Wyszedłem z urzędu w trakcie obrad połączonych komisji. Na ul. Klonowej było zupełnie ciemno, nie świeciła się żadna latarnia. Ulica nieoznaczona poza jedną tablicą przy Poznańskiej. Przejazd przez tory i droga do Poznania zamknięte. Trzeba jechać dookoła. Jak dobrze, że wiem, gdzie jestem – pomyślałem. Ale gdyby tak miało dojechać pogotowie… I naszła mnie refleksja, że na ulicy koło urzędu akurat brakuje podstawowych od dwustu lat zdobyczy cywilizacji, ale tam w środku odbywa się chyba ustawiona rozgrywka. Niektórzy z wypiekami na twarzy wygłaszają jakoby przygotowane kwestie i gotowe pytania. Toczy się gra z wielkimi pieniędzmi w tle.

Mieszkańcy Puszczykowa nie są ciemni, jak – mam wrażenie ­- zdaje się niektórym radnym i urzędnikom. Uzyskanie przewagi popleczników poprzez połączenie komisji to sprytne pociągnięcie. Ale spryt to nie jest powód do dumy. W przeciwieństwie do inteligencji, czy wręcz mądrości, działa przez chwilę i skutkuje na krótką metę. Wolałbym, żeby władze miasta, w którym mieszkam, powodowane były dalekosiężnym myśleniem, odpowiedzialnością i troską o mieszkańców. A nie kierowały się tanim sprytem i doraźnym zyskiem.

Udział w debacie radnych pod transparentem „komisji spraw społecznych” zakrawa na żart. Ale nim nie jest. Jest paskudną przewrotnością. Bo jej członkowie, którzy głosowali za budową tak trującą życie wielu mieszkańcom, w moim odczuciu sprzeniewierzyli się swojemu mandatowi. A komisja budżetowa? Ta do debaty o planowaniu przestrzennym potrzebna była chyba wyłącznie do tego, żeby usprawiedliwić udział w posiedzeniu skarbnika – pośrednika, który jak sam obwieszcza wymyślił i zainicjował notarialną umowę z developerem. Miasto dostaje Niderlandy (czyli parking i tak przy markecie dostępny bez ograniczeń), a w zamian obliguje się do drogiej przebudowy układu komunikacyjnego i, jak można odnieść wrażenie, do wmówienia wszystkim, że market w planie zagospodarowania jest już przesądzony. Wielu radnych tego dnia, jak wnoszę z ich postępowania, z nieznanych mi względów przystało na cyniczne i instrumentalne użycie ich do cudzej gry.

reklama-top-01 (1)

Miasto – rozumiane jako społeczność – przy pomocy urzędu miejskiego ma prawo kształtować swoją przestrzeń. Służą temu akty prawne wypracowywane w przewidzianym trybie w drodze debaty społecznej. Przypomniała o tym w sposób mądry i przemyślany p. Małgorzata Hempowicz, starając się uratować nie tylko miasto przed następnym marketem, ale i honor rady miejskiej. Chcąc uchronić mieszkańców przed uciążliwym sąsiedztwem, próbowała uchronić koleżeństwo przed kompromitacją. To drugie jej się nie udało.

Demokracja to rządy większości. Ale tym się różni demokracja od „demokratury”, że bierze pod uwagę interes mniejszości. I jeśli można (bo nie chodzi przecież o jakąś strategiczną i nieodzowną w danym miejscu inwestycję), robi się wszystko, żeby nawet najmniej liczna mniejszość nie poniosła szkody. To są w końcu współobywatele, współmieszkańcy, sąsiedzi, a dla chrześcijan jeszcze bliźni: „Nie czyń bliźniemu swemu, co tobie niemiłe!”.

Chórek radnych wypowiadał kwestie przypisane do ich ról. Doprawdy, mam szacunek do wieku i płci, ale gdy słyszę, jakie wypowiedzi padały, nie dowierzam. Jedna radna rzekomo mówiła, że przychodząc do lekarza pacjenci (chyba na pytanie: „Co pani/panu dolega?”) odpowiadają: „Marzy mi się, pani doktor, nowy market.” Inna podobno, że starsi mieszkańcy chcieliby kolejnego marketu. Myślę, że może mieliby wygodniej i bliżej, gdyby ten market powstał tam, gdzie radna nie chciała bloków. Na własne uszy słyszałem, jak radny Potocki mówił, że parking przy przejeździe na Dworcowej koło fryzjera, ciastkarni i sklepu trzeba zlikwidować, bo jest niebezpieczny. A przecież dobrze pamiętam, że kilka tygodni temu forsowano pomysł budowy takiego samego parkingu na poboczu Dworcowej, tylko po przeciwnej stronie torów. Tuż obok wielkiego i najczęściej pustego parkingu przy kościele. A może mnie się zdaje? Nie! Proszę Państwa, nie dajmy się zwariować! Nie dajmy sobie wmówić, że to my wszyscy cierpimy na „schizofrenię bezobjawową”! Bo to, że strugają z nas wariatów nie o nas źle świadczy.

 

Mikołaj Pietraszak Dmowski

mama  

 

 

 

Komentarzy: 7 o “Komisja spraw developerskich

  1. No tak panie Mikołaju,tylko,że ekipa burmistrza ma zdecydowaną większość w radzie i mogą nawet jak zechcą,mimo sprzeciwu mieszkańców,wybudować lotnisko w Puszczykowie.Jeszcze dwa lata przyjdzie poczekać.Myślę jednak ,że nic się nie zmieni.Chyba ,że mieszkańcy się w końcu zreflektują i zmienią ten skompromitowany puszczykowski układ.Oby!!
    Demokracja to jednak słaba formacja,przynajmniej w naszym lokalnym wydaniu.
    Marek Błajecki

    1. Panie Marku ostrożnie z naganą demokracji, demokracja jest niedoskonała ale to najmniejsze zło. Mówmy raczej o demoralizacji w ramach demokracji i o wyborczym przekręcie w którym pewna grupa ludzi prezentuje pewien program parawanowy za którym kryją się rzeczywiste powody dla których startują w wyborach. A które to powody gdyby je ujawnili w wyborach nie zdobyli by zaufania społecznego. My demaskujmy te rzeczywiste powody zawczasu a nie narzekajmy na demokrację.

  2. Nie po raz pierwszy okazuje się, że nasi włodarze nie dorośli do pełnienia swoich funkcji. Co więcej, coraz wyraźniej widać, że niektórzy nie powinni pełnić żadnych publicznych stanowisk, ponieważ zadania, które na nich spoczywają, przerastają ich możliwości nie tylko kompetencyjne, ale i predyspozycje psychiczne.

  3. Bardzo dobrze napisane, ale najważniejszy jest ten wiele mówiący rysunek. Oto w wózku z marketu wywozi się okoliczne jednorodzinne domy. To właśnie one, stojące w najbliższym otoczeniu, zapłacą za te nieprzemyślane decyzje.
    Armagedon pod przejazdem kolejowym na ul. Dworcowej powstanie dopiero po wybudowaniu tego „centrum handlowego” . A potem wszyscy będą rwać włosy z głowy i zastanawiać się, jak mogło do tego dojść. „Mądry Polak po szkodzie”, jak pisał jeden z naszych klasyków literatury…

  4. Bojkot konsumencki to jedno z narzędzi wpływu na decyzje władz a w szczególności konkretnych radnych. Temat jest w fazie organizacji logistyki ale mogę zapewnić że zamierzamy sięgnąć po ten instrument wpływu. Na pierwszy ogień idzie Pan Potocki chyba że się w porę opamięta..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.