W poniedziałek, 18 lipca o trzeciej po południu w puszczykowskim urzędzie miejskim odbyła się dyskusja publiczna nad projektem planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu „w rejonie ulic C. Ratajskiego, Dworcowa, Słowackiego, Mickiewicza”, jak napisał burmistrz miasta Puszczykowa w ogłoszeniu zamieszczonym w „Głosie Wielkopolski”. Ale uwaga: teren terenem, w rzeczywistości jednak wyłożony projekt nie obejmuje w tej chwili całej tej dzielnicy, tylko „część A”. Reszta została „zniknięta”, o czym dowiedzieliśmy się na spotkaniu. To dziwne. Od 2009 r. pichci się w urzędzie plan dla najstarszej części Puszczykówka. Jakiś czas prace postępują. Potem cały ten bigos wędruje do zamrażarki. Nagle znowu się go podgrzewa, by wreszcie, po sześciu latach, podzielić go na jakieś części A i B. Na myśl ciśnie się, że podział ten został dokonany w zgodzie z rzymską zasadą „divide et impera” – dziel i rządź. Nie widać żadnych przesłanek merytorycznych podziału, który w dodatku biegnie ulicą Fiedlera, chyba nawet jej środkiem. Nie uzyskaliśmy odpowiedzi, jakie względy urbanistyczne czy konserwatorskie zadecydowały o takim podziale. Chyba zrobiono to „po uważaniu”. Ktoś, kto tak uważał, miał raczej na względzie podział wolnych od zabudowy terenów przy ul. Słowackiego. A ściśle mówiąc już tylko jedną działkę, bo na posiedzeniu właścicielka drugiej oświadczyła mieszkańcom, że wycofała wniosek o podział. Zatem z czterech niezabudowanych działek wniosek do planu o podział dotyczy już tylko jednej. I to ma być pośredni powód poszerzenia ulicy Reymonta i Słowackiego?

 zdj3Czy plany zagospodarowania w naszym mieście są dla mieszkańców czy mieszkańcy dla planów?

Na Reymonta, zgodnie z planem, właścicielom po północnej stronie ulicy, od Fiedlera do Słowackiego, zabrano by ok. 3 m w głąb ogrodu. Kierowniczka referatu architektury utyskiwała, że ulica jest wąska i są w dodatku szerokie pobocza, więc trzeba ją poszerzyć, patrząc w przyszłość. I mieszkańcy powinni myśleć o mieście, o całości, a nie wyłącznie przez pryzmat własnej posesji. Miasto musi się rozwijać, potrzebne jest rzekomo miejsce do położenia różnych mediów (jakichś jeszcze chyba nie wynalezionych, bo w Reymonta jest już światłowód, dwa rodzaje kanalizacji, wodociąg i gazociąg, a górą prąd. Na pytania, po co plan zagospodarowania, usłyszeliśmy, że taka była wola sześćdziesięciu mieszkańców, która legła u podstaw uchwały o wywołaniu planu w 2009 r. Tylko że ostatnim razem słyszeliśmy, że miał to być plan ochronny, załatwiający postulaty konserwatora zabytków, wcześniej próbującego wpisać zbiorowo cały układ urbanistyczny do rejestru zabytków. Plan, rzekomo z pobudek konserwatorskich, jest zaiste inwazyjny i rewolucyjny, bo odbiera indywidualną własność, aby po stu latach poszerzyć ulice, dotąd wystarczająco szerokie. Można zrozumieć, że urbanistom wizjonerom łatwo odbierać cudzą własność, za którą w dodatku nie będą sami płacić: za zabrane setki czy tysiące metrów kwadratowych słono zapłacą sami mieszkańcy ze swoich podatków.

