Otrzymałem na adres redakcji taki list od mieszkańca:

„Witam panie Krzysztofie.
W ubiegłym tygodniu  16.10.2017 wywieziono z mojej posesji odpady zielone. Ponieważ nie zostawiono mi worków dzisiaj 25.10.2017 zadzwoniłem do UM Puszczykowa z pytaniem skąd mam pobrać worki na odpady zielone. Pani z drugiej strony z niezłym ubarwieniem poinformowała mnie cyt. ” O jest pan już chyba 385 który w tej sprawie dzwoni. Przecież wywóz odpadów zielonych już się skończył”. W dalszej rozmowie dowiedziałem się , że UM nic nie może, że mogę liście jakoś upychać do pojemnika ze śmieciami, albo sam wywieść zielone do Punktu na Nadwarciańskiej. Dalszej rozmowy nie przytoczę.

W każdym razie ustawowym obowiązkiem gmin jest odbieranie tego typu odpadów z gospodarstw domowych i prawo obliguje gminy do tego. Jest to skandal, że UM Puszczykowa zdał się na Selekt, zamiast sam zorganizować przetarg i dostosować jakość usług do potrzeb mieszkańców. Proszę o zajęcie się tą sprawą. JA z kilkoma sąsiadami zamierzamy wystawić worki z zielonym obok kubłów na śmieci. Jeżeli nie zostaną zabrane dzwonię do UM. Jeżeli nie będzie reakcji zielone przewiozę pod UM. Mam nadzieję, że inni zrobią podobnie.  Najdziwniejsze w całej rozmowie z panią z UM było jej rozbawienie i brak chęci, aby cokolwiek zrobić. Weź człowieku wpakuj wszystko do samochodu, wykonaj kilkadziesiąt kursów na Nadwarciańską i będzie spokój i nie zawracaj mi głowy. Pozdrawiam  ( tu imię i nazwisko ) „

Niestety taki problem, jest wspólny wielu mieszkańcom Puszczykowa.  Miasto niby zielone, ale władze niewiele robią, aby właścicielom drzew, szczególnie tych liściastych, pomóc. Jako posiadacz wielu takich drzew na swojej posesji stwierdzić muszę, że zakończenie odbioru odpadów zielonych w październiku to skandal.  Znowu okaże się, że mi się coś nie podoba. Widać, że „system” wymyślił i zatwierdził ktoś, kto drzew nie ma. Na moich drzewach nadal wiszą liście i nie bardzo wiem, co z nimi zrobić. Wchodzić na drzewo i zrywać przed końcem października?

Jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że w ostatnim czasie ciągle padało, a zaleceniem firmy, która odbiera nasze śmieci jest, aby pakować suche liście i przechowywać w suchym miejscu … Pozostaje chyba przy każdym domu uruchomić suszarnie liści i magazyn.

Niestety podobnie jest z innymi odpadami, też kłopot. Kiedy firma zbierająca odpady np. plastik spóźni się dzień czy dwa, jest OK – śmieci stoją i czekają. Jeśli my wystawimy je chwilę po przejechaniu samochodu zbierającego odpady: lądują one wrzucone przez płot na naszej działce z informacją, że powinny być wystawione przed godziną 6 rano, bo od tej godziny są zbierane.  Czyli: zabranie ich jest dla zbierających kłopotem, ale wypisanie kartki z informacją, żeby wystawiać wcześniej – nie jest.

W warunkach przetargu sprzątająca firma zgodziła się myć raz w roku nasze śmietniki, o czym pisaliśmy na początku roku.  Ale aby to dla nas zrobili, należało wcześniej zgłosić taki zamiar firmie, która śmieci zbiera.  Problem w tym, że dodzwonić się do niej nie było można, bo nikt nie podnosił słuchawki pod żadnym z dwóch podanych numerów. Efekt – firma myje śmietniki tylko bardzo nielicznym mieszkańcom.  Bareja miałby gotowy skecz do filmu.

Krzysztof J.Kamiński

Komentarzy: 47 o “Kłopotliwe odpady „zielone” i nie tylko

  1. To ja proponuje wspomnieć jeszcze o jakości worków na odpady a w zasadzie jej braku . Worki rozpadają sie w rękach , włożenie do nich trawy nawet Dzien wcześniej powoduje ze zaczynaja sie rozkładać i nie da sie ich przenieść bo zawartość wypada dołem. Ja rozumiem biodrgradowalnosc ale moze nie az tak błyskawiczna szczególnie ze te worki stoją czasem kilka dni przed płotem ( z tego co widzę cześć mieszkańców wystawia je dużo wcześniej) i wtedy pięknie pada na nie deszcz a worki zmieniają sie w breję . Ostatnio miałam „ przyjemność” dostać cała partie worków bez dna , w sumie nie po raz pierwszy … generalnie firma odbierająca nasze odpady nie umywa sie nawet do Eko- Ronda

    1. Nie napisałem o rozpadajacych się workach,bo sądziłem, że to tylko w moich dłoniach się samodegraduja. 🙂

  2. UM liczy na obfite opady śniegu , które przykryją bałagan z liśćmi i tak do marca będzie po problemie. Tym bardziej, że ani na jesień, a już tym bardziej zimą nikt w UM nadto nie przejmuje się uprzątaniem pieszych ciągów komunikacyjnych w mieście.
    Absurdalnie komuś się wydaje, że skoro jest firma, która zbiera odpady to sama z siebie zadba o wszystko, a UM sam z siebie nie wpadnie, żeby wymusić pewne dodatkowe działania w tej materii. Niestety jaka firma taka zbiórka – uznano, że od połowy października nie ma już liści trawy. Za chwilę miasto uzna że kilka pustych pojemników na piasek załatwi problem zimy. Obserwuję to od kilku lat.
    Sorry – no takie w końcu miejsce chcecie miasto ogród no to macie. Jesień brodzimy w liściach, zima brodzimy w śniegu i błocie, a na wiosnę będziemy brodzili w połączeniu jednego i drugiego.

