Pani Barbaro, spotykamy się w Pani ogrodzie, wśród psów i kotów i już na pierwszy rzut oka widać, że wiedzie pani szczęśliwe życie emerytki. Ale zanim przejdziemy do rozmowy o pani zajęciach na emeryturze chcielibyśmy porozmawiać o długiej pracy w urzędzie. Jak to się zaczęło? Jak trafiła pani do referatu inwestycji?

Było w tym trochę przypadku. Miejsce mojej pierwszej pracy w Puszczykowie to był Rejon Dróg Publicznych, który mieścił się na ulicy Dworcowej. Mieszkałam na ulicy Podleśnej i kiedy zachorował mój syn zaczęłam rozglądać się za pracą bliżej domu. No i padło na Urząd Miasta. Był rok 1988.

No właśnie, przez 27 lat pracy w urzędzie miasta, miała pani okazję współpracować nie tylko w dwóch systemach politycznych, ale również z 4 szefami: jednym naczelnikiem i trzema burmistrzami.   W każdym razie, zaczęła pracę w urzędzie jeszcze zanim rozpoczęły sie główne inwestycje?

Tak, trzeba sobie przypomnieć, że Puszczykowo w tym czasie, to było miasto bez wodociągu, gazu i kanalizacji. Bardzo to doskwierało mieszkańcom, szczególnie, że na Starym Puszczykowie, aby mieć wodę ze studni, trzeba było jej bardzo głęboko szukać. Dlatego właśnie na Starym Puszczykowie powstał wtedy komitet społeczny ds. budowy wodociągu. Mieszkańcy wespół z miastem wynajęli firmę, która za zgromadzone pieniądze wybudowała wodociąg dla Starego Puszczykowa. Tu ciekawostka, dla młodszych mieszkańców: wtedy szukało się nie najtańszego wykonawcy, ale ze względu na problemy z materiałami niezbędnymi do wykonania inwestycji, szukało się firmy, która takimi materiałami dysponuje. A kiedy był materiał, to pieniądze zawsze się znalazły. To taka różnica z dzisiejszymi czasami, gdy główny problem to brak pieniędzy.   W każdym razie wodociąg dla Starego Puszczykowa to była pierwsza wielka inwestycja, wykonywana jeszcze przed przełomem 1989 roku. Naczelnikiem miasta był wtedy pan Włodzimierz Janicki. Wodociąg doprowadzający wodę do Starego Puszczykowa i Budynek pompowni wykonano w roku 1990.

No właśnie, później nastąpił przełom 1989r., nowa ustawa i wybory do samorządu w 1990r. nowy szef, nowa rada i zrealizowanie najważniejszych i najpilniejszych dla mieszkańców inwestycji, w których miała pani nie mały udział.

Wybrane po raz pierwszy w demokratycznych wyborach władze miasta z burmistrzem Januszem Napierałą uznały, że mieszkańcy Puszczykowa, muszą żyć nie tylko nowocześniej, ale przede wszystkim wygodniej i bezpieczniej dla zdrowia. Na „pierwszy ogień” poszło więc doprowadzenie wody dla reszty mieszkańców i pozostałych dzielnic Puszczykowa. W kolejnym etapie podłączono więc do wodociągu Niwkę, która była bardzo kłopotliwa, ze względu na bardzo małe działki jakie są w tym rejonie miasta. A później przyszła kolej na Puszczykówko i Puszczykowo. Kiedy udało się zrealizować wodociągi władze uznały za konieczne realizowanie kolejnej dużej inwestycji: gazyfikacja miasta. W tym przypadku Miasto pozyskało ogromną dotację z Ekofunduszu co umożliwiło szybkie wykonanie prac.

 

Po doprowadzeniu wody i gazu do naszych domów przyszła kolej na kanalizację?

Tak, to kolejna inwestycja zrealizowana za czasów burmistrza Napierały. I tę niełatwa inwestycję udało się dość sprawnie zrealizować. Należy tutaj jednocześnie wspomnieć, że wszystkie te tak ważne dla miasta i przede wszystkim dla mieszkańców inwestycje zostały zrealizowane dzięki wysiłkowi finansowemu naszych kochanych mieszkańców. To mieszkańcy Puszczykowa wyłożyli znaczne środki ze swoich portfeli i bez ich wysiłku finansowego, władzom miasta i nam urzędnikom nie udałoby się inwestycji tych w miarę sprawnie przeprowadzić.   W tym miejscu raz jeszcze chciałabym mieszkańcom Puszczykowa bardzo podziękować. Niemałą rolę w budowie kanalizacji odegrał Aquanet przekazując wielomilionowe dotacje na budowę.

