Przed kilkoma dniami jedna z mieszkanek przyniosła mi  styczniowo/lutowy numer pisma Głos Puszczykowa wydawany przez pana Urbanowicza.  Oceniać tej gazetki nie chciałbym, każdy ma prawo do samodzielnej opinii.  W ostatnim numerze pan  (dur) w tekście „Kalendarz i opozycja” pozwolił sobie na napisanie oczywistych pomówień i kłamstw na temat mojej osoby:

„Szef owej opozycji, były kandydat na burmistrza, który przegrał z Balcerkiem w pierwszej turze, wciąż nie może zrozumieć dlaczego tak się stało. Według niego i jego przyjaciół, winne są prawdopodobnie oszustwa Balcerka i głupota wyborców. Na domniemane oszustwa dowodów nie mają bo to wymysły, ale pogardzani mieszkańcy odpowiedzą byłemu Zielonemu przy urnach wyborczych już za kilkanaście miesięcy”.

Nie mogę mieć wątpliwości i chyba nikt z czytelników, że w przytoczonym fragmencie choć  nie zostałem wymieniony z nazwiska, pan Urbanowicz pisze o mnie i chce mnie oczernić w oczach mieszkańców, sąsiadów.  Nie ukrywam, że polityka władz miasta mi się nie podoba, ale ich krytyka nie ma to nic wspólnego z niepogodzeniem się z wynikiem wyborów.  W tekstach Forum Puszczykowo zawsze opieramy się na dokumentach i faktach.

Oświadczam, że nigdy nie napisałem, ani też nie twierdziłem, że w wyborach przegrałem z powodu prawdopodobnych „oszustw Balcerka i głupoty wyborców”.  Pan Urbanowicz wspomina o dowodach, więc bardzo proszę go o udokumentowanie swoich „tez” w następnym numerze jego pisemka: kiedy i gdzie coś takiego napisałem lub powiedziałem.  Takie dowody nie istnieją, więc domagam się sprostowania i przeprosin.  W innym wypadku przeprosin zażądają prawnicy.

Ja i moja rodzina w trakcie poprzedniej kampanii wyborczej staliśmy się ofiarą rozsiewanych obrzydliwych plotek.  W przytoczonym tekście pan Urbanowicz straszy znowu historyjkami opartymi na plotkach, cytuję: „przynoszonych przez niekoniecznie życzliwych ludzi”.  Odnoszę wrażenie, że pan Urbanowicz poziomem chamstwa przebił dno.

Krzysztof J. Kamiński

Komentarzy: 17 o “Nie ma zgody na kłamstwa Głosu Puszczykowa

  1. „Głos Puszczykowa” to lokalna gazetka wydawana przez pana z Lubonia o pseudonimie „d-ur.”
    Już sam ten skrót o czymś świadczy…
    Ktoś napisał, że to dzisiejsza „Trybuna Ludu” , czyli gazeta wydawana swego czasu na zlecenie KC.
    Kto dzisiaj za tym stoi? Można się tylko domyślać.
    Panie Krzysztofie :”Puszczykowianie nie gęsi i swój rozum mają” .
    Niech Pan dalej robi swoje – dla dobra nas mieszkańców PONAD PODZIAŁAMI>

  2. Skąd Pan wziął tę piękną wizualizację?
    I tyle pięknej zieleni?
    I ten piękny parking?
    Czas pokaże ile w tym prawdy, a ile kłamstw…
    P.S. Słyszałem, że to nie będzie PiP, a zupełnie coś innego.
    Mnie jest to zupełnie obojętne – i tak nie będę tam robić zakupów, podobnie, jak moi sąsiedzi i znajomi.

  3. Redakcyjny cynizm „dur-a” jest nam wszystkich bardzo, dobrze znany. Błyskotliwość, umiejętność przekształcania prawdy w fałsz niczym spec z tv(…). Aż dziw bierze, że nie przekonał do siebie naczelnych w Warszawie. Plotki krążyły, że próbował. Za kilkanaście miesięcy ocenimy obecnych, rządzących przy pomocy urn wyborczych. mam jednak nadzieję, że przezroczystych i prawidłowo zapieczętowanych. A „Głos Puszczykowa” moim głosem nie jest, może jest jedynie dzwiękiem..naczelnego. Kolportacja też bardzo słabo rozwinięta.

    1. „…Aż dziw bierze, że nie przekonał do siebie naczelnych w Warszawie. Plotki krążyły, że próbował….”,
      redaktor dur za to dawno temu przekonał do siebie Starostę z PO który występował w jego czasopiśmie przez wiele lat a w okresach nasilenia ataków na „zielonych” niemalże w każdym miesięcznym numerze.

    1. Panie Jadwigo,
      jeśli poda pan przykłady moich kłamstw, to bardzo proszę. Tylko konkretnie. W innych okolicznościach zalecam milczenie.
      Pozdrawiam

  4. „Głos” – Brzmi nieczysto, fałszuje, dzwięk d-dur nie harmonizuje z otoczeniem, jest słaby, podbijany Echem ma lewickie brzmienie, jest słabo słyszalny w towarzystwie innych głosów, nie przebija się. Wiadomo jak Ģłos de-dur POzyskuje brzmienie, kto naciska klawisz.