  3. Nikogo przekonywać nie trzeba, że Puszczykowo nie radzi sobie z utrzymaniem czystości terenów miejskich, w tym chodników. Zdziwienie zatem wywołuje fakt, że bierze na siebie budowy i remonty chodników przy drogach powiatowych przejmując obowiązki Powiatu. Niestety nie my jedyni odciążamy Powiat, tak samo postąpiono w Mosinie i Dopiewie. Można wzt. stawiać orzechy przeciw złotówkom, że czyściej nie będzie.

    1. Szczerze polecam panu K.Kamińskiemu kandydowanie na radnego. Większe szanse na zwycięstwo i kontynuację tej pracy. A w dalszej perspektywie jak mieszkańcy dobrze ocenią pracę radnego to i można wyżej się wspiąć. Metodyczne postępowanie a nie hazard.

      1. „Dobra” rada dla najbardziej znanego opozycyjnego działacza w Puszczy. Idąc tym tokiem rozumowania opozycja może wystawić: Hetmana, Musiała albo Krzyzańskiego. To nie będzie hazard, już dziś można przewidzieć co będzie: nic nowego.
        A inna sprawa: Balcerek jako radny się sprawdził i zdobył kompetencje do bycia burmistrzem?

        1. Zarówno A.Balcerek jak i M.Ornoch-Tabędzka właśnie najpierw byli radnymi zanim zostali burmistrzami. Nie wierzę że w Puszczykowie uda się od razu „wskoczyć do ratusza”. Takie celowanie typu wszystko albo nic nazywam hazardem.
          Więc ta poprzednia rada jest na serio, ja życzę panu K.Kamińskiemu zostanie najpierw radnym, bo zasłużył na to swoją pracą. Ani w administracji ani w służbach mundurowych nie zostaje się od razu generałem. Ludzie muszę zobaczyć jak działa w grupie, jaki ma rzeczywisty wpływ na ludzi. Jak rozwiązuje konflikty. Czy to takie duże wymagania?

          Ale, przepraszam za komentarz, jest przecież nie na temat. Będzie jeszcze okazja o tym pogawędzić.

          1. Szanowna pani. Zarówno M.O.T. jak i Balcerek byli radnymi i jedna jak i szczególnie drugi to beznadziejni burmistrzowie. Podała pani kiepskie przykłady. Mogę wymieniać: Jaskowiak – prezydent Poznania radnym nie był, wójt Dopiewa radnym nie był i nawet nie mieszka w gminie Dopiewo, burmistrz Ryś z Mosiny – radnym nie był, Gronkiewicz-Walz też radną nie była, podobnie jak wcześniej Lech Kaczyński itd.
            Kompetencje i wymagania w stosunku do radnego i burmistrza są zupełnie inne i jeśli tego pani nie rozumie, to nie ma dyskusji. Ale ma pani prawo głosować w następnych wyborach na Balcerka – to kandydat z pani bajki: był radnym, hazardu nie ma, wiadomo czego się spodziewać.
            Tylko jedno na koniec: porównywanie kandydowania z hazardem jest nie na miejscu, obraźliwe w stosunku do osoby, na którą głosowała pewno 1/4 mieszkańców.

  4. Chlopaki zbieraja plastik od 6:00 na danym rejonie po czym jada z zebranym plastkiem na piotrowo wysypuja i wracaja okolo godz 10:00 zbierac papier i szklo. Nie moga do papieru lub szkla wrzucic plastiku bo firma placi kare za mieszanie surowcow.
    Wiec kto nie wystawil na czas nie bedzie mial zabrane.

  5. Mieszkanko, ja w przeciwieństwie do tak kategorycznego przekreślania osób, nie uważam że ani A.Balcerek ani M.Ornoch-Tabędzka byli, są złymi burmistrzami, nie stosuję tak zero-jedynkowych ocen.
    Każdy z wymienionych burmistrzów ma wady i zalety, każdy z nich coś konkretnego dla Puszczykowa zrobił. Ocena jest tu zresztą subiektywna. Ja nie aspiruję do żadnych stanowisk w Puszczykowie więc mogę być sprawiedliwy, no nie? Poza tym nie cierpię kiwactwa, propagandy i pijaru.

    Pani, mieszkanko, mnie źle zrozumiała, hazardem nazywam nie osobę a zasadę postępowania typu „wszystko albo nic”. Jako wieloletni mieszkaniec tego miasta mam pewną, nawet nie małą wiedzę o mentalności puszczykowian, słyszę co mówią a spotykam się z wieloma, i twierdzę że: mieszkańcy naszego miasta są ostrożni żeby nie powiedzieć zachowawczy. Zachowawczy. Myślę że też głosują na takich kandydatów którzy są „wśród ludzi”, a co to znaczy pozostawiam wyobraźni pani i czytelników.

    Po za tym można jeszcze nie głosować na nikogo, no nie?

  6. Napiszę krótko:
    Odpady zielone – jest problem, bo połowa nie zebrana. Nie wiem co dalej, chyba przyjdzie zakopać albo spalić.
    Worki na odpady – jest problem, chociaż ostatnio rzucili u mnie inne, może nie będą się tak szybko rozkładać. Chociaż nie wiem po co rzucili, skoro do wiosny, to na pewno już z nich nic nie będzie.
    Kandydat Kamiński na burmistrza – moim zdaniem popełnił ostatnio błąd, że nie kandydował na radnego, ciężko dostać się od razu na samą górę. Można powiedzieć, że to niewykonalne, bo zawsze dana władza ma określoną pozycję i musi naprawdę być mocno źle, aby ich zmienić. Lepiej z pozycji radnego budować sojusze z innymi radnymi, niż od razu na burmistrza. Niestety, burmistrz zawsze będzie miał przewagę, bo może podkupić innych radnych,a to praca dla jakiegoś kuzyna radnego, a to co innego, zawsze jest jakiś sposób. Taka jest cała polityka w Polsce.

