Cosobotni  spacer po puszczykowskim lesie w dzień taki jak dziś niestety napawać optymizmem nie może.  Z przemoczeniem butów liczyć się trzeba, ale to zwyczajne uroki lutowych spacerów.  Jednak wejście do lasu w okolicach centrum Puszczykowa, tu gdzie najwięcej na ogół spacerowiczów, sprawia, że można stracić wiarę w ludzi. Ilość puszek po piwie, butelek, papierów, foliowych worków i wszelkiego rodzaju innych śmieci przeraża. Świadomość tego, że przecież to nie przyjezdni, ale mieszkańcy Puszczykowa, wyrzucają gdzie popadnie to co zostało po spożyciu, powoduje, że przestajemy już się dziwić, że i sprzed naszych posesji, po przechodniach musimy zbierać to samo. Bo skoro można wyrzucić komuś pod furtkę, to dlaczego nie w lesie?

21771Jedni zostawiają w lesie śmieci, a inni zaraz obok marchew dla zwierząt.

Mamy w Puszczykowie utrzymywaną kosztem kilkuset tysięcy złotych straż miejską, która powinna czuwać, aby nie śmiecono. Niestety, sprawnie straż podjeżdża, gdy ktoś nieprawidłowo zaparkuje na Rynku, ale chyba na tym kończy się ich rola. Jak dyskutujemy o spalaniu śmieci, to okazuje się, że nic nie mogą, a jak przeprowadzają kontrolę, to zupełnie nic z tego nie wynika. Pracują jak urzędnicy, więc jak ktoś pali wieczorem lub w sobotę – straży nie ma. Do lasu nie wchodzą. Jak na jakiejś działce ktoś zrobi sobie śmietnisko, też okazuje się, że strażnicy nie widzą, albo nic nie mogą. Zadać sobie należy pytanie: po co taka straż miejska?

Strażnicy podlegają bezpośrednio burmistrzowi i to on powinien zorganizować ich pracę, rozliczać ich z efektów działalności, ale  źle to wychodzi. Burmistrz wyposażył strażników w dwa samochody i zwolnił ich tym samym w poruszanie się pieszo po mieście czy lesie. Za poprzedniej burmistrz kupiono im rowery, ale kto widział naszych strażników na rowerach? (nawiasem: ciekaw jestem co się z nimi stało, czy ktoś tych rowerów nie „sprywatyzował”? ). W efekcie z okien samochodu, jeżdżąc szybko po mieście, ciężko im cokolwiek dojrzeć. Może zamiast kupować im drugi samochód trzeba było kupić im urządzenia do badania dymu z komina? Może trzeba przestawić im godziny pracy, bo obecnie są bardziej urzędnikami niż służbą. Może należy rzeczywiście sprawować nad ich pracą kontrolę, a nie tylko ograniczyć się do ogólnikowych raportów szefa straży, z których nic nie wiadomo i nic nie wynika. W tym stanie rzeczy są moim zdaniem zbędni.

21751Z kosza w lesie śmieci się wylewają

Po sobotnim spacerze wnioski są takie: w lesie położonym najbliżej domostwa burmistrza brud i śmieci na każdym kroku. Może burmistrz po lesie, tak jak i jego strażnicy miejscy, nie chodzi, więc śmieci nie widzi i mu to nie przeszkadza? Przecież ten las ma służyć mieszkańcom i przyjezdnym, powinien być wizytówką. Czy spadła by panom strażnikom korona z głowy, gdyby co jakiś czas wzięli worki, pospacerowali po lesie i pozbierali śmieci, zostawione przez osoby, których oni nie złapali na gorącym uczynku? Nie wiem czy w lasach z innej strony miasta jest lepiej, ale to co aktualnie można zobaczyć w okolicach centrum to tragedia. Najgorsze, że i na ulicach nie jest lepiej.

nazwisko do wiedzy redakcji

tytuł, skróty i drobne zmiany w tekście od redakcji

medic_1

Komentarzy: 3 o “Puszczykowo małoweekendowo

  1. Oj szanowny autor widać od niedawna w P-kowie.
    Po śnieżnej zimie jak co roku z roztopami wychodzi na wierzch cały puszczykowski syfek. Odchody po pupilach wielu mieszkańców, jakieś flaszeczki jakieś nierówne chodniki, jakieś dziury w jezdni i ogólny obraz nędzy i rozpaczy w tym świecie zielonych ogrodów.
    Taka coroczna norma. Po 20-latach niestety przestałem zwracać już uwagę kilku sąsiadom (niestety również tym z tej tak na forum aktywnej inteligencji) i przyzwyczaiłem się do stanu faktycznego. NIE JEDNAK NIE DALEJ SZ… MNIE TRAFIA. Nie wiem jednak czy bardziej na bezsilność (bo dzwonić do SM jest bez sensu), czy na ludzkie dziadostwo i obłudę.

  2. Szanowny Panie Kajtku /pozwoli Pan że tak się zwrócę/ zapewne Pan zna powiedzenie :Jaki pan taki kram ,tu nie ma się co dziwić ,jeden z tych panów wżenił się w Puszczykowską rodzinę ,a drugi jest z Dopiewa i oboje nie czują puszczykowskich klimatów mając nasz porządek w głębokim poważaniu / delikatnie mówiąc /.Wystarczyło by aby zlikwidować autobusik wożący powietrze, jakąś straż miejską jak to zrobiły gminy z MĄDRYMI radnymi /nawet Zielona Góra miasto wojewódzkie/ nie wydawać dziesiątki tysięcy na stojące bezczynnie samochody ,nikomu nie potrzebnej ochotniczej straży pożarnej /zaspokajającej ambicje p. DR. Niedbały/,na ubranka zarówno jednych jak i drugich strażników i strażaków ,na sprzęty jednych i drugich ,setki tysięcy na jakieś nikomu nie potrzebne budowy strażackich strażnic , zdejmowanie porządnych chodników z płytek i w to miejsce dla klakierów „Słoneczka Puszczykowa” układanie kostki brukowej /patrz ul. Kraszewskiego gdzie okoliczni mieszkańcy toną w błocie.Panie Kajtku jak by w Puszczykowie rządził dr J.NAPIERAŁA z mgr. W.EWICZEM to było schludnie i porządnie ,nikt nie mówił /ani pisał /o brudnym Puszczykowie.Te setki tysięcy wydawane przez DOPIEWSKIEGO skarbnika /nie wiadomo czy pracującego u nas czy w DOPIEWIE/. I gdyby pieniądze nasze podatników były logicznie wydawane to starczyło by na czyste miasteczko na kwiaty w mieście i na odsetki zaciąganych przez” gospodarnych” kredyty.No i na dodatek obdarzeni jesteśmy wspaniałymi BEZRADNYMI których przyrównać można do klakierów Gomułki,Gierka i Jaruzelskiego z bielmem na oczach ,nic nie widzących w mieście ,nawet tego syfu /patrz zdjęcia/ .Życzyć należy olśnienia” niewidzącym” radnym /bezradnym/ może przed następnymi wyborami znów będą chcieli załapać się na „korytko” z którego można zapłacić prąd lub wodę.Pozdrawiam Panie Kajtku ,piszcie co Was boli w tej super zarządzanej metropoli.

    1. Jedna uwaga : za czasów Napierały było najczyściej na ulicy, na której on mieszkał. Od strony ul. Dworcowej do jego domu został położony asfalt, ale dalej już nie. Był wtedy wielki obciach i śmiech z niego, ale cóż, nikt mu nic za to nie zrobił ani publicznie nie obśmiał. Dlaczego? Bo nie było jeszcze naszego FORUM!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.