Komentarzy: 28 o “Drzewa w mieście

  1. Ten film jest przypomnieniem dyskusji jaka toczyła się na nieodległej sesji Rady dotyczącej wycinki drzew na Grobli. Nawet niektóre zdania z tego filmu są jakby z tamtej sesji, a argumenty lektorów jakby żywcem wyjęte z ust niektórych mieszkańców którzy wtedy zabrali głos.
    Powtórzmy: Jakie drzewa sadzić w Puszczykowie? Lipy, panie Jakubie, lipy. Dlaczego? Bo już tu od 100 lat są.

  2. Zauważyłem, że kolejny raz porusza Pan w swym komentarzu temat sadzenia drzew w Puszczykowie i przywołuje okoliczność, gdy zapytałem Pana o sugestie dotyczące gatunków drzew do nasadzeń (nasadzenia nowych sadzonek na terenach miejskich przy ul. Poznańskiej, Piaskowej, Dworcowej, Kosynierów Miłosławskich, Nadwarciańskiej, w miejscach dotychczas pustych) Nie zgłaszam tutaj wobec Pana jakichkolwiek zarzutów czy pretensji lecz wówczas zostałem chyba przez Pana błędnie zrozumiany. Przypominam, że na posiedzeniu komisji omawiane po sobie były tematy : modernizacja ścieżki rowerowej i miejski program nasadzeń. Mianowicie, szanując Pana poczucie estetyki w zakresie przestrzeni miasta, chciałem upewnić się, że gatunki drzew, planowanych do nasadzenia wzdłuż głównych ulic miasta upiększą jego przestrzeń. Tymczasem prawdopodobnie moje pytanie zrozumiał Pan jako dotyczące gatunków drzew, których nasadzenie odbyłoby się przy Grobli i miało na celu zrekompensować wycinkę starodrzewia przy modernizacji ścieżki. Jeżeli tak zostałem zrozumiany to mój błąd i chcę oświadczyć, że zadając Panu to pytanie chodziło mi o inny teren miasta i miejsca dotychczas nie zadrzewione. Potwierdzam, że żadne nasadzenia sadzonek nie zrekompensują wyciętego 100 letniego drzewa i zawsze należy robić to w ostateczności, przy braku alternatyw. Niestety, nie potrafię napisać krótszego tekstu i liczę, że mój komentarz usuwa wątpliwości i czytelnie prezentuje moje stanowisko w sprawie. Rozumiem, że program objęcia miasta kompleksowym sadzeniem drzew jest ok i wpisuje się w tezy załączonego filmu. Pozdrawiam

      1. Czekaliśmy na odpowiednią porę roku tj. jesień. Planowane jest w tym roku min. zakończenie nasadzeń przy ul. Poznańskiej i zadrzewienie ul Piaskowej. W 2018r kontynuacja.

        1. Szanowny Panie Jakubie, napisał Pan, że czekaliście na jesień, a ja odnoszę wrażenie, że czekaliście na początek kampanii wyborczej. Przypomnę Panu, że i w ubiegłym i poprzednich latach też była jesień i nasadzeń było mniej niż wycinek. Przypomnę Panu, że kiedy na jakiejś sesji zgłaszałem potrzebę nasadzeń, choćby na głównych ulicach, ten sam co obecnie wiceburmistrz przekonywał, że to zły pomysł, bo miejsce drzew to nie ulica, bo drzewa, a dokładnie ich korzenie, szkodzą instalacjom ukrytym w ziemi. (!)
          Przecież to Wasza ekipa dążyła do uchwalenia mpzp, który zakładał wycinkę drzew na obecnie istniejącej alei tj. ul. Reymonta. To nikt inny tylko Państwo chcieliście wyciąć historyczne dęby na posesji Państwa Mazurowskich itd.itd. Przykłady mogę mnożyć. Tylko protesty mieszkańców sprawiły, że tamte drzewa na razie stoją.
          Ulice które są obecnie utwardzane przypominają betonowe pustynie i nie sadzicie na nich nie tylko drzew, ale i krzaków, i brak tam najczęściej nawet trawki. Panie Jakubie to Państwa „zasługi”.

          Idzie widać kampania wyborcza i tak jak przed 4 laty udajecie do wyborów przedstawicieli „zielonego Puszczykowa”. Do wyborów…

          1. Jasne, czekali też do nocy, żeby Pan, Panie Kamiński zasnął i nic nie widział.
            Pańskie czepialstwo zapewni Panu nieśmiertelną pamięć potomnych.