Sąsiedzi, których przybyło wielu, choć to poniedziałek i godzina, kiedy wiele osób jest normalnie w pracy, byli skrajnie poirytowani. Burmistrz i urzędniczka wzywali do zadawania konkretnych pytań i zgłaszania uwag, a gdy te padały, nie było na nie odpowiedzi albo były one wymijające lub niepoważne. Choćby wątpliwość, dlaczego trzeba poszerzyć Reymonta i Słowackiego, a nie trzeba Spokojnej czy Fiedlera. W opinii pani architekt Fiedlera jest ulicą ślepą, nieistotną, podczas gdy Reymonta i Słowackiego są ważnymi ulicami zbiorczymi, wąskimi, które w dodatku mają w przyszłości obsłużyć kolejne nieruchomości powstałe po podziale. (Urząd dzieli pole na wiele małych działek, za małych jak na tę dzielnicę, tworząc sięgacze – ślepe zaułki wewnętrzne, a przecież może podzielić na duże z dostępem do Słowackiego.) Ale dalibóg, wszyscy wiedzą, że Fiedlera łączy dwie części Puszczykowa i poprzez ruch pieszy i rowerowy jest wręcz ulicą tranzytową, nie mówiąc o dojeździe do muzeum Fiedlerów. Jak więc można wmawiać miejscowym, że nie ma potrzeby poszerzać głównej i najdłuższej ulicy, a koniecznie trzeba dwie sąsiednie?!

reklama-top-01 (1)

Kontrowersja powstała także w odniesieniu do uwag złożonych do projektu po poprzednim wyłożeniu. Wiemy o setkach, a urząd mówił, że brzmiały tak samo, więc sprowadziły się do zaledwie kilku. Jeden z mieszkańców twierdził, że to manipulacja, bo złożył ich prawie czterdzieści i że każda była inna. W sumie jednak wszelkie uwagi zostały wcześniej odrzucone. Dlatego teraz namowy burmistrza, żeby złożyć uwagi do projektu, przyjmowane były przez sąsiadów ze sarkazmem: „pisz na Berdyczów” powiedział jeden.

reymontaJak będzie wyglądać ta spokojna dziś ulica, kiedy wbrew mieszkańcom uchwalony zostanie plan zagospodarowania?

Summa summarum: plan miał powstać dla ochrony starej i ładnej dzielnicy i jej niezaprzeczalnych walorów. To, co forsuje urząd, to rewolucja. Nie wiadomo, komu służąca. Bo z pewnością nie obecnym mieszkańcom. Jakie są powody i przesłanki podziału dzielnicy na dwie części? Dlaczego plan nie może być jeden i spójny? Chodzi chyba o podział mieszkańców i ich oporu: najpierw załatwi się jednych, potem drugich? Dlaczego nie można zrobić planu zagospodarowania dla całej dzielnicy? Komu się spieszy? Dlaczego szermuje się argumentami postępu i dopasowania do standardów i przepisów, skoro poszerzenie niektórych ulic i tak nie pozwoli osiągnąć współczesnych wytycznych projektowych, a przepisy przewidują odstępstwa? Odpowiedzi na te pytania dużo powiedzą o demokracji w Puszczykowie oraz o mechanizmach planowania przestrzennego. W Puszczykowie co rusz wybucha niezadowolenie społeczne wywołane dziwnymi planami urzędu. Czy urząd nie może zająć się czymś pożytecznym, np. sprzątaniem ulic? A jeśli już musi poszerzać ulice, bo: rozwój, przyszłość, nowoczesność, to cytując jednego z mieszkańców, proponujemy w następnej kolejności ulicę Andersonów. Jest wąska i ślepa. Czas wreszcie ją poszerzyć. A od Ratajskiego, Reymonta i Słowackiego rączki precz!

Mikołaj Pietraszak Dmowski

Komentarzy: 27 o “Postęp czy podstęp?

  1. A ja mam pytanie do uczestników spotkania: jakie stanowisko zajmuje w tej ważnej dla nas sprawie radny z naszej dzielnicy – Grzonka? Czy wypowiadał się, bo różne opinie o jego postawie pojawiały się w czasie gdy zbierano podpisy pod uwagami.

