Są w Polsce rynki stare, nowe, wielkie, a w Puszczykowie jest rynek martwy.  I tak powinien się nazywać.

Sobotnie późne popołudnie.  Centrum Puszczykowa – Rynek.  Na płycie cisza, spokój, nic się nie dzieje, zaparkowanych kilka samochodów, mimo, że piękna pogoda – ciepło ale niegorąco.  Z boku stoi trzech zagubionych rowerzystów, którzy widzą, że dotarli w miejsce, gdzie ani zjeść, ani się napić, ani przyjemnie posiedzieć.  Gdyby nie kilka osób pod Biedronką, można byłoby pomyśleć, że jesteśmy w umarłej części miasta.  Choć teoretycznie to główny plac miejski, to w rzeczywistości właściwie po co chodzić w to miejsce, szczególnie w sobotnie czy niedzielne popołudnie?  Miejsce przyciągać nie może – betonowa płyta z nielicznymi krzewami.  W upalne dni nawet kilku centymetrów cienia nie ma.   Miejsce niby w centrum, niby blisko policji, niby monitorowane przez zainstalowane kamery, a jednak wieczorami dość ciemne, puste i niebezpieczne. Świadczą o tym rozbite kwietniki , wcześniej zniszczona toaleta miejsca i „dziwni ludzie” – krzykliwi, kryjący się pod arkadami kamienic.  Tak wygląda nasze centrum miasta.

Chciałoby się zadać pytanie pomysłodawcom budowy rynku: czy taki był pomysł na centrum Puszczykowa?  Burmistrz Napierała za  kadencji którego wymyślono powstanie rynku obiecywał, że będzie to żywe miejsce spotkań mieszkańców.   Skoro Puszczykowo to miasto, to i rynek być musi – jak w średniowiecznym miasteczku- żartowałem wtedy.   Na wizualizacjach przyszłego rynku byli spacerujący ludzie, wcale nie udający się do Biedronki.  Nie wyszło.   Ożywić rynek chciała burmistrz Tabędzka.  Zamiary miała dobre, ale wyszło jak zawsze.   Za jej czasów zbudowano wspomnianą Biedronkę, o ironio jedyny prawdziwie żyjący tu obiekt, który równocześnie jest przekleństwem tego miejsca.  Od 5 lat rządzi burmistrz Balcerek, wieloletni radny za czasów poprzedników, a w urzędzie miasta pracują osoby, które pomysł rynku realizowały.   Nikt z nich nie potrafił ożywić tego miejsca!   Zakup „grzybka” i powstanie biblioteki  nie zmienił sytuacji.  Rynek nadal jest miejscem martwym.  „Dni Puszczykowa” też omijają rynek, nikt nie stawia tu sceny, występów tu nie ma i nie rozumiem dlaczego.   Martwe miejsce w centrum miasta.  Sklepy i punkty usługowe są, a za chwilę najczęściej bankrutują.  Mało jest takich, które działają tam od lat – choć to teoretycznie najlepszy komercyjny punkt w mieście.   Z biznesowego punktu widzenia, kilka osób zarobiło na tym z nazwy rynku, ale i w tym wymiarze sukcesu ogólnego nie ma, o czym świadczą lokale do wynajęcia i od lat niezabudowane działki, dodające rynkowi tyle uroku, co brakujące żeby w szczęce.

Ze społecznego punktu – wygląda to jeszcze gorzej – zupełna klapa!  Kto tu choć raz się umówił na spotkanie, gdzie tu się spotkać?  O jakiej integracyjnej funkcji w wypadku puszczykowskiego rynku mówić można?  Innym przykładem „klapy” o której wspominam, jest nawierzchnia z kostki granitowej mająca dodać temu miejscu uroku i powagi.  Powinna być „wieczna”, a zdążyła się już w wielu miejscach poniszczyć – bo chyba kładziono ją nie z myślą o takim natężeniu ruchu samochodowego.  Urok prysł. Nie tak chyba w wyobrażeniu mieszkańców miał wyglądać główny plac miasta, zaproponowany przez miejskie władze.  Nie obiecywano nam przecież, że ma to być centralny parking miejski, bo na dobrą sprawę do tego ogranicza się dziś ta „wizytówka Puszczykowa”.   Niestety nie udał się ten pomysł, który powstał bez przemyślenia, podobnie jak obecnie powstaje hala za 11 milionów.  Ta też będzie kosztować krocie, zwiększy długi, a większych imprez w niej nie będzie.  Przeinwestujemy, bo to taki sam pomysł, tych samych częściowo osób, wynikający nie z realnych potrzeb, a chciejstwa i lekkomyślności w wydawaniu  publicznych pieniędzy.

rynek2Dlaczego nawet w ciepły, wiosenny wieczór nikt nie chce tu przebywać?