            Jako miłośnik drzew (posadziłem dla własnej satysfakcji i pielęgnuję nie mniej niż kilkaset drzew, nie licząc mniejszych roślin) jestem przeciwny ortodoksji pt. nie damy wyciąć żadnego drzewa. Za przejaw czegoś takiego uznaję np. pozostawienie drzew na środku ścieżki rowerowej. W końcu ktoś sobie rozbije czerep na takich przeszkodach, ale cóż – ważne że lipa dalej stoi i cieszy pana Kamińskiego.

            Proponuje też wszystkim miłośnikom drzew poczytanie literatury o ich uprawie i pielęgnacji – zaoszczędzi to wam wielu frustracji (rym mimowolny). Jeżeli Pan Kamiński sugeruje, że korzenie drzew nie mogą uszkodzić podziemnych instalacji to znaczy, że nie ma pojęcia o temacie.

            Nie od rzeczy będzie też oszacowanie kosztów proponowanych nowych nasadzeń i ich pielęgnacji przez, dajmy na to skromnie, 30 lat. Aha, koszty pokryją oczywiście „obrońcy” drzew, którzy jednocześnie sprzeciwiają się jakimkolwiek planom miasta, które mogłyby przyczynić się do pozyskania nowych źródeł dochodów podatkowych.

            pozdrowienia

          2. Panie Józefie: to co dla pana jest czepialstwem ja nazywam pamięcią.
            Jeśli chodzi o uszkodzenia instalacji przez korzenie: proszę zawiadomić o tym władze Puszczykowa i większości miast w Polsce.

    1. Ja z kolei wtedy zostałem zaskoczony takim pytaniem ad hoc co sadzić o nowych nasadzeniach, więc może dałem wymijające odpowiedzi. Później nie było czasu żeby pogadać to wykorzystałem do tego ForumP, pan nie zareagował a może nie czytał. Dyskutowaliśmy na sesji zarówno o Grobli jak i ulicy Poznańskiej, tak dla przypomnienia. Już wtedy a dziś tym bardziej jestem za pielęgnacją na ulicy Poznańskiej lip z ewentualnym dosadzeniem nowych. Tak się składa że Grobla już ma zwarty rytmiczny starodrzew, jest nadzieja że zostanie zachowany, zatem Ulica Poznańska stanowiła by tu z lipami naturalną konsekwencję dając w ten sposób główną oś Puszczykowa. Lipy dają się dowolnie kształtować, także w formie geometrycznej można zatem coś nowego dodać. Można się ewentualnie pochylić jeszcze nad platanami, ale było by to wywracanie ustalonego porządku. Nie wiem czy warto kruszyć o to kopie, choć aleja platanowa to było by to! Tylko za ile lat? Wszystko jednak co tu piszę jest moim osobistym zdaniem, a każdy inny mieszkaniec może mieć inny pomysł i inne argumenty.
      Pozdrawiam.

    2. A nawiązując jeszcze krótko do tamtej sesji i tematu przebiegu drogi rowerowej na Grobli, przypominam iż powiedziałem że nie należy wiązać remontu drogi rowerowej z remontem drogi jezdnej, bo są to dwa odrębne tematy. Dodałem jeszcze że drogę rowerową można nieco odsunąć od starodrzewia aby nie podcinać korzeni. Nie wdając się w dalszą argumentację chcę polecić wycieczkę do Rogoźna, lub Chodzieży a szczególnie do Margonina. Sprawy zawodowe w te wakacje poprowadziły mnie w te miasteczka a byłem zdumiony wysokim poziomem zadbania o zieleń miejską tych miejscowości. I tak dla przykłady Chodzież: jest tam jezioro w zasadzie już wewnątrz miasta i ze środków własnych ale także unijnych zbudowano drogę rowerowo-spacerową dookoła jeziora; dziesiątki spacerowiczów, biegaczy i rowerowiczów, młodzi i starzy, wszystkie pokolenia, każdego dnia. Ale najbardziej spodobał mi się sposób zbudowania mariny portowej – na PALACH na jeziorze, wzdłuż promenady. No dosłownie Ameryka, idąc promenadą wzdłuż jeziora miało się wgląd w życie kolejno mijanych klubów sportowych. Po jednej stronie promenady kluby wodne a po drugiej ogródki kawiarniane. Tak sobie wtedy pomyślałem o … Zakolu.
      I drugi przykład Margonin: tam jest fantastycznie czyste jezioro, dosłownie turkusowa woda, i przeprowadzono przez już miejską odnogę jeziora – drogę spacerowo-rowerową na PALACH przez jezioro! Droga rowerowa na palach przez jezioro! Na odpowiedniej wysokości żeby łodzie i kajaki mogły pod nią przepływać, a w połowie drogi zaś zbudowano platformę widokową z ławkami. Pomyślałem wtedy o drodze rowerowej na Grobli, można zrobić podobnie jej przebieg na odcinku tego stawu. Czyż nie? I do tego oczywiście oświetlenie, iluminację. Ilość pieniędzy jest ponoć duża, coś około 2 mln dotacji unijnej ze starostwa jak pamiętam więc wystarczy na taką atrakcję.
      Panie Jakubie i cała Rado polecam wycieczki po Wielkopolsce bo odstajemy.
      Wyraźnie i widocznie w temacie zadbania o zieleń miejską i przestrzeń publiczną ODSTAJEMY!