  2. A pan przewodniczący KOMISJI ROZWOJU to wszystko to tak firmuje bez zmróżenia oka?Zadowolony jest z kierunku rozwoju miasta i wizji- jeśli takowa istnieje- p.burmistrza??????

  3. Mnie najbardziej fascynuje postawa puszczykowskich radnych. Właściwie wszystko jedno z jakiej listy startują i co obiecują przed wyborami – po wyborach w zasadzie przestają istnieć (np. gdzie jest i co robi radna Wójcik?)
    Zaczynam wierzyć, że burmistrz Balcerek to nasze rodzime wcielenie czarodziejki Kirke, która, jak wiemy, zamieniła towarzyszy Odyseusza w zwierzątka zwane świniami. Czarodziej Balcerek znanymi tylko sobie sposobami zamienia nawet opozycyjnych radnych w niegdyś nieodzowne elementy wyposażenia polskich samochodów – pieski przy każdym ruchu grzecznie kiwające główkami.
    A mieszkańcy lepiej niech zaczną robić szum na większą skalę. Może nasze władze czekają na swoje pięć minut ogólnopolskiej sławy? Może tęsknie spoglądają na okładki „Faktu” zadając sobie pytanie – „Kiedy wreszcie zobaczę na okładce swoją podobiznę?”

    1. Z tego co słyszałem to Wójcik jest jedyną radną, która nie głosuje tak jak chce Balcerek, jest jednoosobową opozycją w radzie. Spotykała się z mieszkańcami w różnych konfliktowych sprawach. Z nią akurat najgorzej nie jest.

      1. A z tego, co ja słyszałam od uczestników spotkania w sprawie ul. Klasztornej i Wielspinu – radna Wójcik nie wykazuje żadnej aktywności. Jako mieszkanka rejonu, który reprezentuje, widziałam ją w terenie tylko raz – na „spacerze przedwyborczym”. 🙁

  4. A co robią np.radni Ryglewicz,Hetman,radna od szefa strażaków,radna p.doktor?Co tak naprawdę robi radny Krzyżański,oprócz robienia szumu wokół swej osoby?Pytań jest wiele,oczywiście puszczykowianie obudzą się przed wyborami i wtedy……znów zagłosują na tych samych wiecznych radnych i sympatycznego burmistrza.

    1. Pytam jako wyborca pana Ryglewicza co pan dla naszego rejonu zrobił?Nie starczy na nazwisku wjechać do rady miasta,mojego głosu już pan nie dostanie.

  5. Mikołaj, świetnie napisane sprawozdanie. Sprawa straszna, ile to już lat się ta beznadziejna sprawa ciągnie, to się musi skończyć. Nie oddam kawałka działki. I mam nadzieję, że inni sąsiedzi też nie. 🙂

    1. Te tak zwane porządkowanie przestrzenne i inne szczytne hasła to picowanie za którym stoi Niewidzialna (ha, ha) Ręka Wolnego Rynku!

    2. Pytanie do mieszkańców Ratajskiego, Nadwarciańskiej i Dworcowej, czy na skrzyżowaniu tych dróg potrzebne jest rondo? Czy to kolejny podstęp? Czytaj ostatnie Echo Puszczykowa.

      1. W mojej opinii każde rozwiązanie spowalniające prędkość (a takim jest m.in. rondo) jest dobrym pomysłem na wymuszenie mniejszej prędkości.

        1. Nie sądzę, pojedyncze samochody (ruch tam nie jest duży) przejeżdżają przez skrzyżowanie bezkolizyjne bez zatrzymywania, teraz zatrzymują się na podporządkowanej Dworcowej przed wjazdem na główną Nadwarciańską i Cyryla Ratajskiego.