  5. ” Głos” – Brzmi nieczysto, fałszuje, dzwięk d-dur nie harmonizuje z otoczeniem,jest słaby, podbijany Echem, ma lewickie brzmienie….itd. Rewelka!

  6. A kto czyta co pisze dur poza nim i tymi którzy dają mu reklamy? Wiadomo że to tuba władzy.

    1. Wszystkie numery Głosu P. można teraz zebrać i wysłać na ginekologię jednego dnia żeby sobie tamten pacjent poczytał i zastanowił się na KONIEC, jaką pamięć po sobie pozostawi. Bo pieniędzy ze sobą nie weźmie.
      Memento mori
      ————————————————————————————————————————————-
      Jedni piszący do Głosu Puszczykowskiego czy w których imieniu pisał dur zostawili potomnym
      (i historykom) dowód swej jakości.
      Inni piszący osobiście do Kuriera Puszczykowskiego też zostawili potomnym (i historykom) dowód swej jakości.
      Jaka rożna to jakość ducha.

  7. Wczoraj przechodziłem ulicą Matejki. Patrząc na powyższą ilustrację i na to jak wygląda obecnie ten zakątek to chyba wolę zagospodarowany teren marketu. Po zachwaszczonym zagajniku (tak bojowo bronionym przez lokalnych miłośników ciszy i przyrody) pozostało rozjechane przez ciężarówki wspomnienie. W połączeniu z bałaganem na zapleczu sklepików przy dworcowej faktycznie stanowi to wizytówkę miasta.
    Gdzie teraz są miłośnicy tego terenu? Ponoć teraz walczą o jakąś ostoję pradawnej puszczy przy mazurskiej, która ma zniknąć z powierzchni miasta.

    1. Klasyczne odwracanie kota ogonem. Budowa marketu i parkingu jako antidotum na bałagan na prywatnej działce… Dobre sobie. Wszyscy obecni pamiętają jednego z właścicieli-inwestorów marketu przy Moniuszki, który powiedział, że nie jest od sprzątania. Bo od sprzątania są widocznie zwykli mieszkańcy, a nie partnerzy układu z burmistrzem w formie aktu notarialnego. Ten argument, że coś trzeba sprzedać, sprywatyzować itp. pojawia się w Puszczykowie dość często. Pamiętam użycie go w odniesieniu do terenu przedszkola. Tam też miasto podzieliło ogród/park przy zabytkowej willi Deierlingów, żeby sprzedać działki pod budownictwo jednorodzinne. Argument: teren ten jest zaniedbany. Oczywiście przez samo miasto. Ale przecież łatwiej sprzedać, niż sprzątnąć. Podobnie z cmentarzem ewangelickim, który miał zostać zrewaloryzowany (żeby nie powiedzieć z-re-wita-lizowany) przez likwidację, zamiast zwykłego uporządkowania i ogrodzenia. Gdyby przełożyć mechanizmy urzędowe na domowe, dawno już byśmy nic nie mieli, bo zamiast porządków trzeba by się wyprowadzać.

    2. Adamie nie błądź i ludzi w błąd nie wprowadzaj! Ci którzy nie chcieli marketu, nie byli przeciwni oczyszczeniu terenu przez cypryjskiego właściciela. To jego przedstawiciel oświadczył, że nie jest od sprzątania, bo jest właścicielem.
      A o jakiej pradawnej puszczy piszesz? Przecież nikt z mieszkańców o lesie na Mazurskiej tak nie mówił. Obyś za takie kłamstwa nie musiał w piekle pokutować, gdzie cienia drzew nie uświadczysz.

  8. Dziękuję Panu za doskonały komentarz do wpisu Adama. Panu Adamowi proponuję zachować zdjęcie z wizualizacją tego fragmentu Moniuszki i po zakończeniu inwestycji porównać. Szczególnie proszę zwrócić uwagę na duże, puste przestrzenie oraz szerokie pasy z nasadzonymi drzewami i krzakami. Market w tej przestrzeni to drobiazg. Zmechanizowanym miłośnikom zakupów w tym markecie przyda się dbałość o szczelne układy w samochodach, szkoda trawy. Rzadko na parkingach stosuje się płyty z otworami na trawę (cyt. fragment rozmowy z architektem) „płyty są kruche – jak wiedzie cięższy sprzęt to mogą popękać szczególnie po zimie oraz jeśli nie są na betonowym podkładzie. No a jeśli są na betonowym podkładzie, to bye, bye zalety z wchłania wody. Problem jest także przy odśnieżaniu i chodzeniu w butach na obcasach” Ale kogo to obchodzi, obiekt powstaje po to by go szybko sprzedać i zarobić.

  9. Na działce przy Moniuszki wycięto do tej pory 55 drzew. Wytną dużo więcej, musi wszak zmieścić się gigamarket i gigaparking.

    1. W kwestii przedrostków ma jeszcze Pani do wykorzystania tera (T), peta (P) i eksa (E) w miarę rozrostu kubatury obiektu i wyobraźni.

      1. Nie rozumiem dlaczego proponowane przez pana/panią przedrostki: eksa (gr. ex – sześć), peta (gr. penta – pięć), tera (gr. teras – potwór), mają być lepsze od giga (gr. gigas – olbrzymi), ale ja coraz mniej rozumiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.