      1. To jeszcze dodam, że Zbąszyń i Wolsztyn leżące nad jeziorami też mają bardzo zmyślnie zagospodarowane w ostatnich latach linie brzegowe, włącznie ze ścieżkami rowerowymi, pomostami wzdłuż linii brzegowej itd.
        Zakole Warty aż się prosi o infrastrukturę rekreacyjną podobną do tej z w/w miasteczek.
        Niestety przy różnych okazjach oraz spotkań publicznych było mnóstwo głosów że zakole należy zostawić „tak jak jest”. I to kolejny przykład ortodoksji. Pozdrawiam

        1. Zakole jest zapuszczone, pewien „lifting” jest potrzebny aby odsłonić rozległą panoramę rzeki. Ale potrzeba tu działań z wyczuciem i bez przeinwestowania. Nie wolno, i tego nie robią dobrzy projektanci, przenosić z jednego miejsca w drugie podpatrzonych rozwiązań. Co jest ładne w Wolsztynie, Chodzieży czy Margoninie może nie zagrać na Zakolu.
          Był taki pomysł, bo wiem i znam tego inwestora, producenta wycieczkowych katamaranów, chciał kupić teren na początku Zakola przy Niwce i zrobić całodobową marinę. To było już dobrych lat temu i dostał odmowę. Tak dla ciekawości, i na marginesie.

          1. Nie mówię o kopiowaniu rozwiązań (tym bardziej, że tam chodzi o jeziora, nie rzekę), ale o tym, że tamtejsze władze i mieszkańcy nie boją się sensownie zagospodarować terenów nad jeziorami i „zbliżyć” swoje miasteczka do wody i nikt nie lamentuje, że trzeba wyciąć jakieś sosny, wierzby albo trzciny. Z tego co się orientuję, aktualne władze w P. są przychylne różnym tego typu inicjatywom, a „miłośnicy tlenu” wprost przeciwnie. Akurat Pański sposób myślenia o zakolu zasadniczo mi odpowiada, szkoda więc czasu na utarczki co do szczegółów – pomysłów może być mnóstwo, ten czy inny fachowiec zrobi z tego projekt a jeśli będzie inwestor to go zrealizuje. Problem leży raczej w oporze głośnej grupy mieszkańców, którzy co do zasady są przeciwni jakimkolwiek działaniom na terenie zielonym. Albo i niezielonym. Pozdrawiam

  3. A gdzie Józef wyczytał ortodoksję, że obrońcy drzew sprzeciwiają się wycince jakiegokolwiek drzewa?
    Padło gdzieś z czyichś ust że tego drzewa na środku drogi rowerowej nie można wyciąć? Ja jeżdżę tamtędy od lat i na mnie ono nie wpadło, no ale jak Józefa prześladuje to niech złoży stosowny wniosek do Urzędu, co? Ja, obywatel Puszczykowa zgadzam się na jego wycinkę, może Józef powołać mnie na świadka.