          1. Odpowiedź dla jp; Rondo na Ratajskiego/Dworcowa/Nadwarciańska istnieje w postaci skweru zagospodarowanego kwitnącymi nasadzeniami i trawnikiem. Nie jest kołem tylko figurą zbliżoną do trójkąta więc nie istnieje tylko w sensie literalnym. Faktycznie i praktycznie spełnia funkcję ronda i nie ma najmniejszej racjonalnej potrzeby cokolwiek tam zmieniać. W związku z tym wywoływanie w tym miejscu procesu inwestycyjnego budzi jak najbardziej uzasadnione podejrzenia o związek z określonymi zamiarami zmiany charakteru tamtego regionu Puszczykowa.
            Kto jest inicjatorem tych zamiarów a kto tylko gorliwym dyspozytorem? Wszyscy zainteresowani mieszkańcy doskonale wiedzą.

          2. Po przeczytaniu na fb postu pana JJMusiała „Uwzgledniajac liczne głosy mieszkańców Puszczykowka dotyczące zmniejszenia prędkości aut jadących tranzytem z Mosiny do Poznania skierowałem pisemny wniosek za pośrednictwem Burmistrza Puszczykowa do Starosty Powiatu Poznańskiego o budowę ronda na skrzyżowaniu dróg powiatowych. W odpowiedzi uzyskałem zapewnienie, iż wniosek uwzględniono. Takie rondo zwiększy bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego.” I po przeczytaniu wszystkich komentarzy rodzi się pytanie. Dlaczego tak istotnymi sprawami, jak wprowadzenie elementów skutecznie spowalniających ruch uliczny zajmuje się radny i ktoś ze starostwa, a nie specjaliści od ruchu drogowego. Zapewnienie, że „Takie rondo zwiększy bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego”, nie wystawia dobrego świadectwa osobie, która je napisała. Na jakiej podstawie napisano to twierdzenie? Niewiadomo. Na prostych za rondem jeśli jeździli szybko mimo ograniczenia do 40km/h, to będą jeździć.

          3. Puszczykowianko, z 4 sierpnia!
            Mieszkańcy nie wnioskowali o rondo tylko o spowolnienie ruchu na początku Ratajskiego przed zabudowaniami , co logiczne. Rondo ma być na końcu Ratajskiego co absurdalne z punktu widzenia skuteczności bezpiecznego przejazdu przez Ratajskiego. Nikt z mieszkańców słowem nie wspomniał o rondzie! Mowa była jedynie o „szykanach” na drodze.
            Nie było żadnej publicznej debaty na ten temat a już jest wniosek w Starostwie?

        2. Proszę Państwa pomyślcie, ktoś (z władzy?) wymyślił rondo w miejscu gdzie jest rondo!
          To kuriozalne i niegospodarne. Więc PO co? Pozornie bez sensu ale jest w tym jednak sens, chodzi o stworzenie bytu prawnego pod nazwą: inwestycja drogowa na linii Wczasowa/Ratajskiego/Nadwarciańska w kierunku na Szpital. Inwestycje drogowe jako byty prawne mają to do siebie że można je modyfikować, na przykład rozszerzać (!). Mówiąc językiem wojskowym mamy tu do czynienia z kolejną próbą otworzenia przyczółka w ofensywie na tradycyjny charakter Puszczykowa.

          1. Można to rondo od razu nazwać – Rondo Real Estate.

          2. Przepraszam najmocniej, gdy ostatnio tamtędy przejeżdżałam, a było to przedwczoraj,
            ronda w tym miejscu jako żywo nie było… Rondo Fatamorgana? 😉

          3. Odpowiadając na wpis „dalej w temacie Ratajskiego; 4 sierpnia 2016”
            Ja także do tego wniosku doszłam i zadałam pytanie dlaczego radny Musiał poczuł się specjalistą ruchu drogowego i zadecydował o przebudowie skrzyżowania, choć spowolni jazdę samochodu jedynie na odcinku, który mieszkańców Cyryla i Nadwarciańskiej ani ziębi, ani grzeje.