  7. I na cóż to Państwo narzekacie, skoro malusie woreczki na odpady dostaliście za darmo??! Ja odbierałam takie swojego czasu w Eko i płaciłam za każdy po 1 zł… I (Nie wiem, kto robił na nich interes). I w końcu się na nic nie przydały.
    A tak poważnie – znam problem od podszewki. Mam na działce ok. 1800 m.kw. ok. 80-ciu dorodnych drzew , zarówno iglastych jak i liściastych, w wieku ok. 50-80 lat. Krzewów, żywopłotów, pnączy nie liczę. Nie trudno sobie wyobrazić, ile jest co roku igliwia, liści, jak również trawy, ale także przyciętych gałązek i gałęzi, oberwanych pnączy po pielęgnacji roślin i tych złamanych przez wichury.
    Radzę sobie z trawą, igliwiem i liśćmi – idą na kompost. Chyba musiałabym mieć z 50 worków, i to dużych, a nie małych g…. Z dużymi gałęziami, pniami złamanych drzew – też sobie radzę, tnę na opał do kominka. Niestety, małe gałązki z połamanych gałęzi, przyciętych żywopłotów do opalania domu są mało ekonomiczne (żeby je włożyć do kominka trzeba by zadymić cały pokój) i tylko te spalam w ognisku. Kilku sąsiadów ma taki sam problem. Jednakże jest u nas ponoć durny przepis, żeby nie palić w lipcu i sierpniu, kiedy jest szansa, że gałązki wyschną. Ochoczo korzysta z tego SM, która nie ma nic ważnego do roboty i nachodzi mieszkańców oraz „poucza”. W tym roku najechali mnie nawet we wrześniu, choć do sąsiada mam odległość 60-100 metrów. Pisałam już kiedyś na ten temat, jednak zostałam skrytykowana, bo nie zrozumie tego delikwent, który ma działkę 400 m.kw. i kilka krzaczków. Ale oddychać żywicznym powietrzem sąsiadów, to chętnie. patrzyć na ich zieleń – tak, ale już ze swoją jest kłopot. I my chcemy mieć zielone miasto, miasto ogród?!? Z takim podejściem to zieleni?!
    Może więc trzeba pouczyć Straż, Burmistrza i nieświadomych malkontentów, że najbardziej ekologiczną utylizacją szczątków roślin, obok kompostowania, jest spalanie. Podczas spalania uwalnia się tyle dwutlenku węgla ile roślina pochłonęła w czasie rozwoju. Każdy inny sposób – rozdrabnianie np. – to wielka utrata energii nieodnawialnej – na produkcję maszyny, zużycie prądu przy jej pracy (1 h pracy – to 0,5 – 1 kWh), o hałasie nie wspominam. Nawet kiełbaskę ekonomiczniej usmażyć na ognisku niż włączyć grill czy rożen elektryczny, przeliczy to uczeń podstawówki. Czyż prąd nie jest produkowany przy użyciu węgla, zanieczyszczającego atmosferę – globalnie?
    Ale dla niektórych ważny jest dyskomfort własnego nosa niż globalna strata energii nieodnawialnej.
    Nie wiem, czy to wreszcie dojdzie do Straży i burmistrza?
    I mam pytanie. Ponieważ Straż za smażenie kiełbasy na gałązkach nawet we wrześniu straszy sądem, proszę o podanie podstawy prawnej zakazu palenia ogniska latem. Przejrzałam uchwały RM od 5 lat i nie znalazłam. Czyli bluff?!
    Straż informuje także błędnie, że nie można palić, bo odpady są odbierane bezpłatnie. Otóż kłamstwo, na stronie Selektu jest wyraźnie napisane, że można zamówić pojemnik odpłatnie. Jak również samemu go załadować.(w Eko to kosztuje ok. 500 zł). Napisałam w tej sprawie do Selektu z zapytaniem, jak sobie z tym radzić – i do dziś (2 miesiące) brak odpowiedzi. Nie ma więc jakiejkolwiek podstawy zakazywać spalania gałęzi (jak również innych, nieodebranych) szczątków roślinnych na własnej działce, jak kłamliwie podaje SM. Należy tylko zadbać o odległość od domu sąsiada wg przepisów ma być przynajmniej 4 metry (!) oraz przepisy przeciwpożarowe. A najlepiej wczuć się, czy akurat mu w jego wrażliwy nos nie zawiewa.

    1. Czyli że doznaje pani uporczywego nękania ze strony „strażaków”?
      Ale ktoś z okolicy musi po nich stale dzwonić.

      1. Wystarczy poczytać rubrykę SM – ileż to mieszkańców co miesiąc „upomniano” i „pouczono” w sprawie ognisk. Mnie najechano tylko raz, we wrześniu, jak przygotowywałam ognisko z kiełbaskami na spotkanie naszego Chóru Akademii Seniora.
        W ub. roku jeden ze strażników nawet poinformował mnie, że „właściwie to nie ma zakazu” (?!).
        Ale słuszna uwaga: uczymy się donosicielstwa. Brzydko.

    2. Droga Pani Honorato , wszystko można palić , stacja badania powietrza na ul . Kasztanowej w Puszczykowie ( aplikacja na androida dostępna w sklepie Google ) w minionym tygodniu wykazywała powyżej 600 i 800 % PM2,5 przekroczenia normy , dzisiaj wyjątkowo w niedzielne południe wynosi 184,5 , ale wieczorem i jutro rano dojdzie do powyżej 600 % . PALMY NIE TYLKO LIŚCIE ŚMIECI TEŻ .

      1. Do Maryś. Otóż pyły o średnicy 2,5 mikrometra powstają głównie w wyniku spalania ropy, benzyny, węgla,koksu. Wydzielają się z kominów przemysłowych, rur wydechowych pojazdów i naszych domowych kominów, gdzie piece są często opalane byle czym. I to jest prawdziwy problem. Te dymy zawierają szkodliwe wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne i tlenki azotu.
        Natomiast spalanie drewna powoduje 95-97% wytwarzanie dwutlenku węgla oraz pary wodnej. Przy paleniu drewna w kominku mogą powstać także węglowodory, ale przy niedostatecznym dostępie tlenu; nie ma to miejsca w przypadku ogniska.
        Dobrze, że Pan/Pani zwraca uwagę na pyły, ale cóż – zakazać ludziom palić węglem i jeździć samochodem?
        „Jutro wzroście ilość pyłu do 600%” (to zależy od pogody). Ale czy jutro wszyscy zapalimy ogniska? Nie, tylko wyruszymy do pracy samochodami, wytwarzającymi spaliny ze swoimi i węglowodorami, i 400-tu związkami rakotwórczymi, wydobywającymi się z rur.