Urząd miejski tworzy strategie rozwoju miasta – na co wydaje grubą kasę.  Ciekawe czy znajdzie się tam pomysł na puszczykowski rynek, a jeśli tak, to co z tego pomysłu wyniknie?  Na ile wydane na strategię pieniądze się zwrócą?   Zamiast z tego miejsca-parkingu zrobić prawdziwy rynek, dokończyć to co już jest, urząd buduje kolejne obiekty, które mają „ożywić i integrować”.  Bezsens za publiczne pieniądze.  Ale wracając na centralny plac miasta: pewne jest, że dopóki rynek będzie parkingiem, nie zapełni się ludźmi chcącymi spędzać tam czas.  Bo gdzie szukać wśród mieszkańców chętnych, aby na parkingu posiedzieć,  coś zjeść , wypić kawę czy piwo, jeśli można to zrobić w przyjemniejszej atmosferze na własnym ogrodzie?

 

Krzysztof J.Kamiński

 

 

Komentarzy: 20 o “Martwy Rynek

  1. Niestety, ale się zgadzam. Tylko czy w sumie gdyby pojawiły się np. jakieś kawiarenki, dzięki którym można byłoby usiąść i wypić kawę, zjeść ciacho, to czy mieszkańcy byliby tym zainteresowani, i to jeszcze „w towarzystwie” Biedronki, która jest faktycznie przekleństwem i ten ruch samochodów… Brak jakiegokolwiek cienia też jest ogromną wadą. Ryneczek jako tak prezentuje się ładnie, ale nie biznesów, bo nie ma ludzi, a nie ma ludzi, bo.. tam nic nie ma 😉

  2. mieszkam w Puszczykowie od niedawna, Rynek widzę z okna i rzeczywiście, jest piękny…. ale pusty, aż się prosi o jakieś kawiarnie, latem ogródki, gdzie można by usiąść i wypić kawę, zjeść z rodzinką lody , a wieczorkiem z przyjaciółmi wypić piwko, kulturalnie. Aż się prosi o jakąś restauracyjkę, kawiarnię , jakieś miejsce , gdzie można posiedzieć i podziwiać naprawdę śliczny Rynek,dziwi mnie, że tak dobrych Puszczykowo ma cukierników i żaden nie pokusił się , aby zbić w tym miejscu interes…

    1. No rzeczywiście musi pani mieszkać w Puszczykowie od niedawna. Była kawiarnia, był bar, upadły. Właściwie w Puszczykowie, prędzej czy później, upadają wszystkie lokale. Jedyny, który się trzyma od lat, to restauracja „Nova” (stypy, komunie, niedrogie obiady).
      Tak, że o „zbijaniu interesów” na puszczykowskim rynku mowy nie ma.
      Nie ma zainteresowania i tyle, bo niby dlaczego ma być? Co to za atrakcja i niby kto ma tam chodzić? Niektórym mieszkańcom (szczególnie tym nowym) wydaje się, że to jakieś polskie Portofino, no bo jak wydałem/łam tyle pieniędzy na dom (zadłużyłem/łam się na 30 lat) no to musi tu być cudownie, przecież nie byłbym takim idiotą/idiotką…
      Najpierw trzeba było spojrzeć ilu ludzi usiłuje się pozbyć (z reguły nowych) domów w tym „przeuroczym zakątku” i trochę się zastanowić.

      1. W Luboniu istnieją, w Mosinie również a w Puszczykowie upadają wszystkie miejsca gdzie mozna usiąść i jest tutaj miejsce tylko dla Novej, żywcem przeniesionej z PRLu. To samo ze sklepami w rynku. Fenomen czy raczej rzeczywiście nikt nie chcę spędzać czasu na parkingu, a czynsze tam jak w Poznaniu, bo ci którzy wybudowali chcą szybko odzyskać to co zainwestowali. A jj jak tak długo mieszka, to może wie kto i jak stał się właścicielem działek przy dzisiejszym rynku? Jakieś przetargi były, dziedziczyli ludzie, czy jak?

      2. Jeśli jj tak żle w Puszczykowie, to dlaczego tu mieszka? Dla mnie i mojej rodziny, to moje miasto. Najpiękniejsze, co potwierdzają liczni znajomi.

