Moja świętej pamięci mama była PRAWDZIWĄ DAMĄ. Na zdjęciach z młodości wygląda jak Jacqueline Kennedy -zresztą całe życie miała słabość do sukienek w jej stylu. Szczupła i elegancka, o pięknych, smukłych dłoniach i idealnie migdałowych paznokciach, nawet w czasach szarego i siermiężnego PRL-u była ucieleśnieniem szyku i klasy.

Nie znaczy to bynajmniej, ze opływała w niedostępne dla innych dostatki, w jej przypadku klasa nie była kategorią materialną a duchową i sprowadzała się do hasła: „mniej znaczy więcej”

Niezależnie od trudności rynkowych obowiązywały pewne standardy. Buty i torebka stanowiły zawsze komplet a do tego nieodzowne rękawiczki. Reszta mogła być i przeważnie była bardzo skromna, ale to dodatki  „robiły” całość.

Mama miała własne teorie na temat stylu i elegancji. Ze zdumieniem stwierdzam, że współczesne blogerki i stylistki piszą to, co moja mama wiedziała i stosowała 40 lat temu.

Bycie damą nie przejawiało się bynajmniej jedynie w oznakach zewnętrznych, które u tak wielu bywają mylące, jeśli nie złudne.

Była damą w zachowaniu, gestach i postępowaniu.  Nie klęła jak szewc, nie obgadywała, nie potępiała i nie złorzeczyła.

Zachowywała umiar, rozsadek i takt tam, gdzie nie każdy by umiał.

Życie stawiało ją w sytuacjach, kiedy każda normalna kobieta wyszłaby trzaskając drzwiami po uprzednim rozwaleniu kilku głów dowolnym sprzętem domowym, a ona zawsze wychodziła z podniesiona głową i cicho zamykała za sobą drzwi.

Nic za darmo- niestety. Współczesna psychologia uczy, że rozczarowania, krzywdy,

bólu nie da się schować za parawanem nienagannych manier i doskonałego wychowania a cena za bycie correct w każdej sytuacji jest bardzo wysoka.

Często myślę, co kryje się za maskami poprawności, grzeczności i konwenansów, które wszyscy nosimy.

Gdzie jest granica między właściwym zachowaniem a tym, co naprawdę myślimy?

Jak znaleźć złoty środek między tym, co mówić trzeba i należy i tym , co nigdy nie powinno zostać wyartykułowane?

Może wiedzą to tylko prawdziwe damy?

Daleko mi do standardów mojej mamy.  Choć podobno jestem postrzegana jako osoba o dużym spokoju i rozwadze – wpadam we wściekłość kiedy mam do czynienia z okrucieństwem, głupotą, ważniactwem i butą. Oburza mnie brak szacunku, bezmyślna i celowa złośliwość.

Madeleine Albright powiedziała kiedyś, że :” w piekle jest specjalne miejsce dla  kobiet, które nie pomagają innym kobietom” . Myślę dokładnie tak samo, a ponieważ właśnie kobiety są dla siebie szczególnie okrutne i w ostatnim czasie często tego doświadczyłam- budzi to mój wielki gniew i sprzeciw.

Klnę jak murarz, zdarza mi się rzucać przedmiotami, mam nagłe wybuchy śmiechu na środku ulicy naprzemiennie z wybuchami morderczego gniewu, często używam klaksonu a o moich myślach mogę tylko powiedzieć, że cieszę się, że ich nie widać.

Czy to są zadatki na prawdziwą damę?

 

Ponieważ niedługo święta- życzę Państwu spokoju wynikającego z wewnętrznej zgody i pewności, ze nasze reakcje są i mogą być tożsame z tym, co naprawdę czujemy.

 

AGATA WÓJCIK

rys. centrumrekodziela.com

1 kometarz o “Dama

  1. Piękny.ciepły i mądry tekst.Dziękuję!
    PS.Okazuje się,że nie trzeba kierowac się wskazaniami lokalnych „autorytetów polonistycznych”, aby pisać pięknym polskim językiem.Dobrze ,że mamy taką radną we władzach miasta!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.