        1. Niedziela ,godz. 18.15 , Pani Honorato samochody w garażach , kominów przemysłowych w Puszczykowie raczej nie ma , a PM 2,5 – 595 % , PM 10 – 332 % przekroczenia normy .W Poznaniu od 50 do 80 % . Po prostu spala się węgiel niskiej jakości i śmieci ( wiem że suche liście też) w starych piecach , a to można stwierdzić i zakazać. ( jest to w gestii SM ) .

        2. Jak wynika z wyliczeń GIOŚ, główną przyczyną emisji gazów i pyłów do atmosfery jest użycie węgla kamiennego zarówno w przemyśle, jak i w gospodarstwach domowych. Ważnym elementem są same urządzenia grzejne, które bardzo często są przestarzałe. Ponad 80% pieców węglowych to piece zasypowe, w których właściciele mogą spalać niemal wszystko. Nieco nowocześniejsze konstrukcje – piece retortowe – stanowią 11 proc., a 3,9 proc. to wciąż piece kaflowe. Średni wiek pieca węglowego to 12 lat, co oznacza, że większość już dawno powinna być wymieniona.
          Głównym powodem powstawania zanieczyszczeń powietrza związanych z domowymi instalacjami grzewczymi – w tym z piecami na paliwa stałe, które odpowiadają za ok. 87% wszystkich procesów spalania (wg. GIOŚ) – są paliwa gorszej jakości, przestarzałe urządzenia grzejne oraz ich nieprawidłowa obsługa.
          Eksperci z branży grzewczej znaleźli rozwiązania, które przełożyły się na pozytywne wyniki w innych krajach europejskich, takich jak Niemcy czy Czechy.
          Zmieńmy stare przyzwyczajenia właścicieli piecy węglowych, by rozpalali piece prawidłowo – od góry, przy okazji zaoszczędzą na ilości spalanego węgla.
          http://regiodom.pl/portal/instalacje/ogrzewanie/jak-palic-w-piecu-kominku-czy-kozie-zaoszczedzic-na-ogrzewaniu.
          Warto skorzystać z dopłat i wymienić stary piec węglowy. Wymagania dotyczące kotłów na paliwa stałe opisuje europejska norma kotłowa EN 303-5. Normy zaktualizowano w roku 2012. Zmianie uległy wymagania dotyczące emisji oraz sprawności kotłów przystosowanych do spalania paliw stałych. Norma EN 303-5 z roku 2002 opisywała 3 klasy emisyjne, do których zaliczano klasę 1, 2, 3. Obecna norma opisuje klasę 3 jako klasę o największej szkodliwej emisji, która ustępuje klasie 4 oraz 5 (najwyższej). Wartości mierzonych parametrów, jak tlenek węgla CO czy pył w nowej normie zostały obniżone kilkukrotnie. Wszystko po to, aby kotły na paliwa stałe były mniej uciążliwe dla środowiska.

          1. Do Maryś i Warto przeczytać. Jak już doszliśmy do pieców, to oczywiście nie powinniśmy spalać kiepskiego opału. Także słuszne są uwagi o spalaniu od góry – i dotyczy to także ognisk oraz kominków na drewno! Jednakże nie w każdym piecu można to osiągnąć. Ale warto zdawać sobie sprawę.
            Problem spalania śmieci, w tym plastików, gumy – już poruszaliśmy kilkakrotnie. To największa bolączka. Niestety SM jak dotąd zupełnie sobie z tym nie radzi…

          2. Przez osiem lat paliłam rozpalając w piecu od góry. Miałam to szczęście, że nie przejęłam złych nawyków od starszych pokoleń (Poznań, energia cieplna z Elektrociepłowni). Metody nauczył mnie producent pieca z Pleszewa (w Puszczykowie nie było w tym czasie gazu). Palić od góry można w każ­dym urzą­dze­niu grzew­czym, które ma wlot powie­trza pod ruszt, a wylot spa­lin u góry pale­ni­ska. Kwa­li­fi­kują się m.in: ogni­ska, jakieś 90% domo­wych kotłów, kominki, te piece kaflowe i kuchenne, które mają dosta­tecz­nie wyso­kie pale­ni­sko, by zmie­ściła się sen­sowna ilość paliwa.
            Wylot spa­lin u dołu przy rusz­cie ma kocioł dol­nego spa­la­nia, w któ­rym łado­wa­nie paliwa na żar do pełna jest zupeł­nie pra­wi­dłowe – odbywa się według tej samej zasady co w typo­wym kotle roz­pa­lo­nym od góry, tylko że do góry nogami.
            Wyloty z pale­ni­ska dwa i u góry, i u dołu ma kocioł górno-dolny, w któ­rym praw­do­po­dob­nie nie uda się roz­pa­lić od góry bez inge­ren­cji w konstrukcję pieca.