        1. Mieszka bo nie ma pół miliona na kupno czegoś innego. Mogę podać numer konta, jeśliś pan tak łaskaw, chętnie skorzystam.
          A jak pan chce, to zapraszam na naszą działkę, jak całe Puszczykowo w ślicznym i cichutkim zakątku (wyjaśniam, że działka po przodkach, też mieszkańcach Puszczykowa od paru pokoleń) gdzie mam niesłychaną przyjemność zamieszkiwać, też się pan ponapawa.
          A fabryki w samym centrum Puszczykowa, dwa kroki od przeuroczego ryneczku to Pan pewnie nigdy nie widział? Fabryczek, magazynów wysokiego składowania, warsztatów samochodowych (w tym sąsiadujących z linią lasu, podobno parku narodowego) i cholera jeszcze wie czego pan też nigdy nie widział? Lepiej marząco mrugać oczkami, robić zdjęcia pięciu stojących jeszcze zabytkowych willi i się zachwycać, zamiast widzieć – i słyszeć – jak to miejsce rzeczywiście się prezentuje i jak tu ludzie rzeczywiście żyją.

          1. Ryneczek nie jest „przeuroczy”. Co do fabryczek i warsztatów, musi je mieć każde miasto. Gratuluję uroczego miejsca w którym Pan mieszka. Podobnie jak Pan nie mam pół miliona. Gdybym miał kupiłbym jednak dom w Puszczykowie. Co do zdjęć- warto pokazywać tak piękną miejscowość i je historię, zdając sobie sprawę z problemów mieszkańców. Pozdrawiam serdecznie

        2. Panie Piotrze, Pana syn ma jeszcze szansę na powrót do Zielonego Puszczykowa. Musi tylko przestać opowiadać jakie ładne było dawniej Puszczykowo i stanąć na czele opozycji przeciw nowoczesnej brzydocie:
          1. Bezstylowe budownictwo obce charakerowi miasta
          2. Brak polityki zieleni miejskiej; wycinanie starodrzewia
          3. Błędna polityka przestrzenna; brzydkie nowe drogi kształtowane bez udziału zieleni architektonicznej, zmniejszanie biologicznie czynnej powierzchni publicznej miasta (!)

          Panie Piotrze, mówi Pan że nie ma pół miliona? Dlatego nie będzie należeć do „klubu golfa”. A czy na miarę waszych ambicji będzie zawsze tylko noszenie „kijów” głównym graczom ? Czy nie lepiej jednak cieszyć się sympatią i szacunkiem sąsiadów ?

  3. Kiedyś na tym rynku był pewien pub, Forest czy jakoś tak, ale upadł, no niewiele osób tam chodziło. Mamy tu więc do czynienia z pewnego rodzaju błędnym kołem – nikt na rynek nie chodzi, bo nie ma restauracji/pubów, nie ma restauracji, bo nikt tam nie chodzi…

  4. Koszty wynajmu takich pomieszczeń na lokal związany z barem, lodziarnią małą gastronomią itp są zbyt duże i to główny powód . Wiele osób postawiło tam mini kamieniczki i była to czysta lokata finansowa co zrozumiałe a reszta się nie liczyła . Jeden taki punkt nie ma szans na przetrwanie jednak kilka różnych gdzie ludzie by się mogli spotykać ma większe szanse pod warunkiem , że nie będzie to przeszkadzać mieszkającym na rynku a czynsz realny do możliwości Puszczykowa .

    1. Dawno temu w czerwcu po plenerowych zajęciach ze studentami wśród zabytkowej architektury Puszczykowa usiedliśmy na Rynku w tym tam ogródku. Było to 2 a może 3 lata temu. Jednak nie można było porozmawiać przez te przejeżdżające auta. A jak jeden pryk z łysą pałą i w czarnych okularach zdarł bruk swoim kabrio typu James Bond studentki zamiast w podziw wpadły w popłoch i pospadały by z krzeseł – przesiądźmy się, idźmy gdzieś bo zaraz któryś d… wjedzie nam w dekolt – poprosiły.

      I tak zintegrowaliśmy się w Rynku, pierwszy i ostatni raz.

