Kiedy 6 kwietnia na „Forum Puszczykowo” ukazał się mój artykuł o projekcie planu zagospodarowania dla Puszczykówka między Wartą a torami, radny Ł. Grzonka zarzucił mi błąd. Twierdził, że, wbrew temu co piszę, na ulicach Reymonta i Słowackiego nie powstaną chodniki. Podobno został o tym zapewniony przez urząd miejski. Niestety, radny dotąd nie wyjaśnił, czy to przypadkiem oznaczało, że zamiast chodników powstaną (oczywiście też kosztem prywatnych posesji) ścieżki rowerowe. Źli ludzie mówią, że radny wprowadza mieszkańców w błąd. Ja zakładam, że sam został zwiedziony. Bo chodniki może nie powstaną, ale urząd i tak planuje poszerzenie ulic. Mając w pogardzie, że stuletnie ciągi komunikacyjne są dobre i wystarczające w dzielnicy takiej, jaką wciąż mamy. A ich poszerzenie to nie tylko zamach na prywatną własność, ale także zmiana charakteru i krajobrazu miejskiego.

mickiewiczaCzy po stu latach ul. Mickiewicza musi zostać poszerzona kosztem ogrodów?

Wątpliwości rozwiewa niezawodny organ burmistrza „Echo Puszczykowa”. W kwietniowym numerze na stronie 29 w artykule „Debaty o projektach planów” wyjaśnia się mieszkańcom, że „celem wszystkich opracowywanych planów jest stworzenie ładu przestrzennego, uporządkowanie i wprowadzenie jasnych reguł zagospodarowania […] zgodnych z polityką przestrzenną miasta”. Oczywiście MPZP dla Reymonta czy Słowackiego jest zgodny z polityką miasta, nie mam wątpliwości. Nie uważam jednak, że stworzy on ład czy uporządkuje teren, a już zupełnie, że go ochroni, jak to nieraz słyszeliśmy.

płotyPłoty i parkany do rozbiórki, głośna ulica bliżej domów

Przykładem polityki przestrzennej miasta (i jakiejś abstrakcyjnej, jak się mówi mieszkańcom, „koncepcji planu”) jest uparte wciskanie zintensyfikowanej względem istniejącego sąsiedztwa zabudowy (m.in. teraz budynki bliźniacze między Dworcową a Solskiego). Czy ochronie terenu służyć ma budowa na przestrzał nowej ulicy, która wprowadzi na Solskiego zwiększony ruch z ul. Dworcowej? Może i jest to, jak wyjaśnia „Echo Puszczykowa”, racjonalne, ale obawiam się, że nie dla mieszkańców Puszczykowa, tylko inwestorów.

ratajskiegoTen dom zgodnie z planem wychodzić będzie wprost na ulicę, bez żadnego płotu

 W dalszej części artykułu informatora czytamy: „Ze względu na konieczność dostosowania do obowiązujących, minimalnych szerokości pasów drogowych […] i dzięki temu usprawnieni[a] ruchu drogowego, istnieje konieczność uwzględnienia możliwości poszerzenia pasa drogowego drogi C. Ratajskiego […] i fragmentów ulic gminnych: Słowackiego i Reymonta. Poszerzenie pasa drogowego nie oznacza poszerzenia jezdni, umożliwia natomiast skierowanie ruchu pieszego i rowerowego poza pas ruchu samochodowego.” Zapisy takie, pisze dalej „Echo”, dają „możliwość planowania bezpiecznych dla wszystkich uczestników ruchu drogowego rozwiązań”. Miasto wprowadza do planu „obowiązek ochrony i zachowania istniejących zadrzewień, które po ewentualnym poszerzeniu pasa drogowego znajdą się w pasie pobocza z infrastrukturą”.