  8. Szanowna Pani Honorato Korpikiewicz,
    w odpowiedzi na Pani wpis z dnia 1 listopada br. zamieszczony na Forum Puszczykowo uprzejmie informuję, iż zgodnie z uchwalonymi przez Sejm RP zmianami w ustawie o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z dnia 1 stycznia 2012 r. (Dz.U. 2012 poz. 391) na gminy nałożony został obowiązek podjęcia uchwał wprowadzających zmiany w systemie gospodarowania odpadami. Przed wejściem powyższych zmian prawo pozwalało na spalanie organicznych części roślin, czyli gałęzi i liści, pod warunkiem, że nie powodowało to nadmiernej emisji dymu i nie utrudniało życia sąsiadom.
    W związku z wprowadzeniem w życie uchwały Nr 218/13/VI Rady Miasta Puszczykowa z dnia 21 maja 2013 r. w sprawie: uchwalenia Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Puszczykowa na gminę nałożony został obowiązek selektywnej zbiórki odpadów, w tym również odpadów zielonych.
    Co prawda Ustawa o odpadach z dnia 14 grudnia 2012 r. w art. 31 ust. 7 dopuszcza spalanie zgromadzonych pozostałości roślinnych poza instalacjami i urządzeniami, chyba że są one objęte obowiązkiem selektywnego zbierania. Jednakże w tym miejscu pragnę przypomnieć, że Puszczykowo należy do Związku Międzygminnego Centrum Zagospodarowania Odpadów „Selekt” a więc nie ma zastosowania art. 31 ust. 7 tejże Ustawy.
    Zakaz spalania odpadów zielonych został wprowadzony na mocy ustawy z dnia 14 grudnia 2012 roku, która zabrania takich praktyk po wdrożeniu systemu odbioru od mieszkańców tzw. odpadów zielonych. Według ustawy odpady zielone to odpady komunalne stanowiące części roślin pochodzące z pielęgnacji terenów zielonych, ogrodów, parków i cmentarzy oraz targowisk, z wyłączeniem odpadów z czyszczenia ulic i placów. W związku z powyższym właściciele nieruchomości oraz działkowcy mają trzy możliwości pozbycia się tego typu odpadów:
    -kompostowanie na własnej działce
    -wystawianie w systemowych workach (bezpłatnych) zgodnie z harmonogramem zbiórki odpadów
    -oddanie do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych (PSZOK) w Puszczykowie na ul. Nadwarciańskiej
    W związku z powyższym na mocy Ustawy o odpadach na terenie miasta Puszczykowa obowiązuje całkowity zakaz spalania części zielonych. Należy pamiętać również, iż osoba, która spala odpady zielone w ogródku lub na działce może zostać ukarana mandatem w wysokości do 500 zł. Szanowna Pani z praktyki funkcjonowania Straży Miejskiej na terenie miasta Puszczykowa zauważam, iż mieszkańcy, którzy na terenie swoich posesji chcą rozpalić ognisko w celach rekreacyjnych (tzw. smażenie kiełbasek) sami ten fakt zgłaszają. Jak do tej pory żadna z tych osób nie została poproszona o ugaszenie lub ukarana mandatem. Pragnę Panią również poinformować , iż dobrą praktyką jest to, gdy mieszkańcy usuwający ze swojego terenu stare, chore bądź zagrażające ich mieniu oraz zdrowiu drzewa zamawiają kontenery (odpłatnie) w których składowane są gałęzie oraz liście. Takich przykładów dobrej praktyki mogę wskazać bardzo dużo. Niemniej jednak mogę wskazać również dużo przykładów w których właściciele posesji tej dobrej praktyki, nie stosują, a konary drzew i grube gałęzie kładą razem z odpadami zielonymi licząc na ich odbiór przez firmę sprzątającą na terenie miasta.
    Z poważaniem
    Dariusz Borowski
    Komendant Straży Miejskiej w Puszczykowie

    1. Panie Dariuszu, pięknie Pan to napisał. Pomijając już sam temat , że dba Pan o jakość języka polskiego i za to składam Panu podziękowania 🙂

    2. Panie komendancie, a czy mógł by pan opublikować proceduralne pismo jakie podkłada się do podpisania wezwanemu do stawienia się w celu przesłuchania? Bo widzi pan jakiś dziennikarz zrobił sobie fotokopię aparatem a la Hans Kloss i są tam rzeczy ziejące grozę, to jak będzie?
      Może ten dziennikarz blefuje?
      Może zastrasza kobiety i dzieci zmyślaniem nieistniejącego prawa ?

  9. Gałęzie i liście po wycięciu drzew powinny zostać zagospodarowane zgodnie z przepisami ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz. U. z 2005 r. Nr 236, poz. 2008 z późn. zm.)- dalej u.u.cz.p.g. oraz u.o. Właściciel nieruchomości powinien zebrać liście, pociąć gałęzie i przekazać je przedsiębiorcy odbierającemu odpady komunalne, a ten powinien je przekazać, jako odpady biodegradowalne do kompostowni. Na wielkość worków miało Puszczykowo (członek SELEKTu) wpływ, wzt. uwagi musimy kierować do urzędu, by w następnym roku błędu nie powtórzono.

    Jeśli gałęzi nie jest wiele, to właściciel nieruchomości powinien je zagospodarować samodzielnie, poprzez umieszczenie w przydomowym kompostowniku, jeśli nie ma np. pieca, w którym mógłby je spalić. Odradzam samodzielnego pozbywanie się gałęzi i liści poprzez ich spalenie, gdyż sprzeciwiają się temu inne przepisy np. przeciwpożarowe, prawo sąsiedzkie, czy ustawa z dnia 21 kwietnia 2001 r. o odpadach (Dz. U. z 2007 r. Nr 39, poz. 251 z późn. zm.)- dalej u.o.

    Palenie odpadów, nawet gałęzi, które nie powodują szczególnie niekorzystnych emisji do środowiska nie jest tożsame z unieszkodliwieniem odpadów. Palenie liści może z kolei powodować nieprzyjemne odory i mimo, że teren na którym właściciel będzie palił je będzie prawidłowo zabezpieczony i dozorowany, sąsiedzi też mają prawo domagać się interwencji stosownych służb.