      1. W Głosie Wielkopolskim jest taka reklama :
        REKLAMA
        Nowoczesny taras – garść projektowych inspiracji. Zobacz!
        .
        W tekście tej reklamy takie pod tematy:
        Z geometrią w tle
        Mniej znaczy lepiej
        Różne odcienie tego samego
        W kontakcie z naturą
        Ultranowoczesny materiał
        Nie taki beton straszny
        (beton architektoniczny)

        Korzystając z wolności wypowiedzi wyrażającej wolność sumienia powiem tak:
        Przytoczony tekst jest ideologiczną kwintesencją tego co w moim odczuciu jest najbardziej szkodliwym stylem artystycznym w historii sztuki. Nie wdając się obecnie w rozważania wszystkiego po kolei skwituję rzecz równie esencjonalnie, stworzono w XX- wieku 3 utopie:
        1. Idea nadczłowieka – faszyzm
        2. Idea człowieka kolektywnego – komunizm
        3. Idea człowieka nowoczesnego – modernizm/minimalizm
        Dwie z 3 utopii próbowały strawić dorobek ludzki 2 tysiącleci Europy natomiast 3 utopia Nowoczesność będąc utopią estetyczną próbuje wmówić ludziom że istnieje jakaś inna i postępowa estetyka która nie wywodzi się z natury:
        1. Barw
        2. Kształtów
        3. Materiałów
        4. Proporcji
        5. Funkcji
        Sumując, z bogactwa Natury którą należy się cieszyć.

        Ja wiem że to nie prawda!

  5. Tak jest z inwestycjami powstałymi bez rozeznania rynku i zapotrzebowania, smutne.
    Burmistrz też ma tam swoją kamienicę, proszę spojrzeć na nią od strony rynku…smutne, to mało powiedziane.

  6. Wszyscy pamiętamy, jak ówczesny burmistrz i jego otoczenie zachwalali powstanie „ryneczku”. Pamiętamy, kto się wtedy obkupił i kto projektował. Może redakcja Forum zrobi wywiad z pomysłodawcami, projektantami, panią Aliną i nabywcami gruntu miejskiego i spyta, czy cel został osiągnięty, czy o to im chodziło. Ten rynek przypomina scenografię z filmu, z budynkami z udawaną „konstrukcją drewnianą”, która już się sypie. Nasi decydenci mają krótką pamięć i liczą, że ich wyborcy też.

  7. Nie rozumiem fali zdziwienia przecież władze miasta robią wszystko, żeby zohydzić nam nasze miasto:
    – postawić małego centrum handlowego nie można – w Mosinie powstał kolejny, z resztą bardzo ładny obiekt więc jedziemy tam
    – stacja benzynowa podobnie
    – rynek bez sensu taka reklamówka kostki brukowej wszelkiej maści więc na zakupy co sobota do Mosiny
    – na basen trzeba jechać do Poznania lub Kórnika, a przy okazji tam zostawimy pieniądze na zakupach no ale mamy multum kortów tenisowych niestety takich dla wybranych, a te przy szkole w Puszczykówku popadają w zapomnienie i zniszczenie
    MIASTO OGRODÓW, a raczej krzaczorów wyrastających z posesji na chodniki powodzenia temu kto przejdzie po ulicach nie dostając gałęzią w oko albo nie hacząc ubrania choć sytuację podobno monitoruje straż miejska.
    OSTATNIO OD OSOBY, KTÓRA WYPROWADZIŁA SWÓJ ZAKŁAD USŁUGOWY Z PUSZCZYKOWA USŁYSZAŁEM, ŻE JEDYNE CO TO MOŻNA W PUSZCZYKOWIA POPAŚĆ W DEPRESJĘ – A SZKODA.

  8. Jak wszędzie mają być fabryczki, to dlaczego jeszcze nie markety od razu? Tak jak dziadek naczelnik chce pan zrobić z Puszczykowo drugą Mosinę (nic jej nie ujmując)?

    1. Czy ja się wypowiedziałem że wszędzie mają być fabryczki?. Trzeba być wyjątkowo złośliwym, aby tak napisać. A od mojego ojca proszę się odczepić. Był jak dotąd osobą najlepiej zarządzającą Puszczykowem. Mógłbym o tym szerzej napisać, ale po raz nie wiem który, przekonałem się że nie warto tutaj komentować, aby nie zostać oplutym przez jakiegoś frustrata.

      1. Piotrze ja zatwierdzałem wcześniejsze komentarze i nie uważam, że były one obraźliwe czy to wobec Ciebie, czy też Twojego ojca. Co do Twojego ojca: jeśli napiszesz artykuł na temat jego działalności, chętnie go opublikujemy. Oczywistym i słusznym jest, że syn staje po stronie rodzica. Musisz się jednak zgodzić, że piastował swoje stanowisko nie z wyboru mieszkańców, w czasach kiedy również w Puszczykowie wydarzyło się wiele złych rzeczy. Dlatego nie możesz dziwić się, że również jego działalność publiczna może być różnie oceniana.

  9. Naczelnik z nadania komunistycznego najlepiej zarządzający ….ha ha ha.Tak tkwicie w tym przeświadczeniu jak w skansenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.