Już nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. Pomijam, że redakcja tłumaczy nierozgarniętym mieszkańcom, że poszerzenie ulicy czy drogi to nie to samo, co poszerzenie jezdni. Tak jakby nie widzieli różnicy między tymi pojęciami. Pełno tu konieczności (dostosowania do norm, usprawnienia ruchu, poszerzenia pasa drogi – aż prosi się o konieczność dziejową), a z drugiej strony możliwości. Ciekawym problemem logicznym jest konieczność możliwości. Intryguje pozostawienie drzew na pasie, który ma być, jeśli już nie chodnikiem, to ścieżką rowerową, no bo po co by ulicę poszerzać, skoro infrastruktura już jest bez tego. „Zapisy planu nie przesądzają o fakcie realizacji przedsięwzięć, ani o ich ewentualnym terminie. Dają jednak możliwość planowania […]”. Hmm, możliwość planowania… I po to trzeba zabrać ludziom ziemię, płacąc im z ich podatków odszkodowania?! Cóż, można się domyślać, że mieszkańcy mają się uspokoić, bo nic nie jest przesądzone, ale gdy się uspokoją… to aż strach się bać, będzie za późno!

mazurowscyNajstarszy dom w dzielnicy padnie ofiarą norm szerokości

Jedno można wszakże zrozumieć. Urząd chce, nawet wbrew nam samym, poszerzyć kosztem naszych posesji „nasze” ulice i tłumaczy to naszym dobrem i bezpieczeństwem. Znamy takie uszczęśliwianie na siłę dla własnego dobra. Jakże smutne jest, że ci przeciwnicy „robienia z Puszczykowa skansenu”, jak często można usłyszeć o wysiłkach aktywistów miejskich zachowania walorów miasta, chcą dbać o komfort i bezpieczeństwo uczestników ruchu w sposób wprost antykwaryczny. Współcześnie już nawet średnio rozgarnięty szympans słyszał, że w świecie tak odległym od Puszczykowa, jak np. Poznań, stosuje się szykany wobec ruchu samochodowego. Zamiast ułatwiać, w dodatku szybki wjazd samochodom, ogranicza się ich prędkość poprzez utrudnienia w ruchu. Mówił o tym 13 kwietnia w Puszczykowie naczelnik policji J. Klimczewski na debacie, o której donosi… nie uwierzycie – to samo „Echo Puszczykowa”. Tyle, że na stronie 13 („Decydujmy wspólnie – debata społeczna”). Czytać tam można, że „najlepszym rozwiązaniem, szczególnie na drodze wojewódzkiej 430, mogą być systemy szykan, za pomocą których kierowcy będą zmuszeni do znacznego zmniejszenia prędkości”.

Jak to możliwe, że ta sama redakcja ma na różnych stronach swojego pisma diametralnie inne poglądy? Wiem, że można czytać bez zrozumienia. Ale czy można też bez zrozumienia pisać? Chyba jednak tak. A może redakcja „Echa Puszczykowa” ma rozdwojenie jaźni? To niestety przykry domysł. Oznaczać może, że urząd, który ciągle lekceważy protesty i argumenty mieszkańców, po prostu nie wie, co czyni.

 

Mikołaj Pietraszak Dmowski


Komentarzy: 42 o “Odpowiedziało mi tylko Echo

  1. W Puszczykowie potrzebna od zaraz organizacyjno-prawna formuła samoobrony obywatelskiej. Wpisami na twitterze lub Forum nie wywoła się odpowiednio skutecznych nacisków. Rozpadło się SPP. Wzorem jest Podkowa Leśna, tam działający w grupie ludzie są niesłychanie skuteczni, ale też dlatego że zdobyli się na tolerowanie w jednej grupie skrajnie różnych indywidualności, od prawa do lewa, od wysokiego rangą do niskiego, a łączy ich idea zachowania tradycyjnego charakteru Podkowy Leśnej… Namawiam!

    1. Ciekawe jest to, że „konieczność dostosowania do obowiązujących, minimalnych szerokości pasów drogowych” jest kwestią interpretacji przepisów. Przepisy tworzone są bowiem dla wszystkich miejsc w tym kraju i przewidują sytuacje szczególne. Przecież są u nas drogi, które ze względu na swój historyczny charakter oraz wartość przyrodniczą czy kulturową nie spełniają i nie będą spełniać norm. Wbijanie do głowy mieszkańcom i radnym ciągłej mantry o konieczności wynikającej z przepisów jest metodą (niestety jak na razie dość skuteczną) dążenia do realizacji własnych celów, których póki co można się tylko domyślać.
      Nie dajmy się zwieść.

      1. Te wszystkie próby dyskredytacji i dyskwalifikacji ludzi pracujących społecznie ich rzekomą przynależnością partyjną czy poglądami to chwyty obronne różnych macherów. Bronią się przed faktami, ujawnieniem ich interesów, prawdziwych zamiarów. Bo to niewygodne i lepiej by było, żeby opozycji i wolnych mediów nie było. Niestety, ale jest internet i ludzie mają dostęp do informacji i opinii.