    Dochodzi do tego aspekt pominięty przez znaną w Puszczykowie miłośniczkę przyrody – ogień uśmierca wiele pożytecznych zwierząt bezkręgowych, m.in. dżdżownice, pająki, wije, owady…

  10. Słusznie Pan Komendant napisał: „Ustawa z 14 XII 2012..dopuszcza spalanie {…] chyba, że są objęte obowiązkiem selektywnego zbierania”. Otóż to. Selektywnie zbiera się u nas szkło, papier i plastik, ew. (jak widać kiepsko) liście i trawę. Gałązki i gałęzie trzeba usuwać samemu. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby sobie zdać sprawę, jaki to wysiłek i koszt dla starszych mieszkańców, mających wiele zieleni i niskie emerytury. Poza tym, ileż to dziesiątek lat będzie gniła gruba gałąź w kompostowniku? Ile miejsca zajmie na działce taki kompostownik? Czy te gałęzie nawet wywiezione odpłatnie, nie zostaną spalone gdzieindziej? Efekt jest taki, że ludzie wycinają drzewa gdy tylko mogą; w moim sąsiedztwie pozbawiono dorodnych drzew dwie duże działki (ok. 100 drzew!), I to w okresie lęgowym ptaków (II-III br), na co SM nawet nie zwróciła uwagi. Kosy już miały gniazda… A chyba nie o to chodzi, żeby niszczyć zieleń i ptaki.
    „Pożundkek…” ma całkowita słuszność, jeśli chodzi o niszczenie drobnych stworzeń. Zwracali na to uwagę nie tylko dżiniści i buddyści, ale także ekolodzy. Jest zakaz wypalania traw – z tego m.in. powodu. Dlatego też nigdy nie spalam liści czy trawy. Choć nie da się uniknąć całkowicie zniszczenia jakiegoś drobnego stworzonka – choćby kornika, spalając drewno (także w kominku, nie tylko w ognisku), to zawsze omiatam przynajmniej z zewnątrz, każdy kawałek ze ślimaków, pająków, owadów. Mam tego świadomość i nie jest to problem banalny. Jednak nieporównywalnie większe szkody w populacji tych drobnych stworzonek czynią pestycydy, herbicydy, powszechnie używane nie tylko w rolnictwie, ale też na działkach: środki np. przeciw ślimakom (powodujące bolesny zgon ślimaka w wyniku zatrucia układu pokarmowego) , oprysk na mszyce itd. A już całkowicie powinny zostać zakazane wszelkie trutki na kręgowce – myszy ,kuny, szczury. Mam nadzieję, że „Pożundek …” ich nie używa i oby wszyscy tak czynili. A jaką hekatombą tych stworzonek jest np. wylanie betonu pod budowę domy czy budowa nowej drogi asfaltowej? Itd. itp. Wciąż krzywdzimy i niszczymy zwierzęta żyjące wokół nas. Problem niezwykle ważny, ale w kontekście tego czepianie się ogniska w jednym, stałym miejscu to hipokryzja.

  11. Dodam jeszcze, że pierwszą medytację poświęcił Budda właśnie drobnym zwierzątkom , niszczonym podczas orki, dogorywającym w bruzdach.

  12. W tym roku mamy wyjątkową pogodę .Deszczowa wiosna, lato i jesień.Drzewa pomimo iż mamy listopad są cały czas zielone z odrobiną żółci i czerwieni.Każdy przyzna że to niespotykane o tej porze roku.
    I tutaj odrobina biologii.Otóż liście spadają z drzew ponieważ z nadejściem jesieni i zimy czyli pogarszających się warunków dla roślin zielonych drzewo broniąc się przed utratą wody odprowadza ją z liści do konarów i pnia.Liście pozbawione wody usychają zmieniają kolor i opadają.Ale tak nie było w tym roku bo drzewa mają zapas wody i pozostają nadal zielone!
    Ale niestety nie zmieniło to harmonogramu odbioru odpadów zielonych przez FB- SERWIS!!!
    A i UM tego nie zauważył i nie przyszedł z pomocą mieszkańcom przedłużając chociaż o miesiąc listopad odbiór odpadów zielonych. Dopadł ich daltonizm i nie widzą oczywistych potrzeb mieszkańców w tej mierze i wyjątkowości aury w tym roku.
    Co więc mają zrobić właściciele gęsto zadrzewionych działek powstałych w czasie „miasta -ogrodu”? Wyciąć drzewa pozbywając się na przyszłość takiego kłopotu?
    Pytanie jest także o to czy w przypadku zakończenia odbioru przez FB- SERWIS odpadów zielonych ,a jedynie samodzielne ich odstawianie cytowany wyżej artykuł ustawy jest jeszcze wyrocznią w sprawie spalania gałęzi. Tym bardziej ze tutaj są duże działki i można nie przeszkadzając sąsiadom zapanować nad ogniskiem.
    Zgadzam się z P. Korpikiewicz że spalanie to najbardziej ekologiczna utylizacja odpadów zielonych.
    Ponadto odbierane jest nam to co przez dziesiątki lat towarzyszyło sprzątaniu działek w Puszczykowie -ognisko i kiełbaski w gronie pomagających przyjaciół z”miasta”.Przybywali tutaj dla tej atmosfery pracy biwaku i wakacji.
    A niestety cały okres grzewczy wokół dymią i smrodzą kominy opalanych „bele czym” domów .I nikt tego nie egzekwuje zasłaniając się niemożnością sprawdzenia czym palono.
    Może w takich wyjątkowych okolicznościach UM i SM przychyli się w listopadzie do utylizacji odpadów poprzez spalanie celem zakończenia sprzątania działek.

  13. Bardzo słuszne uwagi. Jednakże dla SM to zbyt trudno ustalić, z którego komina wali czarny, gryzący dym…
    Poza tym wciąż czekam na podstawę prawną publikowanych w „Echu” latami komunikatów, że uchwalono zakaz palenia ognisk w lipcu i sierpniu. Otóż niczego takiego nie było, a SM poświadczała nieprawdę! Mam te wycinki i zachowam. Czy SM poniesie jakąś karę?- czy jest bezkarna?
    Natomiast wymieniona ustawa z 14 XII jest ewidentnie błędnie interpretowana. Art.31 u. 7 wyraźnie mówi, że „dopuszcza się spalanie pozostałości roślinnych […] chyba, że są one objęte obowiązkiem selektywnej zbiórki.” Można powiedzieć – „były objęte” – jak trawa czy liście – ale Selekt nie wywiązał się z umowy. Natomiast gałązki i gałęzie – nigdy nie były objęte. Bo to, że każdy może zamówić kontener za 500 zł, to żadne ułatwienie czy łaska gminy i umowa z Selektem tu nie jest potrzebna. Zawsze zamawialiśmy kontenery na odpady – np. budowlane. Ale o zieleń miasta powinna dbać tez gmina, nie tylko sami mieszkańcy.
    Także uchwała RM 218/13/VI nic nie mówi o ogniskach! W sprawie zbiórki odpadów zielonych odwołuje się do zał. nr 1 uchwały firmy Selekt. Znowu Bluff.
    To było o „odpadach zielonych”, które też mamy prawo spalić. Jednakże smażąc kiełbasę na ognisku przecież odpadów nie używamy, tylko pełnowartościowego drewna. Nikt nie będzie smażył na liściach czy spalanej trawie. Tym bardziej, proszę się nie czepiać ognisk towarzyskich, skoro grille są powszechnie tolerowane.
    … A tak lubimy „Małgośkę”.
    „Jesień już, już palą chwasty w sadach i pachnie zielony dym…” Jak widać, nie każdemu pachnie…