Pani Basiu, można więc powiedzieć, że pani praca w urzędzie miasta w ciągu rządów burmistrza Napierały, to przede wszystkim budowa tego, czego nie widać gołym okiem, a z czego dobrodziejstw dziś każdy korzysta?

Rzeczywiście tak chyba było. Patrząc z perspektywy, to w latach kiedy burmistrzem Puszczykowa był pan Janusz Napierała były czasami inwestycji w infrastrukturę, ale w tę, która leży pod ziemią. I bardzo się cieszę, że miałam w tym swój udział.

Bez wątpienia jest pani najlepiej zorientowaną osobą w mieście w tych sprawach. Ale idąc w czasie dalej, po wyborach w 2006r. nowa władza i nowy szef – pani Burmistrz Małgorzata Ornoch – Tabędzka.   Razem z nią i jej ekipą, pojawiła się inna wizja miasta, nowe pomysły i nowe inwestycje.

Kiedy zbudowano już to co najbardziej niezbędne pod ziemią, rozpoczęto pracę nad tym co widać gołym okiem.   Wiemy, że dziś główną bolączką mieszkańców jest brak utwardzonych ulic. I utwardzenie ulic obok realizacji inwestycji związanych z kulturą i rekreacją, to były główne cele tamtej ekipy. Wtedy powstał ranking ulic. Pierwszą dużą inwestycja za czasów pani Tabędzkiej była ul. Poznańska, która przypomnę była zaplanowana i zaprojektowana jeszcze za czasów burmistrza Napierały. Jest to główna ulica miasta, którą udało się wyremontować i zmodernizować przy wsparciu z funduszy europejskich. Fundusze europejskie to było 75% wartości tej inwestycji. Podobnie było przy remontach ulicy Studziennej i Czarnieckiego. Rozpoczęto wtedy również budowę ulicy Gołębiej – również bardzo długiej i ze względu na ukształtowanie terenu, wymagającej wiele starań ulicy. Zrobiono wtedy również wiele innych, mniejszych uliczek. Ale ulice to nie wszystko. Warto przypomnieć, że to wtedy udało się wyremontować Starą Jedynkę i powstało CAK. Również w tym czasie rozpoczęto budowę przystani nad Wartą. Projekt tej przystani był bardzo chwalony przez Urząd Marszałkowski . Był on realizowany w ramach programu przywracania Warty mieszkańcom i miastu. Niestety w szybkiej realizacji tego przedsięwzięcia przeszkodziła powódź stulecia. W tym też czasie miasto zakupiło Zakole. Cztery lata rządów pani Tabędzkiej to był bez wątpienia nie mniej pracowity dla mnie czas, niż burmistrzostwo pana Napierały.

nr 3                                        Przystań nad Wartą- jedno z osiągnięć p. Basi (makieta wykonana przez jej syna)

Jak udało się Pani porozumieć z tak różnymi szefami?

Pod tym względem nie było problemów zarówno z porozumieniem przez 16 lat z panem doktorem inżynierem Napierałą, jak i przez 4 lata z panią Tabędzką.   Choć pani Tabędzka to osoba z humanistycznym wykształceniem, mi udawało się z nią dobrze porozumieć.

Po czterech latach w 2010 roku po wyborach nastąpiła kolejna zmiana szefa – pan Andrzej Balcerek. Jakie inwestycje z czasów ostatniego szefa i na przyszłość wydają się pani najważniejsze?

Nadal należy realizować inwestycje związane z naszymi ulicami. Należy remontować ulice już istniejące oraz inwestować w te, które jeszcze są nieutwardzone. I na to zadanie powinna być skierowana główna uwaga władz miasta i urzędników.

 

nr 2                                                                Szczęśliwa emerytka ze swoimi podopiecznymi

Pani Basiu, jest dziś pani szczęśliwą emerytką, ale nie można powiedzieć, że spędza pani czas bezczynnie, że się Pani nudzi. Po ogrodzie i w domu biegają psy i koty, i jak wiem jest to pani pasja, która pochłania panią w spokojnym czasie na zasłużonej emeryturze.