    2. Absolutnie popieram ideę powstania Samoobrony Obywatelskiej Kurortu Puszczykowo, który nota bene istnieje ponad 126 lat…A recepta jest bardzo prosta – jeden cel i jeden interes – kontynuacja i ochrona tradycji tego pięknego miejsca… Podkowa Leśna – Pytanie: można? odpowiedź: oczywiście, że można!

  2. Zgadzam się z wszystkimi przedmówcami. Trzeba wkroczyć na tę początkowo trudną ścieżkę, potem będzie prościej.

  3. Realizacja planu według obecnego projektu będzie oznaczać niestety dewastację kilkudziesięciu około stuletnich drzew (przede wszystkim dębów), zniszczenie kilku zabytkowych obiektów (wpisanych na listę zabytków). Wszystko w imię poszerzenia dróg i dostosowania ich do norm. Jest to dokładne odwrócenie zachodnich trendów, ale jak to powiedziała urbanistka z urzędu – urzędników interesuje dobro wszystkich (czyli jak rozumiem przede wszystkim użytkowników samochodów z ościennych miejscowości) a nie dobro mieszkańców tej okolicy.

    1. Co tam drzewa, zabytki jak tu idzie postęp. Postęp, postęp, postęp, słyszę to jak w PRL-u.
      I o co chodzi?
      Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o … pieniądze. Ten wyświechtany slogan jak nic innego, pasuje do wielu inwestycji: drogowych, kolejowych, stadionowych,.. Oto symbioza biznesu i samorządowości; ten gospodarczy mutant trzeba „dokarmiać” bo na wolnym rynku się nie utrzyma, spółki-córki-wuje-szwagry poupadają jeden po drugim. I dlatego demokracja jest zagrożona a nie tym TK!
      No to trzeba wymyślać tematy, nawet najgłupsze…

        1. Puszczykowo Real Estates – wszak wiadomo trzeba do planowanych kilkunastu/kilkudziesięciu działek Starosty oraz nowego apartamentowca przy szpitalu jakoś dojechać.

          1. Zatem wszystkie drogi prowadzą do … !
            Tam na górze na razie tylko mityczny i domniemany ale tu na dole realny i pełznący od lat 8 autorytaryzm gospodarczy: bez konsultacji, bez dyskusji, bez pytania, bez sensu, bez ceregieli, bez odwołania – Budujemy! Wywłaszczamy!
            Słynna Willa Tomaszewskiego przetrwała 4 wojny, w tym dwie światowe.
            Przetrwała bolszewizm. Ale może nie przetrwać realnego liberalizmu .
            Już nie pytam co na to Konserwator Powiatowy.

  4. Szanowny Panie Autorze,
    zostałem przez Pana niejako wciągnięty w polemikę, w obronie mojego dobrego imienia. Myślałem, że dostatecznie Panu wyjaśniłem, że się Pan myli. Pan nie podwarza, że zarzuciłem błąd, w Pańskim artykule, co do ustalenia lokalizacji chodników. Skupiając się na merytorycznej wypowiedzi.
    Jak Pan będzie łaskaw zauważyć, zapis o „dopuszczeniu lokalizacji ścieżek rowerowych” nie uległ zmianie, w pierwotnej wersji projektu planu był w art. 15 lit. f), w wersji aktualnej, tj. w ramach drugiego wyłożenia jest w art. 15 lit. d). Z czego wynika, że ten zapis nie został dodany, do aktualnej wersji projektu, gdyż się w nim znajdował od samego początku. Z kolei zapis „o ustaleniu lokalizacji chodników” na drogach uprzednio przeze mnie wskazanych został wykreślony.
    Oznacza to tyle, że w planie jest mniej zapisów, które są niechciane przeze mnie i przez mieszkańców tych ulic. Pan jest również przeciwny ustaleniu lokalizacji chodników, to powinien być Pan z braku takowego zapisu ukontentowany.