    1. W pełni zgadzam się z Pani interpretacją tych przepisów i podobnie jak Pani uważam, że prawo jak na razie nie zabrania nam zapalić ogniska, aby upiec kiełbasę czy ziemniaki. Nikt przecież plastiku do usmażenia kiełbasy nie używa. Jeśli doszłoby do uchwalenia tego dojdzie, to następnym inkryminowanym staną się grille? Ale po co nam wtedy mieszkać poza dużym miastem, po co mieć własną działkę?
      Przyznam szczerze: czasami na ognisku smażę kiełbaski. Znakomicie smakują i w ich obronie gotów byłbym pójść do sądu. 🙂

  14. W sumie ciekawe zjawisko. Burza mózgów, mieszkańcy dyskutują, zastanawiają się jak rozwiązać problem, wymieniają się pomysłami, a gospodarz miasta milczy. Przecież aż się prosi, aż krzyczy, żeby włączył się w dyskusję i zreasumował temat. A tu nic, kompletna śpiączka…

  15. Przecież na sesjach i komisjach też się nie odzywa
    Taki jego styl „rządzenia”.Ma do tego ludzi z Dopiewa.Po prostu ma być i pilnować…….

    1. Burmistrz to, burmistrz tamto, … , ratatatam. Nudzicie.
      Sprawa marketu na Moniuszki pokazała że ważniejsza rada niż burmistrz. Jednoosobowe rządzenie jest z epoki królestw, baronów, sekretarzy i szeryfów. Wybierzcie do następnej rady ludzi z charakterem i zawodowo spełnionych to sprawy pójdą we właściwym kierunku. Burmistrz będzie mógł dalej spać. Kolej na emerytów, młodzi już są, zasiedziali już byli.

      1. Odsyłam do Ustawy o samorządzie gminnym, a po lekturze zapewne zmieni Pan/i zdanie i nie będzie wprowadzać w błąd innych. To co Pan/i pisze to chciejstwo, a nie zapisy ustawowe i praktyka.
        Zgodnie z ustawą to burmistrz pochodzący z wyborów bezpośrednich sprawuje realną władzę w mieście. Przed zmianami w ustawie, zależał jego los od wybierających go radnych, choć po jakimś czasie i to było tylko teoretyczne, na co wskazywała praktyka. Po zmianie ustawy wójtowie i burmistrzowie sprawują władzę jednoosobowo i Rada spełnia często rolę przysłowiowego kwiatka do kożucha. Przywołana sprawa marketu na Moniuszki, czy w ogóle procedura uchwalania planów zagospodarowania, doskonale to ilustruje.
        Burmistrz czy wójt otrzymał zgodnie z ustawą tyle instrumentów, że z łatwością poradzi sobie nawet jeśli większości w radzie po wyborach nie posiada. Otrzymał również wiele instrumentów, który w pośredni sposób, przede wszystkim w małych gminach, takich jak Puszczykowo, pozwalają opozycyjnych radnych „przekonać” do zmiany opcji. Tę praktykę widać na każdym kroku i dowodów jak Polska długa i szeroka nie brak.

        1. Najważniejsza w demokracji jest wola wielu a nie jednego. Wielu tworzy prawo, rady uchwalają uchwały a burmistrzowie je wykonują. Jak by rada była kwiatkiem do kożucha to burmistrz nie musiał by się certolić z aktami notarialnymi i przekonywaniem radnych do „odpowiedniego” głosowania. Rządy jednoosobowe są anachronizmem, powracają dziś w krajach bananowych, to tu to tam, jakże często albo z reguły kończą się zbrodniczymi reżimami. Ludzie zdążający do jedynowładztwa mają kompleksy, niezaspokojone żądze które pozbawione już hamulców powodują że odgrywają się na innych. Dość jest na to przykładów z najbliższej historii.

          Ja to w Puszczykowie widzę tak:
          1. Silna rada z wyższymi dietami.
          2. Po dwóch radnych z dzielnicy [Puszczykowo, Puszczykówko, Niwka, Górne Puszczykowo] {po to aby wreszcie oderwać radnych od załatwiania nawierzchni ulic na których mieszkają albo odgrywania się na sąsiadach}.
          3. Reprezentacyjny burmistrz ze zmniejszonym uposażeniem.
          4. Zastępca i sekretarz obowiązkowo zameldowani w Puszczykowie co najmniej przez 7 lat.
          5. Skarbnik bezpartyjny [nie musi być zameldowany w Puszczykowie].

          Ja nie wprowadzam w błąd innych tylko nawołuję do zmian, do reform. To jest program wyborczy. Puszczykowianie popierajcie ten pomysł!

          1. To bardzo słuszne, ale pobożne życzenia wymagające zmian ustawy. A ustawę zmienia Parlament, a nie mieszkańcy naszego miasta. To może być pomysł wyborczy partii w sejmie, a nie program w wyborach lokalnych.

        2. „Otrzymał również wiele instrumentów, który w pośredni sposób, przede wszystkim w małych gminach, takich jak Puszczykowo, pozwalają opozycyjnych radnych „przekonać” do zmiany opcji. Tę praktykę widać na każdym kroku i dowodów jak Polska długa i szeroka nie brak.”

