Szanowni Państwo,

W związku z planowaną budową supermarketu w centrum Puszczykowa od kilku lat mieszkańcy protestują. O sprawie pisał m. in. w Gazecie Wielkopolskiej Jakub Łukaszewski 5.11.2016.

Jutro (24 stycznia) na sesji Rady Miasta Puszczykowa ma być głosowana uchwała dopuszczająca budowę takiego sklepu.

Mimo ponad 300 krytycznych uwag złożonych przez mieszkańców do miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP), mimo wielokrotnych spotkań z burmistrzem i radnymi, na których dziesiątki osób wyrażało swój sprzeciw wobec pomysłu 1200 m2 centrum handlowego, mimo programu w TVP Info w dn. 16 grudnia 2016 r., podczas którego burmistrza w dalszym ciągu nie  poparł NIKT z mieszkańców – burmistrz z uporem godnym lepszej sprawy popiera interes przedsiębiorcy.  Nigdy nie ujawnili się rzekomi zwolennicy.
mama
Dlaczego jesteśmy przeciwni: skrzyżowanie, przy którym ma być zbudowany wielki sklep i parking już jest zakorkowane: obok znajduje się przejazd kolejowy, zamykany często i na długo. Po zakończeniu modernizacji linii kolejowej Poznań-Wrocław szlaban będzie zamykany co 8 minut (!). Już obecnie tworzą się kilkusetmetrowe korki w centrum „zielonego” Puszczykowa. Od początku grudnia, po zamknięciu przejazdu odległego o 1,5 km, ruch wzrósł  o 30% (zgodnie z przewidywaniami…). Po oddaniu wielkopowierzchniowego sklepu wzrośnie jeszcze bardziej: hałas, smród, chaos. Mieszkańcy Niwki dowożący dzieci do szkół zostaną niemal odcięci od świata.

Miasto nic nie zyska: podatek będzie płacony nie w Puszczykowie, tylko w miejscu rejestracji spółki (Poznań lub Warszawa).

Już obecnie życie i zdrowie pieszych oraz rowerzystów korzystających z ulic Moniuszki i Dworcowej są zagrożone. Chodnik jest wąski, nie miną się dwa wózki, nie mówiąc o rowerzystach.

Położony obok zabytkowy dworzec kolejowy i liczne stare wille stanowią o wyjątkowym uroku miasteczka. To tu znajduje się kultowa lodziarnia rodziny Kostusiaków, do której latem przyjeżdżają z Poznania i okolic tłumy. Jak to będzie wyglądać z kontenerem supermarketu wielkości tankowca w tle?

logomale
Argumenty o potrzebie nowego supermarketu są chybione: jest ich już w okolicy kilka (Puszczykowo i Mosina). Być może przydałby się nieduży sklep 100-200 m2, do którego bezpiecznie można przejść przez ulicę matce z dzieckiem czy osobie starszej. Ale do wielkiego sklepu będzie tym osobom strach dojść ! Co innego osiedlowy sklep. Oraz ławki, klomby, plac zabaw – tych nie ma (i pewnie nie będzie…). Chybiony jest argument o parkingu park and ride, który ma wybudować developer: obecnie dostępny jest już przykościelny parking w godz. 6-22, zaraz przy stacji PKP. Stoi na nim niewiele aut, zatem ma jeszcze duży zapas możliwości zostawienia samochodu i jazdy dalej pociągiem. Poza tym jest oczywiste, ze miejsca przy supermarkecie będą w pierwszej kolejności dla klientów – nawet jeśli będzie to niezgodne z umową (kary administracyjne są znikome przy skali obrotów).

Budowa supermarketu w tym miejscu spowoduje zwiększenie hałasu, wzrost zanieczyszczeń, wzrost ruchu samochodowego, w tym samochodów dostawczych.  Każdy, kto zna sporną lokalizację musi zdawać sobie z tego sprawę. Sam z obawą patrzę rowerzystów jadących ulicą przed pustą na razie działką – w tym moje dzieci – tu potrzeba uspokojenia ruchu, poszerzenia chodnika i budowy/wyznaczenia ścieżki rowerowej !
baner-kancelaria-podatkowa-729x90_c
Projekt planu jest niezgodny z obowiązującym w Puszczykowie Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, w którym zapisane jest o „nieuciążliwej działalności gospodarczej, która nie zanieczyszcza środowiska, nie powoduje hałasu oraz nie generuje znacznego ruchu samochodowego”. Wszystkie te elementy zostaną złamane w przypadku budowy supermarketu.

Budowa tak wielkiego sklepu w Puszczykowie z pełnym poparciem władz miasta budzi wielki niepokój. Może to być wstęp do zniszczenia wyjątkowego w skali kraju zespołu miasta – ogrodu. W kolejce czekają plany budowy wieżowców przy szpitalu – wniosek o warunki zabudowy złożony przez spółkę należącą do powiatu co prawda na razie odrzucono… Ale my już władzy nie wierzymy. Niestety większość radnych nie reprezentuje mieszkańców – nie wiemy dlaczego.  Chcemy ocalić Puszczykowo dla nas i wszystkich mu życzliwych. Nie chcemy powielać chaosu inwestycyjnego z Poznania, Komornik czy Mosiny!  Poszerzanie dróg kosztem pieszych i rowerzystów? – toż to prowadzi do wzrostu ruchu, smrodu i hałasu – czas z tym skończyć! Miasta dla mieszkańców, a nie dla developerów.