    1. Interesuje mnie jedna kwestia – w jakim obszarze i w jakich ciągach planowane są przez Miasto/Powiat ścieżki rowerowe.
      Dla ułatwienia:
      – w ciągu Wczasowa/Cyryla/Nadwarciańska,
      – w ciągu Wczasowa/Cyryla/Dworcowa
      – w ciągu Mickiewicza/Kopernika,
      – w ciągu Fiedlera/Kopernika,
      – w ciągu Spokojna/Słowackiego?
      Może ktoś zna odpowiedź?

    2. Panie prawniku zlituj się, Panie Łukaszu Grzonka, to będzie poszerzona droga kosztem nieruchomości wpisanych do rejestru zabytków? Czy nie będzie ? Proszę krótkie, tak lub nie! I bez żadnego ale!

    3. Cytuję:
      „Myślałem, że dostatecznie Panu wyjaśniłem, że się Pan myli. Pan nie podwarza, że zarzuciłem błąd, w Pańskim artykule, co do ustalenia lokalizacji chodników.”

      Pytanie do gimnazjalisty: Gdzie Pan Łukasz Grzonka popełnił błąd ?

    4. Panie Łukaszu mam pytanie bardzo proste. Jutro w zasadzie ostatni dzień na składanie uwag do projektu planu. Jako Pana wyborca chciałbym się dowiedzieć czy jest Pan za poszerzeniem ul. C. Ratajskiego, Mickiewicza, Fiedlera, Słowackiego etc.? Będę wdzięczny za odpowiedź. Pana odpowiedź będę traktował jako swoistego rodzaju rekomendację. Pozdrawiam

  5. Szanowny Panie Radny,

    odnoszę wrażenie, że jest Pan trochę przeczulony, a osoba pełniąca funkcję publiczną, będąca np. radnym czy burmistrzem, tym bardziej musi liczyć się z tym, że jej postępowanie i opinie będą publicznie oceniane i komentowane. Pańskim dobrym imieniem się nie zajmowałem. Pan dopiero zdobywa doświadczenie i dlatego staram się Pana tłumaczyć przed osobami krytycznie oceniającymi Pana jako radnego z naszego okręgu. Wielu sąsiadów oddało na Pana, mimo Jego młodego wieku, głos, bo rekomendacji udzielił Panu pan Krzysztof Kamiński. To On, chodząc z Panem od domu do domu zebrał dla Pana spore poparcie. Proszę więc nie zarzucać mi, że wciągam Pana w polemikę i Pan musi rzekomo bronić swego dobrego imienia, a raczej myśleć o kredycie zaufania, jakim sąsiedzi – wyborcy Pana obdarzyli.

    Przypominam, że to Pan odniósł się poprzednio do podanych przeze mnie informacji. Wciągnął się zatem sam. Pomijając to, że dobrowolnie wciągnął się Pan w samorząd, kandydując na radnego i zdobywając mandat. Trudno się dziwić, że wyborcy, oczekując pełnej i rzetelnej informacji o zamiarach władz miejskich, starają się uzyskać ją przez radnych ze swoich okręgów.

    Chciałem się dowiedzieć, czy posesje mieszkańców ulic Reymonta i Słowackiego będą przez urząd miejski pozostawione w spokoju, w dotychczasowym kształcie, czy też uchwalając w radzie miejskiej nowy plan zagospodarowania, urząd zabierze właścicielom po kilkadziesiąt metrów kwadratowych ich posesji, żeby zrobić coś, co zmieni charakter ulicy. Cieszę się jak Pan, że nie będzie chodników. Ale to za mało. Chciałbym się dowiedzieć, czy poszerzenie nastąpi tak czy inaczej? Czy zamiast chodników powstaną ścieżki rowerowe? Liczę, że będzie Pan przeciwny tym pomysłom.

    Łączę wyrazy należnego szacunku

    Mikołaj Pietraszak Dmowski

  6. Dobrzy ludzie. Niestety jesteście małe Bolki. Gdybyście byli duże Bolki to plan napisano by taki, jak byście chcieli. Na Wiosennej/Poznańskiej robią plan dla jednej konkretnej osoby. Ale to nie jest byle kto.

  7. Radny niech się nie obraża, tylko niech wspiera mieszkańców, którzy na niego głosowali. Krótka piłka, panie Łukaszu, czy jest pan za poszerzeniem Ratajskiego, Reymonta, Słowackiego? Tak czy nie? Czy jest pan za utworzeniem nowych ulic przy Słowackiego? Czy jest pan za wybudowaniem tam nowych miniosiedli?

