze.  Radni nie zgodzili się na takie rozwiązanie, pozwalając równocześnie na roczne opóźnienie w realizacji tego zobowiązania!  Każdy chyba przyzna, że brzmi to i śmiesznie i strasznie.  Który to już raz?  Po co więc umowa?  Czy i my, zwykli mieszkańcy, możemy bezkarnie przestać wywiązywać się ze swoich wobec miasta zobowiązań, a burmistrz lub radni nas z nich zwolnią?  Burmistrz w tej sprawie nie mówi aktualnie nic, choć wcześniej każdego krytyka tej umowy, był gotów pożreć wzrokiem.  Gdzie są zapewnienia o możliwości rozwiązania w każdej chwili umowy, jeśli nie będą realizowane jej zapisy?  Gdzie egzekwowanie kar umownych wynikających z par.8 punkt 4 umowy?

Burmistrz Balcerek nic nie mówi, ale pewno korzysta z tego, że papier jest cierpliwy i podpisuje właśnie kolejny aneks, którym po raz wtóry zwolni spółkę My Sport z obowiązków.  I pewno kolejny raz pozwoli spółce nie płacić kar umownych za każdą z niezrealizowanych inwestycji – 200 złotych dziennie.  Każdy przyzna, ze przez rok zebrałaby się spora sumka, która przekroczyłaby już dawno zapisaną w umowie maksymalną wysokość kar umownych tj.100 000 zł. (nawiasem, to bardzo ciekawy, kolejny niekorzystny dla interesów miasta zapis umowy).  Ale cóż, w imieniu mieszkańców burmistrz podaruje godnym zaufania właścicielom spółki (tak zapewniał burmistrz) gigantyczne kwoty.  Czy w imieniu własnym też by podejmował takie decyzje, pytać chyba nie muszę.  Czy takie działania władz miasta to nie jest aby działanie na jego szkodę?  Pozostawiam to do samodzielnej oceny przez każdego czytelnika.  C.d.n.

Krzysztof J.Kamiński

123456789Od redakcji: przepraszamy za nie najlepszą jakość kopii umowy.

Komentarzy: 12 o “Puszczykowo – tu niektóre umowy to tylko kawałek papieru

  1. Nie negując uwag redakcji FP oraz nie negując uchybień Urzędu Miasta chciałbym podać kilka plusów przedsięwzięć zrealizowanych przez Sportotekę:

    1. Hala tenisowa na której odbywają się treningi oraz zawody tenisistów
    2. Pole do gry w minigolfa ( zamiast niezagospodarowanych chaszczy i zielska )
    3. Siłownia z wieloma urządzeniami do ćwiczeń
    4. Sala ćwiczeń aerobiku z bogatą ofertą zajęć oraz instruktorkami o bardzo wysokich kwalifikacjach
    5. Zajęcia z W.F. uczniów SP 1

    Te zamierzenia właścicieli Sportoteki, które zostały zrealizowane są na najwyższym poziomie i nie można mieć do nich uwag. Powstaje pytanie czy biznes plan został prawidłowo opracowany i czy przedsięwzięcia już zrealizowane przynoszą zyski. Jeżeli nie przynoszą zysków to zapewne brak finansów na kolejne przedsięwzięcia.
    Korzystam z usług Sportoteki i jestem z nich zadowolony.

  2. Witam i proszę o wyjaśnienie pewnej kwestii: Czy „coś” jest na rzeczy, że zlikwidowano CAS i że menagrkę na tym ośrodkiem mrzejmuje właśnie ..Andrzej Balcerek? Przypadkiem ten sam, który podpisał ową umowę jako ..burmistrz.

  3. Dobrze, że jest cokolwiek. Daleko jednak do doskonałości. Brak basenu, podczas gdy mniejsze gminy mają zarówno basem jaki lodowisko. Oferta wciąż jest uboga i droga (np. dla seniora 89 zł miesiąc, a pierwsze wejście (promocyjne?) 30 zł (fitt i siłownia). Jak nie zostaniesz, to przepada. Dla porównania w mosińskiej „Jedynce” – godzina dla seniora kosztuje… 3,50 zł. Poza tym nie wiem, jakie kwalifikacje sportowe i pedagogiczne ma kadra. Czytam, że są tylko dwie osoby po AWF i dwoje instruktorów. Pozostali to albo świetni sportowcy (ale nie pedagodzy, a to różnica), albo pasjonaci („od dziecka miał/a do czynienia ze sportem” itd. Ja też „od dziecka miałam”.
    Może się zatrudnię?
    I jeszcze drobna uwaga do p. Ryszarda. Pisze Pan „niezagospodarowane chaszcze i zielska”. To dla Pana. A dla biologa to raj katalogowanych i badanych przez wieki roślin i żyjących wśród nich zwierząt. I proszę sobie wyobrazić, to też jest ciekawe. Nie wszystko trzeba zagospodarować, czyli zabetonować.

    1. Cena 89 zł za miesiąc dla osób 60+ nie jest niska, ale za tę kwotę można uczestniczyć w zajęciach w godzinach porannych 5 razy w tygodniu. Licząc w miesiącu 4 tygodnie wypada 20 zajęć co daje 4,45 zł za 1 zajęcie. Można również w ramach karnetu korzystać z urządzeń na siłowni. Sądzę, że ta cena warta jest naszego zdrowia. Jest to o wiele lepsze niż chodzenie do lekarza i jedzenie pigułek na ból krzyża.

    2. Popieram panią Honoratę. Właśnie o to walczymy, żeby też były chaszcze, a nie wszystko ujarzmione i zagospodarowane! Oczywiście nie chodzi tu o tereny miejskie, publiczne, jak ulice.

      1. Walczmy o przyrodę. W miejsce „chaszczy i zielska” posadzono kilkadziesiąt drzewek. Miejsce dla dzikich zwierzątek jest kilkadziesiąt metrów dalej – w lesie – rezerwacie „Bór sosnowy”. A w tym lesie wycięto podczas remontu linii kolejowej kilkadziesiąt drzew i zniszczono hektary ściółki leśnej.

        1. Walka o przyrodę to jedno, a niewywiązywanie się z umowy i bierność władz miasta to drugie.

  4. Do Ryszarda:
    opublikowaliśmy tekst pana K.J.Kamińskiego, w którym ten nie krytykuje tego co powstało na terenie Sportoteki, a jedynie zwraca uwagę, że właściciele podjęli również inne zobowiązania, z których się nie wywiązują. Równocześnie, co jeszcze bardziej oburzające i naganne, władze miasta nie podejmują działań zapisanych w umowie, aby zmusić dzierżawcę do wywiązywania się z postanowień umowy. Naszym zdaniem powinny egzekwować zapisy umowy dla dobra miasta i mieszkańców. Kwestii zajęć wf na terenie Sportoteki, poświęcona jest druga część tekstu, która wkrótce będzie opublikowana.

    Nie mamy wystarczającej wiedzy, ani tym bardziej jakichś dowodów na temat niezgodnych z prawem działań urzędu w temacie likwidowanego CAS, choć ta decyzja wydaje się i nam dziwna i niezrozumiała.

  5. Wypada życzyć naszemu miastu, żeby jakaś powołana do tego instytucja, zajęła się tymi umowami i aktami notarialnym podpisywanymi w ostatnich latach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.