  6. Nie jestem…nazwijmy to „prawnym mieszkańcem” Puszczykowa jednak jestem związana z tym miejscem od 36 lat a moja rodzina pewnie ze dwa razy dłużej (może i więcej) …kocham to miejsce jak żadne inne i serce pęka gdy słyszę, że trzeba by „oddać” kawał ziemi, bo musi „iść droga”. Ziemi- gdzie Ojciec, Dziadek i Pradziadek sadzili drzewa, dbali o każdy centymetr gruntu i każdą roślinę na niej rosnącą. Co jest ważne? Pieniądz? Nie!!! Są wartości ważniejsze!!! Czym są „nowe” potrzeby i wymysły na podział działek w porównaniu ze spokojnym życiem mieszkańców ul. Reymonta i Słowackiego oraz okolic. Jak można niszczyć piękno tej ziemi w imię „rozwoju” i infrastruktury? Mam zbyt wiele pytań i zbyt mało odpowiedzi.

  7. Sorry,ale myślę że nic państwo nie zrobicie,zbyt silne jest lobby biznesowo-sportowe i zbyt słaba władza w Puszczykowie,tzn.uległa.

    1. Jest lepiej niż było, władza jest uległa to fakt ale w dużej mierze z młodości i niewyrobienia. Nie jest jednak już tak stronnicza jak była w poprzednich latach. Lobby biznesowo-sportowe same w sobie nic szkodliwego bo to dobry kierunek dla identyfikacji miasta natomiast ważne aby administracja kierowała się logiką równowagi między potrzebami tego środowiska a potrzebami ogółu mieszkańców. Wtedy mówimy o demokracji, natomiast wszelkie zachowania władzy stronnicze wiodą w prostej linii do dyktatury; demoralizacji systemu zarządzania.

      Oto pytanie które powinno często padać: czy występują w Puszczykowie oznaki demoralizacji zarządzania sprawami miasta i obywateli?

      1. Człowieku co ty piszesz? Władza to burmistrz i jego zastępca plus skarbnik. Wobec kogo oni są ulegli to widać.
        Radni to nie władza tylko maszynka do podnoszenia łapek. Decydować sobie mogą o nazwie ulicy albo o tym czy ławki będą w kolorze zielonym czy złotym, ale już od kogo zostaną kupione i kto je pomaluje to już decyzja nie ich. O forsie decyduje władza.
        Spółka wycięła za zgodą burmistrza las niezgodnie z prawem i co radni na to? Czy chociaż jakaś kontrolę przeprowadzili?
        Logiką władza się nie kieruje, a co ich motywuje to się do myśl. O stronniczosci nawet nie pisz: Kowalskiego o złotówkę odsetek ścigają a jak jest z byłym przewodniczącym Czyżem wszyscy wiedzą. A o większości spraw nie wiedzą i się nie dowiedzą.

  8. Głos Wlkp. :Ogromne emocje w trakcie konsultacji w sprawie północno-wschodniej obwodnicy Poznania…

    O budowie drogi łączącej węzeł A2 w Kleszczewie z zachodnią obwodnicą mówi się od roku 2001. Nazywano ją czwartą ramą. Dziesięć lat temu starosta Jan Grabkowski zaprezentował nawet w Swarzędzu możliwy przebieg tej trasy. Już kilka lat temu marszałek Marek Woźniak uzyskał przyzwolenie zarządu województwa na współfinansowania nawet 50 procent tej inwestycji. promocja

    Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/artykul/3874275,projektanci-zaczeli-rysowac-polnocna-obwodnice-poznania,id,t.html

    Dla lobby drogowo-biznesowego nie ma żadnych świętości, ani język polski ani zabytki ani parki narodowe ani dobro obywateli , tylko interesy korporacji.

  9. Wyjaśnię komu nie chce się czytać u źródeł, otóż protesty są między innymi z tego powodu że to towarzystwo drogowo-biznewsowe wymyśliło sobie północną obwodnicą Poznania przerżnąć na pół
    Puszczę Zielonkę. PO co? Aby ruskim i niemieckim tirom łatwiej się do siebie jechało…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.