Ewentualną decyzję Rady zaskarżymy do wojewody prosząc o jej uchylenie.

Leszek Pobojewski – mieszkaniec Puszczykowa

Link do programu telewizyjnego: http://www.tvp.info/28063412/22122016-1800

Komentarzy: 7 o “Dlatego nie chcemy marketu na Moniuszki – głos mieszkańca

  1. Brawo Panie Leszku, wszystkie te argumenty przez kilka ostatnich lat były wielokrotnie opisywane w Kurierze Puszczykowskim ,na blogu Zielone Puszczykowo, zgłaszane podczas sesji i posiedzeń poszczególnych komisji Rady Miasta. Wielokrotnie były również zgłaszane w uwagach do kolejno wykładanych planów zagospodarowania dla tego terenu. Od samego początku znane było stanowisko Burmistrza jednoznacznie opowiadającego się po stronie inwestora przeciwko mieszkańcom.
    Jego najgorszym przejawem było podpisanie aktu notarialnego w lipcu ub. roku.
    Walczący z tym pomysłem mieszkańcy bronią nie tylko dorobku swojego życia, ale również stają w obronie całego miasta, które w ten sposób zaczyna tracić swój charakter.
    Decyzja o budowie marketu to przejaw działalności na szkodę miasta i jako taka winna być zaskarżona do Wojewody. Mieszkańcy nie mogą się poddać dyktaturze Burmistrza i dewelopera.
    Liczymy na solidarność, tę Solidarność przez duże „S”.

  2. Wirtualna: Polacy chcą dwóch kadencji, ale bardziej dla posłów niż samorządowców. Sondaż
    se.pl, WP | dodane 42 minuty temu
    Większość Polaków chce, by samorządowcy sprawowali urząd tylko przez dwie kadencje (54 proc.), ale jeszcze jeszcze więcej (72 proc.) jest za wprowadzeniem takiego ograniczenia dla parlamentarzystów – wynika z sondażu dla se.pl i NOWEJ TV.

    Czyli koniec kariery Burmistrza. Starosta chory…

  3. Nie wierzcie w żadne obietnice władz samorządowych i obietnice molocha handlowego. Mieszkaliśmy w Jablonnie 20 lat kiedy 4 lata temu postawili nam po cichu Lidla z rampą rozładunkową pod oknami. Obiecywali, że będzie cicho i intymnie. Teraz jest hałas , smród spalin. Badania hałasu były wykonane po postawieniu przez Lidla ekranów dźwiękochłonnych, które na dzień dzisiejszy są ozdobą , przed niczym nie chronią. Badania wykazały przekroczenia norm hałasu. Były wykonane bez powiadomienia Lidla przez WIOŚ co jest dopuszczalne przez prawo. Oczywiście Lidl nie zgadza się z wynikami tych badań bo nie został powiadomiony. Powtórzono jeszcze dwukrotnie badania tym razem z powiadomieniem Lidla i co okazało się, że w czasie badań odwołane były dostawy i oczywiście nie było przekroczenia norm hałasu. Posadzili kilka tui o wysokości około 1 metra, które nazwano krzewami dźwiękochłonnymi. Wyjazd z parkingu wybudowano za szeroki ,nie zgodnie z projektem , żeby tiry mogły wyjeżdżać na naszą wąską 4,5 metrową uliczkę wprost pod nasze okna , na chodnik, aby w ten sposób lepiej manewrować pod rampę. Klienci Lidla sikają i piją alkohol pod naszymi oknami. Powiadamiamy policję, która przyjeżdża zbyt późno i nikogo nie ma a potem wmawiają nam , że zgłoszenia nie potwierdzają się. Parking, który mamy pod oknami jest teraz obwodnicą dla Jablonny bo kierowcy skracają sobie drogę na pobliskie ulice. I tak od 4 lat jest horror, smród, hałas. Teraz przedstawiciele lidla mówią wszystkim dookoła, że mamy ponad przeciętne warunki życia a nasze bardzo liczne wystąpienia i interwencje uniemożliwiają im działalność gospodarczą. Nikt nie liczy się z naszymi prawami. U rzecznika praw obywatelskich sprawa ciągnie się ponad 2 lata , żadnego odzewu, z obecny premier, zero odzewu przez dwa lata, starostwo udaje , że coś robi od 4 lat, obecny wójt gminy stara się jak może żeby pomóc ale jest bardzo ciężko ze względu na zatwardziałych radnych. Na rozprawę sądową w sprawie przekroczonych norm hałasu lidl do sądu przysyła kierownika do spraw sprzedaży, który ma być rzekomo odpowiedzialny za hałas. Szanowni państwo tak wygląda rzeczywistość w sąsiedztwie molocha handlowego. Nikt zza biurka tego na co dzień nie widzie i nie słyszy. O godz. 6.00 rano codziennie i w dni wolne od pracy, po nie przespanych nocach przy warkocie agregatów na ścianie jesteśmy wyrwani ze snu. O otwartych oknach można zapomnieć. Aż po 4 latach postawili siatkę ogrodzeniową, żeby klienci nie załatwiali się pod okami. I znowu stworzyli iluzję, że tyle zrobili dla mieszkańców a oni ciągle mają jakieś pretensje. Taka jest rzeczywistość.
    A my mieszkańcy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.