    Osobiście też najpierw zasadziłem jakieś ponad 20 lat temu las na działce a teraz wycinam niektóre drzewa bo mi do koncepcji nie pasują. Właśnie za dużo mam iglaków i dążę do równowagi. To mi rzecz jasna w niczym nie przeszkadza zajmować stanowiska po stronie ochrony starodrzewia i zabytków tam gdzie konieczne, bo uznaję to za wyraz właściwego postępu i nowoczesności rozumianej jako szukanie równowagi między środowiskiem naturalnym a wymogami cywilizacyjnymi. Zbyt jednak jest dużo bezmyślności albo i złej woli w tzw. postępie i rozwoju żeby milczeć i tylko uprawiać ścichapęk własne grządki, zwłaszcza gdy ma się wiedzę o „postępie”.

    Czy wy dyskutanci musicie wciąż dopadać do siebie i tylko dogryzać, oklejać prostackimi etykietkami, dezawuować każdego z odmiennym zdaniem? Nie można tu normalnie i na poziomie porozmawiać o tematach?

    1. Bardzo zabawne o tym „prześladowaniu”, zwłaszcza w kontekście „Czy wy dyskutanci musicie wciąż dopadać do siebie i tylko dogryzać, oklejać prostackimi etykietkami, dezawuować każdego z odmiennym zdaniem? Nie można tu normalnie i na poziomie porozmawiać o tematach?”. I kto tu kogo?

  4. Radny Musiał i kolesie będą teraz w okresie kampanii sadzić drzewka, krzewy, kwiaty i co tam jeszcze. Oby nie robili tego za nasze pieniądze. Niech sami za to płacą. Obecni radni- dajcie już nam mieszkańcom świety spokój, Trujecie i trujecie. Szkoda dla Was łam tego forum.

  5. Nasze Zakole jest maleńkie i wprowadzenie tam jakiejkolwiek infrastruktury zniszczy je bezpowrotnie . Szanujmy zasadę ,, przede wszystkim nie szkodzić ,, Mamy deficyty nie kawiarni itp. tylko naturalnej przyrody i związanej z nią różnorodności .Puszczykowo zgodne z naturą będzie przykładem zrównoważonego dbania o środowisko i właśnie nowoczesności myślenia , do którego niestety trzeba trochę wiedzy. Proponuję miłośnikom przerabiania naszego otoczenia do zdobycia choćby powierzchownego wykształcenia przyrodniczego co w dzisiejszym świecie łatwego dostępu do informacji jest proste . Przykro pomyśleć , że w XIX w zakładano parki , a my dzisiaj wyposażeni w dowody naukowe , jak ważne jest środowisko przyrodnicze zapominamy że jesteśmy jego częścią . Będąc w dużym stopniu analfabetami lekceważącymi naturalne otoczenie , ośmielamy się proponować destrukcyjne działania , których skutków z braku wiedzy a także i wyobraźni nie jesteśmy w stanie przewidzieć . Szanowni państwo , dyletanctwo powinno nas zawstydzać , uczmy się o szacunku do miejsca , w którym przyszło nam żyć . Szczególnie dedykuję to radnym ,bo możecie zrobić dużo dobrego , albo pokolenia Puszczykowian odczują skutki waszej niewiedzy . Wystarczy , że w dużym stopniu pozwolono na zniszczenie starych , bajecznie pięknych budynków, one już do nas nie wrócą , a teraz mamy pęd do zniszczenia reszty w ramach dziwnie pojętej nowoczesności . Czy naprawdę Polak musi być i przed szkodą i po szkodzie głupi

    1. To co konkretnie miłośniczka tlenu radzi zrobić z Zakolem? Nic? Karczochy mają je całkowicie zarosnąć?

      Warta ma potencjał turystyczny [i finansowy], należy tylko do niej podłączyć Puszczykowo. Przystań kajakowa na Niwce to za mało, są jeszcze inne pojazdy wodne które mają określone wymagania. Deficyty nie kawiarni a naturalnej przyrody? Wokół mało jest naturalnej przyrody?
      A gdyby ktoś na terenie {prywatnym] na przeciw dawnej turystycznej zrobił właśnie kawiarnię, choć to mrzonki, z tarasem nad rzecznym to miłośniczka tlenu nie wypiła by tam kawy z koleżankami, ciesząc oko widokiem panoramy Warty, i być może zacumowanych poniżej eleganckich jachtów?