Tak, zawsze lubiłam zwierzęta, stąd w domu trzy koty. Od kilku lat związana jestem z Fundacją Głosem Zwierząt, która zajmuje się zwierzętami domowymi „w potrzebie”. Fundacja przywozi mi pieski i kotki, które potrzebują pomocy, były źle traktowane przez właścicieli, opuszczone, kalekie, albo takie jak mój ostatni „nabytek”- kot, który dotarł do mnie z terenów wojny na Ukrainie.   Po podkurowaniu dla części z tych zwierząt udaje się znaleźć Fundacji nowych właścicieli, a inne pozostaną pewno ze mną do końca. Wśród moich podopiecznych są więc m.in. pies bez nogi, inny który nie widzi i nie słyszy, a jeszcze inny ślepy i stary. Obecnie w moim domu znalazło schronienie 6 psów i jeden kot, plus dwa moje własne koty. Zwierzęta żyją zgodnie z sobą i z moją rodziną w moim puszczykowskim domu.

Pani Barbaro, bardzo dziękujemy za wywiad.

 

Wywiad przeprowadzili: Krzysztof Kamiński i Marek Błajecki.

Fof. Marek Błajecki.

Komentarzy: 7 o “27 lat minęło… – wywiad z Panią Barbarą Mulczyńską

  1. To bardzo miłe, gdy po tylu latach dobrej pracy można ze spokojem spojrzeć wstecz na to, co się robiło.
    Mam nadzieję, że władze miasta z honorami pożegnały tak dobrego współpracownika. Pozdrawiam p. Basię i życzę samych tylko dobrych lat na zasłużonej emeryturze. Dziękuję również redakcji Forum Puszczykowa za spokojny i ciepły wywiad.

  2. Bardzo fajny wywiad.Dzieki wam za to.Ale mam znów pytanie: wiecie może po co straży miejskiej dwa samochody?to jakaś paranoja.

  3. do anity: o straży miejskiej nie zapomnieliśmy,zajmiemy się tym tematem wkrótce.Proponuję jednakże zapytać radnych w sprawie dwóch samochodów,zwłaszcza tych którzy miast zajmowac się np. taką sprawą poświęcają czas na atakowanie Forum.
    Marek Błajecki

    1. „atakowanie Forum” ??? To raczej osoby które raczą i mają odwagę wypowiedzieć swoje zdanie są atakowane i zaszczuwane na tym tzw „forum”. Nie myślał Pan kiedyś o tym aby zrobić coś naprawdę dla tego miasta ? Jakąś wartość dodaną? Czy woli Pan nadal krytykować wszystko co się da i szukać spisków ?

      1. Drogi Mieszkańcu Puszczykowa. Dla Puszczykowa płacę podatki, z których utrzymuję m.in. radnych i urzędników. Dla Puszczykowa dbam o swój dom i jego otoczenie, również to za moim płotem. Dla Puszczykowa pełniłem funkcję przewodniczącego R.M. Dla Puszczykowa jako emeryt żywo interesuję się na co dzień sprawami miasta. Jeśli pan/i robi coś więcej, to proszę się pochwalić tą wartością dodaną – z nazwiska, opublikujemy to.

        Jeśli chodzi o „zaszczuwanie”. Łatwo powiedzieć, ale proszę podać przykłady kogo ja, czy kogo Forum Puszczykowo zaszczuwa? Bez przykładów pana/i słowa trzeba traktować jak inwektywę. Chyba, że myli się panu/i słowo krytyka z zaszczuwaniem. Jeśli władze mające do dyspozycji pieniądze, aparat i media, uważają się przez krytykę jedynego medium, które krytycznie patrzy na jej działania „zaszczuwane”, to znaczy chyba, że marzy się jej powrót do czasów, kiedy krytyka była zabroniona, a szczujący przedstawiali się jako zaszczuwani.

        Zdaję sobie sprawę: gdyby nie to Forum, to rządziło by się idealnie. Nikt by nie ganił, we wszystkich mediach propaganda sukcesu – tak jak choćby w Echu Puszczykowa – na mój podatnika koszt.

        Zapluty karzeł reakcji 😉
        Marek Błajecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.