  8. I jeszcze taki kwiatek: „Poszerzenie pasa drogowego nie oznacza poszerzenia jezdni, umożliwia natomiast skierowanie ruchu pieszego i rowerowego poza pas ruchu samochodowego.” Czy to ma znaczyć, że jeśli chodników nie będzie, to piesi będą chodzić po ścieżce rowerowej? Czyli zamiast przez samochody zostaną rozjechani przez rowery? Ktoś tu rzeczywiście zwariował? Redakcja, co to pisała? A może tak myślą miejscy architekci i urbaniści? Oj przydałoby się odesłać co niektórych na rentę…

  9. Kiedy my ,czy nasi przodkowie jak w wypadku mojej rodziny, wybierali właśnie to miejsce na miejsce swojego zamieszkania to dlatego ,że było to miejsce nie powtarzalne. Nie pozwólmy aby nas teraz na siłę nie wiadomo kto uszczęśliwiał !

    1. jak mało kto zapewne możesz napisać, że dla codziennej jazdy rowerem w naszej okolicy nie jest potrzebna ścieżka rowerowa ani droga zgodna z normami. Dla rowerzysty, który codziennie używa roweru jako środka lokomocji (jak i dla setek turystów rowerzystów, którzy w sobotę/niedzielę przyjeżdżają na rowerach do Puszczy) potrzebne jest uspokojenie ruchu samochodowego i ograniczenie prędkości no i przede wszystkim w miarę równa droga a nie to co funduje się mieszkańcom Mickiewicza dwa razy do roku czyli oranie połączone z nawiezieniem śmieciogruzu na którym ani za bardzo przejść ani za bardzo przejechać.

      1. Urząd nie daje rady utrzymać terenów miejskich, więc po co chce jeszcze poszerzać ulice? Łatwo zlecić budowę chodnika, ale już go sprzątnąć. Oj, to już grubsza sprawa. Lepiej zaczęliby łatać dziury w jezdniach, a nie wydawali ciężką forsę na jakieś bezsensowne plany.

  10. Jest jedna możliwość aby pogodzić przepisy budowlane z zachowaniem tradycyjnego charakteru drogi przy posesji, czy wiecie jaki ? Proste! Zamknąć tę drogę na przedmiotowych posesjach dla aut i pozostawić tylko dla ruchu pieszego oraz rowerowego. I uczynić z niej ulubiony Pani Aliny – SIĘGACZ !!! Co wy na to? Gdybym ja tam mieszkał klasnął bym tylko w dłonie, brawooo!

  11. Namawiam na rozważenie pomysłu zamknięcia tej drogi zupełnie na serio. Dla urody ale i dla bezpieczeństwa użytkowników! Poszerzenie jej w tym miejscu stworzy węzeł wypadkowo-genny. Dlaczego?
    Rozpędzone auta na Wczasowej wchodzą na wysokości willi Tomaszewskiego w zakręt i w tym miejscu jest wylot ulicy Mickiewicza, zasłonięty przez willę. Przy zwiększonym ruchu będzie dochodzić do wypadków. W tej chwili jest ciasno i z konieczności samochody wyhamowują do zera i aby włączyć się do ruchu kierowcy muszą (!) zaczekać i dobrze się rozejrzeć. Jak będzie łatwiej zawsze niektórzy będą zachowywać się nonszalancko.
    A czy mieszkańcy ulicy Mickiewicza ucierpieli by na tym zamknięciu? Moim zdaniem tylko zyskają, na spokoju, na bezpieczeństwie, na czystości. Zresztą niech wypowiedzą się sami. W podobny sposób zamknięto wiele ulic dochodzących do szosy 430 Mosina-Poznań. Proponuję to samo rozwiązanie.

    1. Problemem nie jest „otwarcie” „zamknięcie” Mickiewicza bo w istocie przerzuci to tylko ruch na Fiedlera, Spokojną, Słowackiego (na Mickiewicza w zasadzie nie ma właściwie ruchu kołowego, który utrudniałby życie). Problemem jest kierowanie tranzytu z Rogalinka, Rogalina, Świątnik itd. na Nadwarciańską, Ratajskiego, Wczasową.