  6. Zakole Warty ma przede wszystkim wartość przyrodniczą i jakoś nie widzę dookoła innego Zakola . A dyskusja o karczochach jest niepoważna i taki głos jest chyba tylko przekorą . Mili Państwo , zamiast siedzieć na tarasie i pić kawę zdrowiej zrobić spacer , i bardzo dużo ludzi korzysta z tego sposobu na życie, a obsesja przerabiania wszystkiego bez analizy skutków jest ludzką pychą . Uważam , że można byłoby postawić wtopione w krajobraz drewniane ławki , przerzedzić zarośla nad rzeką , a dyskretna i nieinwazyjna ścieżka rowerowa być może byłaby możliwa . Ale najpierw zapytajmy ekspertów . Ludzie na Boga nie niszczmy tej hojności natury , której tu w Puszczykowie na szczęście trochę mamy , niepoważne jest twierdzenie , że skoro dookoła jest park to resztę trzeba zagospodarować . To , śmiem twierdzić jest ADHD które cechuje współczesnego człowieka , konieczność przerabiania wszystkiego dookoła bez względu na skutki . . . A co do argumentów finansowych , to kiedyś był pomysł ROWU MOSIŃSKIEGO – sięgał Puszczykowa . Czy to był dobry pomysł ? A przecież niósł ze sobą korzyści finansowe , nowe miejsca pracy także dla Puszczykowian. ? Pewnie i kawiarnie dla górników i resztek mieszkańców pojawiłyby się z widokiem na rzekę . Trend do ochrony środowiska , jako imperatyw współczesnego cywilizowanego świata, wynika z doświadczenia krajów , które popełniły w przeszłości podobne błędy . Czy koniecznie musimy je powielać w Puszczykowie?

  7. Prawie całkowicie się zgadzam z miłośniczką tlenu w sprawie pomysłu na Zakole. Przerzedzenie karczochów, odsłonięcie panoramy rzeki [a ci jeszcze tam dosadzają drzewka], szeroka, równa i tylko trawiasta droga spacerowo-rowerowa wzdłuż rzeki, poczynając od schodów na przedłużeniu Fiedlera aż do mostu w Rogalinku. Natomiast to jedno mało prawie zajmie mi teraz trochę:
    Warta jest jednak rzeką i nie jest własnością Puszczykowa, kiedyś po niej pływały nawet barki towarowe, dziś przechodzi rekonwalescencję pochorobową [postęp i nowoczesność poprzedniej epoki] i powraca do pierwotnej odwiecznej funkcji – drogi wodnej, dla wszystkiego co pływa. To nie są tylko kajaki, widać coraz więcej motorówek. Dla jachtów motorowych nie ma w Puszczykowie mariny a są już takowe w innych miastach, czy to nie wstyd? ODSTAJEMY! W niczym nie naruszało by przyrodniczej, chyba lepiej powiedzieć krajobrazowej wartości Zakola, gdyby w tym miejscu, przy przedłużeniu ulicy Fiedlera, tam jest kawał pustej działki na którą namierzał się ponoć jakiś warszawski deweloper, więc co by szkodziło Zakolu gdyby urząd miasta zezwolił w tym miejscu na usługę hotelowo-gastronomiczną. Dla załóg jachtów motorowych była by tam okazja zatrzymać się na obiad gdyby na rzece w tym miejscu, tylko sezonowo, zacumować podobny segment pomostowy jak na Niwce, i dalej wyjść na wycieczkę po Puszczykowie. Jestem przekonany że tak usytuowana marina stała by się kolejną wizytówką miasta. Nazwał bym ją „turystyczna”. Jachty motorowe to przypływ turystów i przypływ gotówki. No ale to takie gdybanie, co by gdyby, gdyby dobry inwestor.

    No a panie i panowie miłośnicy tlenu, kontestowanie każdej inicjatywy nie jest dobre bo w efekcie płoszy dobrych inwestorów a nie odstrasza tylko złych inwestorów, szkodników którzy mają wszystkich i wszystko gdzieś. W efekcie braku kompromisowego podejścia miłośnicy tlenu zobaczycie na tej działce nad Wartą bloki deweloperskie za żelaznym płotem ze szlabanem i ze strażnikiem. Chcecie tego?

    A po Warcie i tak będą pływały jachty motorowe czy wam się to podoba czy nie bo ich przybywa z każdym rokiem, będą pływały z gotówką chętną do wydania, tylko przez Puszczykowo będą przepływały na pełnym gazie zostawiając tu za sobą tylko spaliny i tylko ECHO.