          O właśnie, dlatego potrzeba takich radnych jak pan, „nie do przekonania” w inny sposób niż słusznością sprawy. Potrzeba silnej, niezależnej Rady Miasta. Gdzie jest silny parlamentaryzm [Europa Zachodnia po wojnie] tam się ludziom powodzi; w przeważającej liczbie. Natomiast nie ma zmian w parlamencie bez głosów z terenu i właśnie ten głos poszedł tam gdzie trzeba. Tam się przecież zastanawiają nad zmianami w wyborach samorządowych, nie słychać? Jest taka szansa że jak strzela się seriami to jedna kula może trafi, nie trzeba zbytnio celować.

          Pan za mało marzy, panie Krzysztofie, pan za mało wierzy w rzeczy nie możliwe do wykonania, a tymczasem nawet na cud trzeba tylko trochę poczekać. W latach 70-tych i jeszcze 80-tych demokracja wydawała się życzeniowa, i co teraz mamy?
          Pozdrawiam

          1. Panie K.Kamiński, pan tak się znasz na kompetencjach rady i burmistrza i twierdzisz że rada ma umocowanie „kwiatka do kożucha” to odpowiedz co się stanie jak rada nie udzieli absolutorium burmistrzowi ?
            Ułatwię panu odpowiedź a pan niech dalej rozwinie wątek: „Zgodnie z art. 28a ust. 3 usg, w przypadku nieudzielenia wójtowi absolutorium rada gminy może podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania wójta z powodu nieudzielenia absolutorium. Może, ale nie musi. Jak wynika z powyższego przepisu, to rada gminy decyduje o rozpoczęciu takiej procedury.”

            Albo jak złośliwa rada uchwali na przykład MPZP zezwalający postawić market 2000mkw na wprost domu w którym mieszka burmistrz? Albo 3 zmianowy magazyn wózków widłowych, czy inne wredności.
            Albo jak w radzie będzie nieprzejednana i nie przychylna burmistrzowi komisja rewizyjna?

            A czy rada może uchwalić zmniejszenie pensji burmistrzowi (do na przykład 500zł miesięcznie) i zlikwidować nagrody za „szczególne osiągnięcia” a wprowadzić mandaty 1000 złotowe za błędy ? Też pana naprowadzę na odpowiedź:
            „W orzecznictwie przeważa pogląd, że rada gminy w trakcie sprawowania mandatu przez wójta (i burmistrza) może obniżyć mu wynagrodzenie. Uchwała w tej sprawie podlega ocenie wojewody i kontroli sądowej.”
            To co, panie Krzysztofie, może pan rozwinąć te wątki?

          2. Szanowny Panie/i
            Zgodnie z art. 28a ust. 3 usg rada może (!) podjąć uchwałę o rozpisaniu referendum. I w słowie „może” jest klucz. Bo bez teoretyzowania proszę posłużyć się dalej wujkiem Google i odpowiedzieć sobie na pytanie: w ilu gminach na blisko 2,5 tyś. w Polsce w ostatnich latach taką uchwałę rady podjęły? Podpowiem, że na ogół referenda odwoławcze są dziełem mieszkańców, a nie rad. Inna kwestia to referenda odwoławcze: w Polskich warunkach wystarczy, że burmistrz/wójt wzywa do siedzenia w domu. Najczęściej referenda się nie udają przez brak kworum.

            Dalej bez teoretyzowania – zgodnie z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym burmistrz ma prawo każdą uwagę do planu zagospodarowania odrzucić, bez podawania przyczyny, więc uchwalenie takiego złośliwego planu dla niego samego też jest niemożliwe.
            O zmniejszeniu wynagrodzenia do podanej kwoty, też proszę nie pisać: byłoby to niezgodne z prawem. W przytoczonym orzecznictwie znowu pojawia się słowo „może”, więc lepiej odwołać się do praktyki, a teorię pozostawić teoretykom.

            Bez teoretyzowania kończąc: w małych gminach wójt/burmistrz to najwięksi pracodawcy. Resztę proszę sobie dopowiedzieć.

            Pozdrawiam i życzę spokojnej niedzieli

  16. Burmistrz Mosiny Jerzy Ryś bierze udział w dyskusjach jakie odbywają się na popularnej, mosińskiej stronie. Odpowiada także na komentarze krytyczne broniąc swojego punktu widzenia.

  17. Wielce Szanowna Pani Julito chciałbym wiedzieć o jakim gospodarzu Pani pisz,Puszczykowo od 10 lat już nie ma gospodarza ostatnimi byli drNapierała i mgr.W.Ewicz.Tego co się uważa za gospodarza mamy co miesiąc parę zdjęć w każdej lokalnej „Trybunie L..”Ktoś kto jest inteligentny i kompetentny zawsze ma coś mądrego do powiedzenia ,a jak jest przywieziony w walizce to milczy nawet na tak prozaiczny temat jak autobusiki do wożenia powietrza ,bo ileż to ludzi na łamach forum pisało o znakomicie zarządzanych naszych podatkach /patrz:ostatnio remont Kraszewskiego

  18. „Szanowny Panie/i
    Zgodnie z art. 28a ust. 3 usg rada może (!) podjąć uchwałę o rozpisaniu referendum. I w słowie „może” jest klucz. ”

    A więc jednak rada może ( ! ), jak zechce wziąć inicjatywę w swoje ręce. Więc jak zostaniesz pan radnym, wiesz już co możesz, teoretycznie, a praktycznie to co panu właśnie wzbroni skorzystać z tych teoretycznych uprawnień, masz charakter to fakt i masz pracę to fakt, więc co?
    Pana argumenty są jednak chybione ponieważ my tu mówimy o prawie (ono zawsze jest teoretyczne) a nie o wypaczonej praktyce. Tym samym nie odparł pan tezy że w starciu silny burmistrz przeciw silnej radzie, rada ma więcej możliwości wpływania na bieg zdarzeń w gminie.
    Jeśli chce !

    1. Nie trzeba Słownika języka polskiego, żeby wiedzieć, że połączenie słowa Pan z czasownikiem w drugiej osobie, w trybie rozkaźnika, jest formą bardzo nieuprzejmą, niegrzeczną. Jest Pan osobą inteligentną i doskonale o tym wie. Dlatego dopóki nie zmieni Pan formy, nie będę odpowiadał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.