  12. Z całym szacunkiem dla przedmówcy, ten ciąg komunikacyjny jest alternatywą w razie zakorkowania Dworcowej i to samo w drugą stronę. Nadal należy pracować nad spowolnieniem ruchu i spowodować, by częściej pieszo lub rowerami udawano się do nieodległego celu. Jeśli jest kłopot ze zrozumieniem o czym piszę, proszę np.zobaczyć parking przy kościele podczas niedzielnych mszy.

    1. Nie prawda! Alternatywą jest ulica A.Fiedlera. Robienie z ulicy Mickiewicza przelotówki jest błędem projektowym!

  13. WCZASOWA DEPTAKIEM!!! to oczywiście marzenie; Puszczykowo dlatego ma takie ceny nieruchomości jakie ma, bo rosną tu potężne drzewa (zamiast samych tujek) , no i w wielu miejscach można podziwiać przedwojenne wille (często odrestaurowane zgodnie z zasadami sztuki konserwatorskiej); zniszczmy jedno i drugie – ceny nieruchomości spadną i wszyscy będziemy stratni;
    o aspektach przyrodniczych, historycznych, architektonicznych, kulturalnych już nawet nie wspomnę; dlaczego do Pragi ludzie z całego świata walą drzwiami i oknami i zostawiają tam swoje pieniądze? bo Praga nie została zniszczona jak Warszawa i ma piękne zabytki;
    ulica Cyryla Ratajskiego z pięknymi landhausami powinna być wpisana w całosci w rejestr zabytków, wycieczki szkolne powinny mieć w programie spacer tą ulicą z komentarzem historycznym;

    1. Nam ceny nieruchomości spadną, ale burmistrz i tak wyda 10 milionów na halę widowiskowo-sportową. Proszę Państwa, bez nas, jak już nas wykurzą z naszego miasta, będzie łatwiej postawić nowe markety przy Dworcowej, Ratajskiego, Moniuszki… Przecież urząd idzie na rękę inwestorom, a nie mieszkańcom.

  14. Ten plan nie służy mieszkańcom!!!A tak jest promowany przez UM. Mieszkańcy chcieliby się dowiedzieć na czyje zapotrzebowanie on powstał i jak został skalkulowany.Chcielibyśmy opublikowania części składowej , którą jest kalkulacja kosztów wprowadzenia planu zagospodarowania przestrzennego,chcemy wiedzieć czy jak w innych przypadkach w tym mieście jest darczyńca planu i czego oczekuje w zamian.Mamy prawo wiedzieć za ile Urząd Miejski chce nas „uszczęśliwiać” i kto na naszej stracie zyska.

    1. Święte słowa. Ile to wszystko kosztuje? Projektanci chyba za darmo nie robią? Czy ktoś zna jeden plan z terenu Puszczykowa, który by był pod mieszkańców, a nie biznesmenów? Zamiast przepychania kolanem planów dla inwestorów burmistrz lepiej by sie zajął przejazdem na 3 Maja, bo go zaraz zamkną.

  15. Koszty projektu to nie tylko projektanci ,to koszty podziału ,wykupu i odszkodowania za zmianę wartości nieruchomości,koszty infrastruktury podziemnej i napowietrznej,koszty budowy dróg i ich utrzymanie ,koszty przekwalifikowania dróg projektowanych prywatnych na drogi gminne bo widać po ich szerokości ze na to się zanosi.To chcemy wiedzieć.

    1. Pani Miejska Urbanistka na jednej z komisji przedstawiła prognozę finansową. Obejmuje ona wyłącznie wykup ziemi po minimalnej cenie metra, nie uwzględnia spadku wartości nieruchomości, ewentualnych procesów, oraz kosztów budowy infrastruktury. Pani M.U. w przypływie szczerości wyjaśniła także dlaczego pas infrastruktury jest pasem infrastruktury a nie ścieżką rowerową (tak jak to jest prawdziwym zamysłem planistów i władz) – ano dla tego, gdyż Powiat nie zgodziłby się na ścieżkę opisaną jako ścieżka bo to oznaczałoby konieczność natychmiastowego wykupu całego pasa – a tak można z mieszkańców zrobić kretynów i wmówić im, że coś co ma być ścieżką właściwie nią nie jest … a dla dobra „publicznego” będzie prywatne ale jak publiczne – tak ot pokrętna filozofia nazywana urzędniczym cwaniactwem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.