  8. Zwiększono dochody 2018 r. z tytułu dotacji ze środków EFRR o kwotę 6.233.084,19 zł oraz zwiększono (lub wprowadzono) plan wydatków na realizację zadań, w tym:
    Zakole Warty w Puszczykowie – rozwój terenów zielonych w Miejskim Obszarze Funkcjonalnym Poznania (zadanie wprowadzone) – 1 600 000,00 zł (z czego 1 318 903,74 wyniesie dotacja z UE.
    Zmniejszono o kwotę 32.550 zł wydatki na zadanie pn.: „Zagospodarowanie terenu Zakola Warty” oraz zmieniono nazwę zadania na: „Zakole Warty w Puszczykowie – rozwój terenów zielonych w Miejskim Obszarze Funkcjonalnym Poznania”.

  9. Od lat u zbiegu ulic Ratajskiego i Nadwarciańskiej stoi niewyremontowany budynek dawnej restauracji i gmina powinna walczyć o przywrócenie jej dawnej świetności . Jest to miejsce ,, na szlaku,, i przykro patrzeć jak od lat się marnuje , a tu mogłaby być znakomita knajpa i to z tradycją .Pomysł mariny należałoby przedyskutować , ale nie mogą w tym miejscu powstawać inwestycje towarzyszące , bo uruchomi się lawina , a przy władzach nie dbających o środowisko teren ten szybko ulegnie niekontrolowanej dewastacji .ZC ma dobry pomysł bo wydaje się , że sama marina jest mało inwazyjna , ale już towarzystwo hotelu to zupełnie inna sprawa i tu się kompletnie nie zgadzam.Proszę uruchomić wyobraźnię i pomyśleć o wszystkich konsekwencjach takiego pomysłu .

    1. Odpowiadam na konsekwencje hotelu nad rzeką.
      Jest to moja wizja, mój pomysł aktywizacji rzek w ogóle, w całym kraju. Powstałe nad brzegami rzek [z uwzględnieniem rzecz jasna zabezpieczeń anty powodziowych] kawiarnie i restauracje, agroturystyki, motele i hotele [jeden taki nad Wartą jest mojego autorstwa, został wciągnięty na listę obiektów zastrzeżonych dla międzynarodowych konferencji KBWE, i ma przystań z której korzystają także goście motorowodni] lawinowo ożywią turystykę wodną. Sam się w tym roku przekonałem do pływania po rzece; jest możliwe nawet stawianie żagla [sprawdziłem]. Wodniakom potrzebna jest na trasie całego przebiegu rzeki sieć przystanków, koniecznie gdzie można zostawić jacht pod strażą, gdzieś pójść czy podjechać rowerem, coś zjeść i wypić i dalej także wygodnie zanocować, wziąć prysznic, etc. Czy mam mówić dalej? Proszę uruchomić wyobraźnię, jakim dobrodziejstwem dla rzek stał by się taki rozwój turystyki.
      „Turystyczna”, owszem fajnie by było ale z tego co się orientuję jest zaporowa cena kupna. Natomiast na tą pustą działkę na przeciw jak wieść gminna przyniosła namierzał się jakiś warszawski deweloper. Tylko co taki może wymyślić? Pomyślałem tylko i napisałem że taki dwupiętrowy budyneczek, pokoje sypialne na piętrze i restauracja w parterze z tarasem od strony rzeki to była by z pomostem dla jachtów kompatybilna rzecz, taki jak by rzec samograj. Ale to tylko takie tam fantazjowanie, jeden z wielu pomysłów.

      1. Proszę zobaczyć: Wielka Pętla Wielkopolski mariny i przystanie na Warcie
        http://www.przedreptacswiat.pl › Wielka Pętla
        szczególnie polecam port rzeczny w Czerwonaku, nie jako wzór do przeniesienia do Puszczykowa [zbyt inwazyjny w zakresie umocnienia brzegu], ale jak kulturalna marina przyciąga eleganckie jachty, jaka jest różnica między przystanią kajakową a portem, jako dowód co jest wodniakom potrzebne z punktu ich potrzeb…

    1. Ośrodek Leśny zgoda, jako port rzeczny, bodajże to z punktu widzenia funkcjonalnego i historycznego najlepsza lokalizacja, natomiast jakiś pomost do cumowania w okolicy Zakola też by się przydał, choćby na spacer po Zakolu, do muzeum A.Fiedlera i na lody do Kostusiaka. Może to było by na tyle na razie w tym temacie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.